Ta sytuacja zaskoczyła wszystkich samorządowców, którzy prowadzą jakieś inwestycje lub też planują ich rozpoczęcie.
Realizacja wielu zamierzeń stanęła pod znakiem zapytania. I nie jest to spowodowane brakiem pieniędzy. Tym razem na rynku zabrakło tzw. mocy przerobowych, czyli firm, które realizują poszczególne inwestycje.
To sytuacja, jaką pamiętamy
z okresu socjalizmu, a nie IV Rzeczpospolitej. No bo jak to się stało, że w kraju gospodarki rynkowej, w kraju o ponad 15-procentowym bezrobociu, w firmach budowlanych brakuje pracowników? Odpowiedź brzmi: wyjechali do Irlandii i Anglii.
Tymczasem samorządowcy zgodnie twierdzą, że będzie jeszcze gorzej. Bo ludzie umieją i myśleć, i liczyć. Dlatego nie przestaną wyjeżdżać do krajów Unii Europejskiej.
- W przyszłym roku, kiedy do Polski trafi naprawdę dużo pieniędzy z UE, kłopoty ze znalezieniem wykonawców będą jeszcze większe – uważa wójt gminy Wiśniew, Krzysztof Kryszczuk. – Już teraz mieliśmy duże kłopoty, aby znaleźć firmę do prac przy porządkowaniu centrum Wiśniewa. A to wszystko powoduje oczywiście wzrost cen. Na przykład za układanie kostki zapłaciliśmy więcej, niż to wcześniej przewidywaliśmy.
Samorządowcy zgodnie podkreślają, że firmy budowlane przeżywają czas żniw. Zazwyczaj po przetargach zostawało jeszcze więcej pieniędzy, niż samorząd planował na daną inwestycję. Teraz pieniędzy zaczyna brakować i to w sposób znaczący. Obowiązuje prosta zasada rynkowa: mała podaż przy dużym zapotrzebowaniu zwiększa cenę usług.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!