W jednym z mieszkań bloku przy ul. Rakowieckiej 38 w Siedlcach doszło do pożaru.
Na miejscu pracują służby ratownicze. Jak informuje mł. bryg. Paweł Kulicki, w momencie przyjazdu strażaków, ogień w mieszkaniu był rozwinięty. Dwoje mieszkańców opuściło je o własnych siłach, nikt nie ucierpiał. Strażacy przystąpili do akcji gaśniczej, co zapobiegło rozprzestrzenieniu się pożaru. Ewakuowali także z mieszkania nieprzytomnego psa. Próbują przywrócić mu czynności życiowe.
Na miejsce wezwany był weterynarz, ale niestety nie przyjechał, gdyż umowa z miastem obowiązuje jedynie psy bezdomne. Ten pies posiada właściciela, więc mieszkańcy spalonego mieszkania sami muszą się zatroszczyć o los zwierzęcia.
Po trwającej ponad pół godziny walce strażaków o życie psa, zwierzę wstało o własnych siłach.
O zaistniałą sytuację zapytaliśmy lekarza weterynarii, który został powiadomiony przez oficera dyżurnego PSP, który to ma podpisaną umowę z Urzędem Miasta w Siedlcach.
- Dyżurny straży pożarnej zgłosił mi psa uratowanego z pożaru, informując jednocześnie, że pies ma właściciela - mówi Paweł Prokopowicz weterynarz. - Poinformowałem dyżurnego, że nie mogę przyjąć zgłoszenia jako umowy z miastem, ale jak najbardziej mogę przyjechać, tylko proszę o telefon od właściciela, gdyż zgodnie z prawem nie mogę leczyć bez jego zgody. Rozumiem że właściciel mógł być roztrzęsiony, w takiej sytuacji mógł zadzwonić strażak, lub osoba, która była obok, z informacją że właściciel prosi o przyjechanie. Na taki telefon czekałem, ale nikt do mnie nie zadzwonił.
Na razie nie wiadomo, co było przyczyną pojawienia się ognia.
Zdjęcia: Aga Król
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze