Reklama

Prostytucja? Po staremu!

Zbierając materiały o pozycji społecznej matki-Polki w drugiej połowie XIX w. dotarłem do broszury: „Czego wymagać może kobieta od mężczyzny”. Choć przeczytałem wiele publikacji tego typu, ta zrobiła na mnie duże wrażenie.
Jej autorka w sposób zdecydowany żądała umożliwienia kobietom kształcenia się we wszystkich rodzajach szkół (także na uniwersytetach) oraz stworzenia warunków do podejmowania przez panie pracy wedle nabytych umiejętności lub zgodnie z ich talentami. Jednak równie ważnym oczekiwaniem wobec mężczyzn tamtej doby było - i to mnie zdziwiło najbardziej – aby wyrzekli się korzystania z usług prostytutek, na którą to praktykę było społeczne przyzwolenie (co zostało mocno wyeksponowane).

„Bo gdzież młodzieńcy koją swe seksualne żądze, nim wstąpią w święty związek małżeński, co czynią zgodnie z przyjętym obyczajem nie wcześniej, niż po 25 roku życia? A gdzież wymykają się mężowie znudzeni szarym, jak mawiają, życiem małżeńskim? Chadzając do prostytutek!”
„Jesteście hipokrytami - z pasją pisze autorka broszury - nazywając prostytutki kobietami upadłymi, jakby tworzyły jakąś specjalną odmianę kobiet, którą wolno pogardzać. Czyż nie bardziej należy pogardzać wami, korzystającymi z ich nędzy, w którą pchnęły je warunki życiowe? Czy nie należałoby odmówić podania ręki każdemu, który w najcięższy upadek strąca matkę, siostrę lub żonę innego mężczyzny, choć sam uważa za swój obowiązek pojedynkować się z każdym, który z niezbyt wielkim szacunkiem wyraża się o jego matce, siostrze, czy narzeczonej? Czyż możemy wierzyć w szacunek i miłość tego, który kobietę inną, choć podobną do nas, poniża? A czynicie to, panowie, chełpiąc się swoją naukowością, rozumem i ponoć od Boga daną rolą roztropnego przewodnika społeczeństwa naszego, którzy jednak natychmiast zapominacie o tych przymiotach, gdy wchodzą one w kolizję z przyjemnością.”

Co istotne, powodem napisania cytowanej broszury było nie tyle święte oburzenie z gwałtu zadanego moralności, ale żądanie ochrony kobiet przed zarażeniem ich oraz przyszłych i narodzonych dzieci chorobami wenerycznymi, którymi mężowie zarażali się albo jako kawalerowie, albo już będąc w sakramentalnym związku.
To zdumiewające, jak mało zmieniło się w ostatnim stuleciu w kwestii korzystania z usług prostytutek oraz traktowania ich przez „usługobiorców”! Ani postęp cywilizacyjny, ani bojaźń Boża, ani możliwość zarażenia się chorobami (z AIDS włącznie), ani rozum, ani poczucie przyzwoitości, ani wstyd nie powstrzymują mężczyzn od „seksu na boku”.
Nie jest winą kobiet, że bywają prostytutkami, ale tych z nas, mężczyzn, którzy uważają, że kobiety są od, przepraszam, „dawania d…” Także odpłatnego…                                                                                       

 Boxer

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo Tygodnik Siedlecki




Reklama
Najnowsze wiadomości