5 czerwca w Wojewódzkim Ośrodku Ruchu Drogowego w Siedlcach odbyła się oficjalna prezentacja nowych samochodów egzaminacyjnych. Po dwóch dekadach użytkowania kultowych, szarych Opli Corsa, przyszedł czas na zmiany – kursanci i egzaminatorzy przesiadają się do nowoczesnych Suzuki Swiftów. Zmiana ta niesie za sobą nie tylko nowy wygląd, ale i szereg technologicznych udogodnień.
Nowe pojazdy to samochody wyposażone w systemy wspomagania kierowcy – czujniki parkowania, kamery cofania, monitorowanie martwego pola czy systemy awaryjnego hamowania. To właśnie te elementy mają pomóc nie tylko w lepszym szkoleniu, ale także zapewnić bezpieczeństwo zarówno kursantom, jak i innym uczestnikom ruchu.
– W zeszłym roku, w maju, przygotowaliśmy ofertę z myślą o zmianach, które miały wejść w życie w lipcu 2024 roku. Nowe Suzuki Swift są w pełni gotowe na nowe realia – posiadają czujniki parkowania, kamery cofania, monitoring martwego pola, system informowania o ruchu poprzecznym, a także awaryjne hamowanie w razie wykrycia przeszkody – wyjaśnia Dominik Ciszewski z firmy Folwark Samochodowy, która wygrała przetarg. – To auta przyszłości. Jeśli kursanci nie będą mieli styczności z nowoczesnymi technologiami na etapie nauki, to po egzaminie będą mieć problem z ich obsługą. Trzeba iść z postępem – nie ma innej drogi.
Zdaniem wieloletniego egzaminatora, zmiany te są potrzebne, ale nie powinny zastępować podstawowego przygotowania kierowców.
– Czujniki i systemy to tylko pomoc, a nie zastępstwo za umiejętności. Trzeba się uczyć jeździć z głową, nie tylko polegać na elektronice – komentuje Stefan Kukla, egzaminator z kilkudziesięcioletnim stażem w siedleckim WORD. – To prawda, że młodzi ludzie coraz częściej pytają na egzaminie, czy mogą włączyć radio. Ale egzamin to nie czas na rozrywkę. Trzeba skupić się na drodze, a nie na przyciskach. Nowe samochody są lepsze, bezpieczniejsze, ale kluczowe nadal pozostają podstawy: obserwacja, refleks, odpowiedzialność.
Nowa flota samochodów została zaprezentowana zarówno w siedzibie głównej WORD w Siedlcach, jak i w oddziale terenowym w Garwolinie. Wszystko po to, by instruktorzy jazdy i ośrodki szkoleniowe mogli lepiej poznać nowe pojazdy i przygotować się do zmian.
– To ważny dzień w naszym ośrodku – powiedział Daniel Pióro, dyrektor WORD Siedlce. – Zorganizowaliśmy prezentację samochodów, by umożliwić ośrodkom szkolenia jazdy zapoznanie się z nowymi egzemplarza. Nowe auta powinny trafić do nas w ciągu 90 dni od podpisania umowy, która została zawarta 30 maja. Realnie myślimy o wrześniu jako terminie rozpoczęcia egzaminów na Suzuki Swiftach.
Dyrektor WORD podkreślił także, że w okresie przejściowym ośrodki szkoleniowe będą mogły podstawiać własne pojazdy, co ma ułatwić adaptację do nowych realiów. – Zmiana pojazdu to również inwestycja dla szkół jazdy, a każda dodatkowa złotówka budzi niepokój. Ale robimy to dla bezpieczeństwa wszystkich uczestników ruchu. Nowe auta to nie tylko wygoda, ale przede wszystkim lepsze przygotowanie młodych kierowców do jazdy w realnym świecie – zaznaczył.
Choć nowoczesna technologia wzbudza entuzjazm, nie brakuje również obaw. Zmiany dotyczą również egzaminatorów, którzy będą mieli do dyspozycji dodatkowy pedał sprzęgła, co pozwoli lepiej kontrolować sytuacje kryzysowe na egzaminie. Pojawiły się też postulaty dotyczące szkolenia egzaminatorów z zakresu technik deeskalacji agresji – to odpowiedź na coraz częstsze przypadki stresu czy niekontrolowanych reakcji u egzaminowanych.
