Reklama

Łukasz Jarkowski o odejściu z Pogoni Siedlce: To propozycja prezydenta. Przedstawiane zadłużenie jest absurdalnie nieprawdziwe

Zarząd MKP Pogoń Siedlce, z prezesem Łukaszem Jarkowskim na czele podał się do dymisji. - Jest mi bardzo przykro. Nie planowałem tego - mówi w rozmowie dla Tygodnika Siedleckiego. Zapraszamy do lektury!

Na początek uściślijmy. Rozmawiam z jeszcze obecnym, czy już byłym prezesem Pogoni Siedlce?

- Jesteś pierwszą osobą, która rozmawia już z byłym prezesem.

Czyli dymisja zarządu Pogoni stała się faktem?

- Tak.

Skąd taka decyzja?

- Propozycję, żeby zarząd Pogoni podał się do dymisji złożył nam prezydent Siedlec Tomasz Hapunowicz, argumentując to niepokojącymi doniesieniami, które na temat klubu do niego docierają.

Czy to była propozycja nie do odrzucenia?

- Jako stowarzyszenie nie musieliśmy na nią przystawać, ale to tylko teoria, która nikomu nie przyniosłaby niczego dobrego. Pogoń uznaję za klub miejski. Wymaga to unormowanych stosunków z władzami miasta i podległymi im instytucjami. Miasto jest też największym sponsorem klubu. Owocna współpraca pomiędzy władzami miasta i Pogoni jest koniecznością. Zarząd podjął decyzję o dymisji po zapewnieniu, że klub na tym nie ucierpi organizacyjnie i sportowo.

Reklama

Tymi niepokojącymi doniesieniami, o których wspominasz, był prawdopodobnie stan finansów klubu. Mówi się o zadłużeniu Pogoni na około 4,5 mln złotych.

- To kwota absurdalnie nieprawdziwa. Wynik ten stanowi prognozę finansów Pogoni na koniec lipca, ale zupełnie nie uwzględnia przychodów klubu, co w oczywisty sposób nie przedstawia realnego stanu klubowej kasy. Z naszych prognoz wynika, że na koniec lipca Pogoń powinna mieć zadłużenie w wysokości 2 mln 183 tys. złotych. To wynik podobny do tego, jaki mieliśmy, przystępując do rozgrywek I ligi. I wtedy daliśmy sobie radę.

Reklama

To jednak w dalszym ciągu bardzo dużo pieniędzy.

- Nie twierdzę, że sytuacja finansowa Pogoni jest dobra, wręcz przeciwnie, jest bardzo trudna, ale nie dramatyczna. Na obecną sytuację miało wpływ wiele generujących duże koszty decyzji, które były na bieżąco konsultowane z najważniejszymi ludźmi w mieście. Mam tu na myśli choćby jesienną wymianę sztabu trenerskiego. Wszyscy tego oczekiwali, choć wiązało się to z tym, że przez pewien czas trzeba było płacić zarówno nowym trenerom, jak i tym, z którymi się pożegnaliśmy, bo do tego obowiązywały nas zapisy kontraktowe. Bardzo kosztowne były tez zmiany kadrowe w przerwie zimowej. Mogliśmy oczywiście wywiesić białą flagę i przyjąć spadek Pogoni do II ligi za pewnik. Dałoby to prawdopodobnie nawet szansę na wyprostowanie finansów. Zdecydowaliśmy się jednak podjąć ryzyko i zawalczyć. Wszystkie przeprowadzone ruchy transferowe okazały się strzałem w dziesiątkę, co bezpośrednio przełożyło się na to, że I liga w Siedlcach została. Kolejna rzecz to obietnica złożona klubom Ekstraklasy i I ligi przez ministerstwo sportu. Każda drużyna miała dostać po milion złotych i wszystkie kluby tę kwotę zakładały, ustalając swoje budżety. Ze strony władz ministerstwa padła twarda deklaracja, że pieniądze zostaną wypłacone w lutym, a najpóźniej do końca marca. Do tej pory ich nie otrzymaliśmy. Gdyby pieniądze wpłynęły, a w przerwie zimowej zaakceptowalibyśmy widmo spadku, prawdopodobnie mielibyśmy bardzo dobrą sytuację finansową , ale nie byłoby w Siedlcach I ligi. Zawsze jest coś za coś.

