Ta sprawa wygląda na ponury żart. Bo jak można uwierzyć w to, że człowiek, po wyjściu z aresztu, wraca do swojego mieszkania, a to jest ruiną. Nie ma dachu, a pomieszczenia są totalnie zdemolowane i ograbione.
Kiedy usiłuje wyjaśnić przyczyny tego „kataklizmu”, Urząd Miasta wyburza całą kamienicę. Mężczyzna zostaje nie tylko bez dachu nad głową, ale jest pozbawiony całego dobytku. A samorząd nie widzi w tym niczego nagannego, bo lokator już od dawna wiedział, że cała kamienica jest przeznaczona do rozbiórki. Tyle tylko, że kiedy był w areszcie, nikt nie zadbał o jego mienie. Poprzedni lokatorzy wcześniej już się wyprowadzili, przenieśli swój dobytek do nowych lokali. A o nim najwyraźniej zapomniano.
Jacek Z. został tymczasowo aresztowany w kwietniu tego roku. Na trzy miesiące. Wyszedł jednak trochę wcześniej. Pamięta dokładnie ten dzień, był 17 czerwca. Od razu poszedł do swojego mieszkania przy ulicy Pułaskiego w Siedlcach. I przeżył prawdziwy szok. [...]
Więcej w papierowym i e-wydaniu „TS” nr 33.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!