Blok przy bloku, okno przy oknie. Osiedla przypominają mrowiska. Mieszkańcom coraz częściej zaczyna towarzyszyć strach: wystarczy iskra, by pozory bezpieczeństwa pękły jak bańka mydlana. Do pożaru w zagęszczonych osiedlach nie zawsze mogą dotrzeć strażacy. Drogi pożarowe są blokowane zaparkowanymi samochodami.
– Strażak nie pobiegnie na piechotę gasić ognia. My chorego możemy jeszcze przetransportować na noszach – mówi ratownik medyczny Rafał Waćkowski.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!