– Nie mieliśmy jeszcze poważnych incydentów, ale trzeba być przygotowanym. Jeśli kursant zachowuje się agresywnie lub nieprzewidywalnie, egzaminator musi mieć możliwość reagowania. Być może posadzimy zdających na tylnym siedzeniu – tak jak w radiowozach. To nie jest żart, tylko realna troska o bezpieczeństwo egzaminatora – dodaje Stefan Kukla.
Nowe samochody mają nie tylko zwiększyć komfort i bezpieczeństwo, ale również symbolicznie zakończyć pewną epokę.
– Pożegnanie z Oplami to nie tylko zmiana marki. To przejście do nowoczesności – mówi Kukla. – Ale pamiętajmy – technologia to narzędzie, nie kierowca. Kierowcą musi być człowiek – uważny, odpowiedzialny i przygotowany.
Przyszłość egzaminów w WORD Siedlce właśnie ruszyła z miejsca – na czterech kołach Suzuki Swift.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Jak dla mnie akurat powinny być kupione takie najbardziej ubogie wersje bez tych wszystkich czujników, tylko podstawowe wyposażenie, teraz nauczą się jeździć z czujnikami a w domu kupi 15 letnie auto bez połowy tych udogodnień i nagle pupa jak się jeździ parkuje itp. Dotyczy to także pojazdów L
Tera wszystkie okoliczne szkoły jazdy zmienią samochody. I nawet wiadomo na jaki. Przypadek? Nie sądzę:)
Opelki będą na sprzedaż?
Ople są tak zajechane że tylko na zło. P.s. na siebie i innych już dawno wielokrotnie zarobiły:)
Osobiście uważam że taka ilość czujników przy nauce jazdy a w szczególności na jej początku bardziej zaszkodzi niż pomoże ponieważ znaczna większość osób które dopiero zdadzą prawo jazdy nie kupi nowego samochodu z takim wyposazeniem a samochód znacznie starszy który go nie posiada. Nie jestem przeciw zmianie ale uważam że samochody na jakich przeprowadza się egzaminy prawa jazdy powinny być dobrane do samochodu jakim będzie poruszał się statystyczny młody kierowca. A w przypadku samochodów nowych w trakcie egzaminu wszelkie czujniki parkowania czy kamery cofania i martwych stref powinny być wyłączone lub widoczne tylko dla egzaminatora aby jak najbardziej kłaść nacisk na umiejętności kierowcy. A co do szkoleń z deeskalacji agresji myślę że warto by dodać do nich szkolenie z samokontroli, ponieważ (opierając się na dowodzie anegdotycznym) niektórzy egzaminatorzy mają z tym drobny problem,
Dlaczego wybrano auto które nie jest nawet w top 10 sprzedawanych marek w Polsce?
Właśnie dlatego żeby sprzedaż tego modelu wzrosła. Przyszli kierowcy będą wybierać te ośrodki szkolenia kierowców gdzie są takie samochody jak na egzaminie na prawo jazdy, Proste jak 2x2. Przypadek? Nie sądzę:) Liczy się kasa Misiu, kasa.
Zgadzam się wybór bez sensu, teraz każdy OSK musi zmienić auta na Suzuki model niszowy na naszym rynku. Nie można było kupić standardu w golasie? Fabia, Yaris, Clio itp.? Nawet serwis byłby tańszy
nowe samochody to szajs, nie ważne czy nazistowskie czy inne, zwłaszcza te z silnikami około 1 litra, stare przy nich to mistrzostwo (nie tylko ceny), a z nowymi same problemy
Samochód drogi zarówno w sprzedaży jak i utrzymaniu - szczególnie po okresie gwarancyjnym. Gratuluję Suzuki wzrostu sprzedaży.
Jak dla mnie akurat powinny być kupione takie najbardziej ubogie wersje bez tych wszystkich czujników, tylko podstawowe wyposażenie, teraz nauczą się jeździć z czujnikami a w domu kupi 15 letnie auto bez połowy tych udogodnień i nagle pupa jak się jeździ parkuje itp. Dotyczy to także pojazdów L
Tera wszystkie okoliczne szkoły jazdy zmienią samochody. I nawet wiadomo na jaki. Przypadek? Nie sądzę:)
Opelki będą na sprzedaż?