Na miejsce spotkania wybrałem pizzerię, której położenie - jak sądziłem – zapewni względny spokój rozmowy. Niestety, niewielką salkę nawiedziła czwórka nastolatków. Nie dość, że sami w sobie byli hałaśliwi, to jeszcze poprosili obsługę o pogłośnienie muzyki. Z sekundy na sekundę czekanie stawało się coraz bardziej męczące. Gdy przeszło w fazę udręki, poprosiłem o ściszenie muzyki. Młodzian za kontuarem uczynił zadość mojej prośbie, a na chóralny protest młodych ludzi: „Co jest?! Daj tę muzę!” zrobił (widziałem w lustrze) małpią minę i puknął się w czoło. Małolaty mruczały niezadowolone. Jeden z nich zadysponował cztery hawajskie, ale jego koleś zmienił zamówienie: „Dla mnie z tuńczykiem, bo dziś piątek – poszczę”.
Będąc wychowani w chrześcijaństwie katechizmowym post traktujemy dosłownie, jako powstrzymanie się od spożywania mięsa i jego przetworów w konkretne dni, bądź okresy roku liturgicznego. Jednak współcześnie jest tyle możliwości zjedzenia dań jarskich, często smaczniejszych i wykwintniejszych niż mięsne, że rezygnacja z kotleta w dni postne jest wyłącznie symbolem. Stosowaniem się do litery, a nie ducha religijnego nakazu. Bo i jakież to umartwienie, jeśli zje się pizzę bez mięsa? Czyż nie większym (a post jest umartwieniem ciała i ducha złożonym w ofierze Bogu) byłaby rezygnacja z pizzy w dzień postny, powstrzymanie się od buszowania w Internecie, cichsze niż zwykle słuchanie muzyki bądź całkowita rezygnacja z jej słuchania, aby się wyciszyć i wejrzeć w samego siebie? Wiem, że dla wielu młodych ludzi wyrzeczenie się słuchania muzyki byłoby bez porównania trudniejsze niż rezygnacja z szynki na kanapce czy mielonego na obiad. Ba, dla niektórych byłoby to wyrzeczenie na granicy udręki. Poszczenie – jeśli ma mieć religijną inspirację, a nie być cokolwiek bezmyślnym rytuałem – oznacza rezygnację z czegoś, co dla wierzącego jest autentyczną przyjemnością, nie zaś okazją do zastąpienia pizzy z salami pizzą z pieczarkami.
A jak powinni pościć katolicy wegetarianie, których przybywa? Czy w piątek, by się umartwić, mają rąbać golonkę z chrzanem czy schabowego z kapustą? Albo jak ma wyglądać post w rodzinie, której ubóstwo materialne pozwala na jedzenie mięsa (najczęściej poślednich gatunków) tylko w święta i niedzielę – a i to nie w każdą? Mają zjeść o połowę miejsze, niż zwykle, porcje pierogów z kartfolami czy kapuśniaku ugotowanego na rosołowej kostce? Skrajności? Owszem, ale skrajności najostrzej pokazują istotę problemu. Nie post sam w sobie, ale intencja poszczenia dowodzi rzetelności w wypełnianiu religijnego nakazu postu. Boxer
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!