Reklama

Dlaczego obecna sytuacja finansowa Pogoni, skoro jak twierdzisz nie odbiega od stanu choćby sprzed roku, teraz zaczęła władzom miasta przeszkadzać?

- Cały czas sobie zadaję to pytanie i nie znam na nie odpowiedzi.

Słyszałem teorię, że zadłużenie, o którym jest teraz głośno w przestrzeni medialnej, to tylko wierzchołek góry lodowej. W grudniu miałoby być znacznie wyższe, bo wykorzystaliście już wszystkie miejskie środki przeznaczone na ten rok.

- Liczyliśmy się z tym, że więcej pieniędzy w tym roku miasto dla Pogoni już nie przeznaczy. Podjęliśmy działania, które miały nam zapewnić środki z innych źródeł.

Reklama

Na przełomie października i listopada klub zostanie zasilony bardzo dużą kwotą około 2 mln zł.

Czyli twierdzisz, że Pogoń finansowo by sobie poradziła?

- Tak uważam, byłoby trudno, może nawet bardzo, ale dalibyśmy sobie radę. Wierzę w to, że władze miasta mają pomysł na ten klub i cała włożona w niego praca, nie zostanie zmarnotrawiona. Powinniśmy bardzo szanować miejsce, w którym się znajdujemy. I liga jest czymś, o czym marzą dużo większe od Pogoni marki. Nam się udało ją wywalczyć, a teraz utrzymać. Uważam, że przy zatrzymaniu trenera Noconia i zachowaniu trzonu drużyny, w kolejnym sezonie bylibyśmy nawet w stanie zakręcić się w pobliżu miejsc barażowych.

Reklama

Mówisz, że byście sobie poradzili, ale faktem jest to, że zawodnicy Pogoni od dwóch miesięcy nie otrzymują swoich wynagrodzeń...

- … Nie wszyscy.

Na pewno duża część. Rozmawiałem z nimi. Wiem, że obawiali się podzielenia losu piłkarzy Kotwicy Kołobrzeg, którzy zacisnęli zęby i przez kilka miesięcy grali za darmo. Teraz nie wiadomo, czy w ogóle otrzymają jakiekolwiek pieniądze, bo klub jest na krawędzi upadku.

- Myślę, że te obawy są bardzo na wyrost. Przez cały rok nie mieliśmy problemów z płatnościami. Trudności pojawiły się dopiero w ostatnim czasie.

Reklama

Kiedy uważasz, ze te zaległości byłyby uregulowane?

- W lipcu. Lipiec, sierpień to czas, kiedy do kasy wszystkich klubów wpada najwięcej pieniędzy. Wiąże się to z nowymi umowami sponsorskimi, które w tym czasie są zawierane.

Czy prezydent przedstawił wam swoją wizję nowej Pogoni?

- Rozmawialiśmy i myślę, że prezydent ma swój pomysł na to, jak to ma dalej wyglądać. Słyszy się o wejściu do zarządu osób, które obiecują wsparcie nowych sponsorów. Dziwię się, że Ci sponsorzy nie mogli dołączyć w trakcie minionego, tak udanego sezonu. Trzymam kciuki za powodzenie tej misji. Deklaruję swoje pełne wsparcie, jeśli byłbym w czymś potrzebny. Nie ukrywam jednak, że mam żal za to, jak zostaliśmy potraktowani. Za pracę dla Pogoni nie pobierałem ani grosza, to była działalność czysto społeczna. Moja firma jest też znaczącym sponsorem klubu. W działania dla Pogoni wkładałem całe serce. Nie oczekiwałem nagród, wystarczyłoby zwykle „dziękuję”, którego jednak nie usłyszałem.

Reklama

Masz sobie coś do zarzucenia przez te 3,5 oku sprawowania funkcji prezesa?

