Reklama

Kotek w dobre ręce

„Oddam w dobre ręce” - na tej treści ogłoszenia reaguje wielu ludzi. Niestety, nie zawsze oznacza to poprawę losu zwierzęcia. – Tą historią chcę przestrzec wszystkich. Sprawdzajcie, do jakiego domu, do jakich ludzi idzie kot lub pies – apeluje siedlczanka. Roczny kocur długo czekał na adopcję.

– Urodziła go moja kotka. Był z nami rok, bo bardzo długo nie mógł się nauczyć korzystania z kuwety. Dopiero gdy miałam pewność, że zachowuje czystość w mieszkaniu, dałam ogłoszenie w internecie o kotku, którego oddam w dobre ręce – wyjaśnia kobieta.

Na ogłoszenie odpowiedziała pani z Siedlec. Przyjechała po kota z dziewczynką, nie miały ze sobą żadnego transporterka, aby go przewieźć.

A KLATKA?

– Pożyczyłam im naszą klatkę do transportu. Mąż się zdziwił: nie masz adresu, tylko telefon do kontaktu, i dajesz im klatkę? A ja nawet nie pomyślałam, że mogą mi jej nie oddać.

Reklama

Nieufność męża okazała się uzasadniona. [...]

Więcej w papierowym i e-wydaniu „TS” nr 20.

Mariola Zaczyńska

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo Tygodnik Siedlecki




Reklama
Najnowsze wiadomości