Media bombardują nas wręcz informacjami, że jesteśmy co najmniej lekkomyślni, kiedy wchodzimy na lód. I komentują, że nie ma czegoś takiego, jak bezpieczny lód. Czasem najważniejsze audycje telewizyjne zaczynają się od relacji znad różnych zbiorników wodnych, na których (o zgrozo) widać jakieś spacerujące po skutej tafli osoby.
Oczywiście, że zawsze wchodząc na lód trzeba zachować ostrożność, ale z drugiej strony nie dajmy się zwariować. Bo te same media w kolejnym materiale informują choćby o rozegranych, na jednym z jezior, zawodów bojerowych. Stale są też organizowane zawody w wędkarstwie podlodowym, jak najbardziej legalne. Jak więc jest z tym lodem? Sprawdziłem to nad zalewem w Siedlcach. Po wywierceniu kilku otworów w różnych częściach zbiornika zmierzyłem grubość lodu. I wahała się ona od 20 do 22 centymetrów. Można więc chyba powiedzieć, że taka tafla jest bezpieczna.

Grubość lodu najlepiej mierzyć za pomocą świdra. fot. ZBJ
I z takiego założenia wychodziło najwyraźniej wielu siedlczan, którzy 22 stycznia wybrali się na spacer, w tym także po zamarzniętym zalewie. Spotkałem też kilku wędkarzy, którzy potwierdzili, że grubość ludu wynosi właśnie około 20 centymetrów. Wędkowali więc bezpiecznie, ale niestety, bez szczególnych efektów.
- Na ochotkę biorą same okonki, takie wielkości zapałki, albo malutkie płoteczki - mówi amator zimowego wędkowania. - A na blaszkę nie bierze nic… (Z.J.)
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
A tymczasem w Kanadzie jeżdżą ciężarówkami po zamarzniętych jeziorach zupełnie legalnie i nikogo to nie dziwi.
Ok. Ale jak się władujesz do wody nie proś o pomoc. Nie dzwon po karetkę.
Racja, bawmy się i chodźmy po lodzie. Jest bezpiecznie. Czasami ktoś się utopi, ale kogo to obchodzi? Można byłoby napisać artykuł informujący o tym jaka jest minimalna bezpieczna grubość lodu? Czy głębokość zbiornika ma znaczenie? Jak utrzymujący się mróz wpływa na powiększanie pokrywy lodowej? I jak sprawdzić jak gruby jest lód zanim się na niego wejdzie? Ale po co? Lepiej napisać, że dzisiaj jest ok, a jutro? A pojutrze? A jak dziecko wpadnie pod lód? No to przynajmniej będzie o czym pisać w TS, będzie się klikać i biznes się kręci.
jak dziecko wpadnie pod lód, to przynajmniej budżet państwa zaoszczędzi na 800+
Gdy Straż Pożarna apeluje we wszystkich mediach, żeby nie wchodzić na zamarznięte zbiorniki wodne, Tygodnik Siedlecki zachęca. Ciekawe...
Drogi Panie Juskiewicz! Zapraszam do sprawdzenia grubości lodu na Wiśle albo innej rzece. Niech Pani nie będzie miekiszonem. Może wtedy skończy Pan pisać takie głupie artykuły jak ten.
A tymczasem w Kanadzie jeżdżą ciężarówkami po zamarzniętych jeziorach zupełnie legalnie i nikogo to nie dziwi.
Ok. Ale jak się władujesz do wody nie proś o pomoc. Nie dzwon po karetkę.
Racja, bawmy się i chodźmy po lodzie. Jest bezpiecznie. Czasami ktoś się utopi, ale kogo to obchodzi? Można byłoby napisać artykuł informujący o tym jaka jest minimalna bezpieczna grubość lodu? Czy głębokość zbiornika ma znaczenie? Jak utrzymujący się mróz wpływa na powiększanie pokrywy lodowej? I jak sprawdzić jak gruby jest lód zanim się na niego wejdzie? Ale po co? Lepiej napisać, że dzisiaj jest ok, a jutro? A pojutrze? A jak dziecko wpadnie pod lód? No to przynajmniej będzie o czym pisać w TS, będzie się klikać i biznes się kręci.