Sopot, środek festiwalowego szaleństwa ( Top Of The Top Festival). Gwiazdy, kamery, błysk fleszy, a w Operze Leśnej z każdą chwilą narastał elektryzujący nastrój oczekiwania. Właśnie na tej scenie, wczorajszego wieczora, miał wystąpić Stanisław Sojka ( miał zaśpiewać z Natalią Grosiak „Cud niepamięci”) - artysta, którego głos i wrażliwość przez dekady kształtowały polską muzykę. Niestety, los napisał inny scenariusz. W wieku 66 lat odszedł na zawsze. Jego nagła śmierć przerwała festiwalową euforię i zamieniła ją w moment zadumy.
,Artysta zasłabł w czasie przygotowań do występu i trafił do szpitala. Niestety, pomimo wysiłków lekarzy, nie udało się uratować jego życia. Informacja o jego odejściu spadła na wszystkich niespodziewanie. Festiwal przerwano. Prowadzący, wyraźnie wstrząśnięci, pożegnali się z widzami, by po chwili wrócić na scenę i wyjaśnić, co się stało. Wtedy rozbrzmiała melodia, którą zna każdy - „Tolerancja”. Muzycy, w tym Kamil Bednarek, Marika i Halina Frąckowiak, stanęli ramię w ramię, oddając hołd mistrzowi. Na scenie symbolicznie pozostawiono fortepian i puste miejsce, a publiczność, zaszczycona tym gestem, uczciła zmarłego artystę kilkuminutowymi owacjami na stojąco. Był to niezwykle wzruszający i szczery moment, pokazujący, jak wielki wpływ na polską kulturę miał Stanisław Soyka.
Mam w pamięci jedną szczególną rozmowę z Stanisławem Sojką. Odbyła się w połowie lat 80. Artysta właśnie podpisał kontrakt z potężną zachodnią wytwórnią RCA. Nagrana przez niego płyta, nagrana po angielsku, miała być przepustką do międzynarodowej kariery. Piosenka „Love is crazy” wydawała się mieć wszelkie predyspozycje, by stać się hitem na miarę europejskich list przebojów. Ale jak tłumaczył mi wtedy sam artysta, „wytwórnia myślała inaczej”.
W tym samym czasie RCA związała się kontraktem z młodym, obiecującym wokalistą, Rickiem Astleyem. Sojka, z charakterystycznym dla siebie dystansem i humorem, tak to skomentował: „Był młodszy, no i do tego Anglik. I cóż ja, taki puszysty family man, mogłem w konkurencji z nim?”.
Piosenka nie odniosła sukcesu w Niemczech, bo jak mówił Sojka, „nie przeszła przez coś w rodzaju dzisiejszego formatu”. Szefowie wytwórni szukali bardziej chwytliwych, prostych melodii i tekstów. Stanisław Sojka, muzyk z krwi i kości, który wirtuozerię łączył z poezją, nie chciał iść na kompromis. Zrozumiał, że „przebój w znaczeniu masowym, popularnym, to zupełnie inna kategoria piosenek”.
- Szefowie z RCA chcieli jeszcze bardziej popowych melodyjek i prostych tekstów, ale ja czułem się już na to trochę za stary. Inna sprawa, że nigdy nie miałem zapędów, by robić międzynarodową karierę w takim wymiarze, w jakim na przykład zrobił ją Elton John. Nigdy się z taką skalą nie mierzyłem i nic wielkiego sobie nie wyobrażałem – powiedział mi wywiadzie.
Dla Stanisława Sojki liczyła się przede wszystkim muzyka. Jego twórczość, będąca unikatowym połączeniem jazzowej finezji z popową wrażliwością, na stałe wpisała się w kanon polskiej muzyki. Pozostawił po sobie bogaty dorobek, który inspiruje kolejne pokolenia artystów,
Stanisław Sojka nie był celebrytą. Był artystą w pełnym tego słowa znaczeniu. Mimo wielkich osiągnięć, pozostał człowiekiem skromnym, z poczuciem humoru i ogromną klasą. Pożegnał nas nagle, ale jego twórczość będzie z nami na zawsze. Będziemy go pamiętać - za „Tolerancję”, za „Play It Again”, „Cud niepamięci: za jego niepowtarzalny głos i za to, że zawsze był wierny sobie. Odpoczywaj w pokoju, Mistrzu.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Czemu tak nie żegnano spod Białej Podlaskiej Witolda Mikołajczuka (Witka - Muzyka Ulicy), który był 1000x większym artystą z pięknymi utworami np "Serce Wolności" ??? Bo był niewygodny dla systemu?
naprawdę 1000x? może 5000x?
Ś.P. Witek był bojkotowany przez system właśnie za tekst utworu "Serce wolności", którym to utworem wszedł do radia i natychmiast został zdjęty po interwencji gminy żydowskiej (i bojkot już do końca życia), to był prawdziwy Artysta przez duże "A", a nie spolegliwy, posłuszny, śpiewający o d... Maryni zwykły wyjec (jeszcze często w obcym języku) jakich teraz pełno.
System masz w głowie... Smutek jak umiera kolejny artysta:)
Polecam kolędy w interpretacji Staszka i wspaniałe sonety Szekspira. Piękna muza. Szkoda wspaniałego wykonawcy. Dla niego tylko muzyka była ważna
Polecam Witka: "Proszę Polsko nie umieraj", "Pocisk miłości", "Serce wolności" - miliony wejść na YT i zero w radiu i TV, na rozkaz reżimu okupującego Polskę, taką mamy "wolność", a w Sopocie tylko poprawni politycznie "artyści".
dla wielu nawet "Kazik" przestał istnieć (za występ w Sopocie) ps. posłuchajcie Witka: Mamo, mamo
Ciekawe, jaki ten Artysta miał związek z Siedlcacmi, skoro artykuł ukazał się w lokalnym siedleckim portalu ?
Czemu tak nie żegnano spod Białej Podlaskiej Witolda Mikołajczuka (Witka - Muzyka Ulicy), który był 1000x większym artystą z pięknymi utworami np "Serce Wolności" ??? Bo był niewygodny dla systemu?
naprawdę 1000x? może 5000x?
Ś.P. Witek był bojkotowany przez system właśnie za tekst utworu "Serce wolności", którym to utworem wszedł do radia i natychmiast został zdjęty po interwencji gminy żydowskiej (i bojkot już do końca życia), to był prawdziwy Artysta przez duże "A", a nie spolegliwy, posłuszny, śpiewający o d... Maryni zwykły wyjec (jeszcze często w obcym języku) jakich teraz pełno.