Reklama

Pornografia dziecięca, to wyrok

Czy w małej miejscowości da się coś ukryć przed jej mieszkańcami? Dobre, to właśnie taka miejscowość, gdzie każdy każdego zna i wie, co ma na sumieniu. A jednak o tym, że już przed 4 miesiącami uprawomocnił się wyrok w sprawie, dotyczącej nauczyciela wychowania fizycznego z miejscowego gimnazjum, nie wiedział ani dyrektor szkoły, ani wójt, ani nauczyciele, ani uczniowie. Dowiedzieli się dopiero, kiedy dziennikarze jednej ze stacji telewizyjnych przyjechali do szkoły i zaczęli zadawać pytania.

Dziennikarze pytali, dlaczego zgodnie z zapisami Karty Nauczyciela osoba z prawomocnym wyrokiem i zarzutami, że w prywatnym komputerze posiadała materiały z treściami pornograficznymi, dotyczącymi małoletnich poniżej 15 lat, nadal pracuje w szkole. Wówczas wszyscy przypomnieli sobie o zdarzeniach, jakie miały miejsce przed ponad rokiem.

Miał zdjęcie roznegliżowanej uczennicy

Do czerwca 2009 roku Artur O. był wychowawcą klasy III d. Miał dobre kontakty z uczniami. Któregoś dnia od uczniów otrzymał zdjęcie, które także krążyło już w Internecie, a które zamieściła tam jedna z uczennic. Dziewczyna pokazała się nago. – Koło godziny 16-17 zatelefonował wówczas do mnie nauczyciel - wyjaśnia dyrektor gimnazjum, Grzegorz Gadomski, - i powiedział, że ma zdjęcie tej uczennicy. Zadzwoniłem po rodziców i poprosiłem ich do szkoły. Poinformowałem o zdarzeniu policję w Mińsku. Kiedy przyszli rodzice, nauczyciel pokazał im to zdjęcie w komórce, a potem przy nas je wykasował. Skontaktowałem też wówczas rodziców z Poradnią Psychologiczno - Pedagogiczną w Mińsku, by dziewczyna mogła uzyskać tam pomoc. Artur O. zachował się tak, jak powinien zachować się nauczyciel.
Kiedy zaś wybuchła afera, że nauczyciel z wyrokiem za posiadanie materiałów z pornografią dziecięcą nadal pracuje w szkole, dziennikarze dopisali mu do rachunku grzechów także i to zdjęcie rozebranej uczennicy. Dyrektor Gadomski, kiedy o tym usłyszał, nawet nie zareagował, bo nie wiedział, o czym mówią dziennikarze. Nie pokazali mu zdjęcia uczennicy, więc nie skojarzył od razy faktów i zdarzeń.
Do szkoły docierały różne informacje, dotyczące nauczyciela w-f.  W połowie marca 2009 r. dotarła do dyrekcji szkoły informacja, że w wyniku toczącego się postępowania, dotyczącego posiadania materiałów o treści pornograficznej z nieletnimi do 15 lat, na wniosek prokuratury nauczyciel w-f został zawieszony w pełnieniu swoich zawodowych obowiązków. Dyrektor Gadomski odsunął go wówczas od prowadzenia zajęć i przekazał je dwóm innym nauczycielom. Uczniowie protestowali wówczas i napisali petycje. – Pamiętam – komentuje dyrektor – że byli wówczas bardzo oburzeni i pisali petycję, ale do mnie ona nie dotarła. Nie wiem, komu uczniowie ją wręczyli.
Zawieszenie nauczyciela i odsunięcie go od prowadzenia lekcji trwało tylko do 30 marca. Nauczyciel zaskarżył postanowienie prokuratury do sądu, a ten odwiesił prokuratorskie postanowienie i Artur O. zaczął ponownie pracować w szkole. – Nie miałem podstaw do innego zachowania – mówi dyrektor. – Kiedy przed rokiem ten nauczyciel był wychowawcą III klasy i został zawieszony w wykonywaniu zawodu przez prokuraturę, wyjaśniałem uczniom, dlaczego ich wychowawcy nie ma. Nie mówiłem oczywiście o szczegółach zdarzenia. Nie słyszałem też, by nauczyciela traktowano z tego powodu jak „czarną owcę”, nie słyszałem żartów, dowcipów na ten temat. Nie docierały do mnie także żadne informacje ani od rodziców, ani od uczniów, że zachowanie nauczyciela w stosunku do kogokolwiek jest niestosowne, nieetyczne.

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo Tygodnik Siedlecki




Reklama
Najnowsze wiadomości