- Oczywiście. Jestem pokornym człowiekiem i zdaję sobie sprawę ze swoich błędów. Zależało mi na wykreowaniu kilku siedleckich trenerów, którzy mieli okazję pracować przy pierwszej drużynie i akademii. To się nie udało, kilku piłkarzy wypłynęło, ale ze szkoleniowcami, poza Damianem Guzkiem, było znacznie gorzej. W ostatnim roku kulało też zarządzanie akademią. To kwestia błędnych decyzji personalnych.

A jeśli chodzi o kwestie finansowe? Wysoko postawione osoby w mieście, w prywatnych rozmowach, stawiają zarzut zbyt lekkiego traktowania miejskich pieniędzy i zarządzania Pogonią ponad stan.

Reklama

- Przez 3,5 roku mojej prezesury w Pogoni, klub nie dostał ani złotówki więcej od miasta niż wynikało to z uchwały o finansowaniu sportu. A jakoś przez ten czas funkcjonowaliśmy i o czym świadczą wyniki, z całkiem dobrym skutkiem. Wszelkie zarzuty o marnotrawienie miejskich pieniędzy uważam za bardzo krzywdzące. Przez cały okres bycia w zarządzie odbyłem mnóstwo wyjazdów służbowych, załatwiając dla Pogoni rożne sprawy, co wiązało się z oczywistymi kosztami, a nie wystawiłem za to choćby pół faktury. To dla mnie policzek, że ktoś może mi zarzucać takie rzeczy. Dbałem o finanse Pogoni najlepiej jak potrafiłem.

Czy uważasz, że Pogonią można było tak zarządzać, żeby jej wynik finansowy był lepszy, a zarazem klub mógł dalej występować w I lidze?

Reklama

- Nie. Taniej funkcjonować w I lidze się już nie da, niż my to robiliśmy. Mieliśmy najmniejszy budżet w całej stawce. Nie jeździliśmy na obozy, mieliśmy najmniej liczny sztab trenerski oraz kadrę. Szukaliśmy oszczędności wszędzie, gdzie to tylko możliwe.

Wszystko to wygląda na bardzo gorzkie pożegnanie z Pogonią Łukasza Jarkowskiego. Po ludzku jest mi żal, bo wiem, w jakich okolicznościach przejmowałeś klub. Hasło „ostatni gasi światło” było wtedy jak najbardziej realne. Tymczasem pod twoją wodzą Pogoń zagrała w ćwierćfinale Pucharu Polski, awansowała do I ligi i zdołała się w niej utrzymać. To zasługi, o których uważam, że powinno się pamiętać.

Reklama

- Jest mi bardzo przykro. Nie planowałem tego.


O komentarz w sprawie poprosiliśmy wywołanego do tablicy prezydenta Tomasza Hapunowicza. Materiał dostępny jest tutaj

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 18/06/2025 13:28
Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    WWL - niezalogowany 2025-06-18 08:40:44

    Widać lista zasłużonych jest dużo dłuższa - teraz Hapunowicz będzie na stołkach (...) w Pogoni usadzał. (...)

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Wweuo - niezalogowany 2025-06-18 08:52:23

    Nie ma obiecanych pieniędzy z Ministerstwa? Ale "cóż szkodzi obiecać" a "piniendzy nie ma i nie będzie":-)

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Stefek albo Wandzia - niezalogowany 2025-06-18 08:56:07

    Bzdura goni bzdurę 1. stowarzyszenie jest niezależną organizacją i w takich sprawach jak skład władz nie ma żadnego powodu by słuchać prezydenta czy innego urzędnika niezależnie od rangi 2. Czy 2,2 czy 4,5 mln zł to jest potężna kwota i nie wiem na co liczy prezes i zarząd? Że Budżet miasta te zobowiązania pokryje!? Wolne żarty.... (Miasto powinno konsekwentnie rozliczać dysponowanie przez klub środkami z dotacji miejskiej a resztę sobie darować niech to samo pierdyknie) 3. I w końcu kwestią najważniejsza cytat z wywiadu u Kamila Suleja: Mistrzostwo jak mistrzostwo (w domysle 2 ligi) ale ta feta po... takie myślenie o sporcie... no comment Kurtyna

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo Tygodnik Siedlecki




Reklama
Najnowsze wiadomości