Czy mamy otwarte umysły? Czy sztuka nas przeraża, oburza, bawi, sprawia przyjemność? Właśnie te pytania przychodzą na myśl, śledząc dyskusję nad bardzo ciekawymi pracami, umieszczonymi na ścianach Uniwersytetu w Siedlcach.
- Zachęcam do postawienia sobie pytania: dlaczego "inność" wzbudza w nas strach i potrzebę walki?- padło w dyskusji nad pracami Macieja Tołwińskiego, które umieszczono przy drzwiach pomieszczeń wydziału nauk medycznych i nauk o zdrowiu.
Szczególne to prace, tak jak nietuzinkowy jest artysta (asystent w Instytucie Sztuk Plastycznych Wydziału Sztuki Uniwersytetu w Siedlcach, prowadzi zajęcia z projektowania graficznego, grafiki edytorskiej, elementów typografii oraz artystycznych projektów interdyscyplinarnych, pomysłodawca i redaktor naczelny czasopisma „Mięso”). Kolaże pochodzą z cyklu „Przekroje Maćka”, opierają się na anatomii człowieka, ale są ujmowane ironicznie, filozoficznie i wręcz anegdotycznie, bo czyta się je jak komiks.
- Badam ludzkie tajemnice, uwypuklając zarówno słabości, jak i ich mocne strony. Komentując cielesność zdejmuję ją z piedestału, nadając jej często rys ironiczny – mówi o swoich pracach artysta. - Utrwalam często ulotne myśli, codzienność, ważne zdarzenia i chwile, które, mam nadzieję, będą zrozumiałe dla potencjalnego odbiorcy. Moje szarady prowokują do refleksji, stymulują kreatywność, zmuszają do niestandardowego myślenia.
Zaprezentowanie „Przekrojów” na Wydziale Nauk Medycznych i Nauk o Zdrowiu istotnie sprowokowało dyskusję. Piękną! Maciek Tołwiński pozwolił spojrzeć na sztukę z innej perspektywy. Bo inaczej patrzymy na to samo dzieło w galerii, a inaczej w przestrzeni.
Jednym dzieła spodobały się wyjątkowo, a innym nie. - Sztuka sztuką, ale ktoś najwyraźniej zapomniał o tym, że w budynku, który został tak szczególnie " wyróżniony", bardzo często gościmy dzieci i młodzież szkół podstawowych na warsztatach. Kontrowersyjne obrazy to jedno, ale warstwa tekstowa, która znajduje się na tych "dziełach" jest co najmniej kontrowersyjna, żeby nie powiedzieć niestosowna – padł krytyczny głos.
Ale w obronie artysty zaraz podniosły się liczne głosy: - Sztuka jest żywa, dynamiczna i bywa kontrowersyjna – argumentowano. - Sztuka w przestrzeni publicznej nobilituje samo miejsce. Tak jest w najciekawszych miastach na świecie. Gratuluję pomysłu i odwagi prezentowania sztuki w przestrzeni naszego uniwersytetu - dodawano. - Najpierw powinna pojawić się ciekawość. A potem przestrzeń do dyskusji z poszanowaniem obydwu stron. Szkalowanie autora prac jest mocno nie na miejscu – zauważył kolejny rozmówca. -
Dyskutanci nawoływali sceptyków do otwarcia umysłów. - Wyobraźnia, również ta artystyczna, jest konieczna także w pracy naukowej – padł słuszny argument. - Bez open mind nie można poznawać/odkrywać nowych horyzontów, w naukach społecznych, a tym bardziej humanistycznych.
Na uwagę zasługuje szczególnie jeden głos:
- Kiedy nie uczymy się języka sztuki, każdy kontakt z nią staje się krzykiem. Kiedy nie uczymy się patrzeć na sztukę, ona przestaje być lustrem, a staje się zasłoną. Szukamy w niej dosłowności, bo tylko to potrafimy. A kiedy jej nie znajdujemy, czujemy się zagubieni. I wtedy łatwo sztukę odepchnąć, nie dlatego, że nie ma sensu, ale dlatego, że nie wiemy, jak go szukać.
Reklama
Warto prześledzić dyskusję na profilu społecznościowym siedleckiej uczelni. A Wydziałowi Sztuki należą się gratulacje. Jest twórczy ferment, jest rozmowa o sztuce i jest przestrzeń, do której warto zajrzeć. W tym kontekście każdy ma okazję zadać sobie pytania: czy jestem przygotowany na kontakt ze sztuką; czy w ogóle jestem odbiorcą sztuki, bo może mam z nią tylko przypadkowy kontakt; czy mam otwarty umysł; czy niestandardowe instalacje obrażają mnie; jakie budzą we mnie emocje?
Dyskusję czyta się z przyjemnością, jest na wysokim poziomie i zwraca uwagę na kwestię odbioru sztuki w naszym życiu. Artyści zaznaczyli swoją obecność w Siedlcach. Brawo! Wydział sztuki dawno już wyrósł z „plastyki”. Mamy ciekawe środowisko, które zapewne dopiero się rozkręca. Dziekanem wydziału sztuki jest prof. Tomasz Nowak.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Jakoś nie mogę się oprzeć wrażeniu że o wydziale nauk medycznych i nauk o zdrowiu siedleckiej "sorbony" można napisać ciekawsze rzeczy niż kolaże.
Cytując: "...bardzo często gościmy dzieci i młodzież szkół podstawowych na warsztatach." - Jak czytam, czy słucham słów kluczowych typu "chrońmy dzieci" to wręcz aż mnie mdli. To podchodzi pod granice absurdu niekiedy. Skoro Pan czy Pani czyta ten komentarz, to najwidoczniej ta ludzkość marna przeżyła te dekady, wieki, milenia, czy miliony lat... Dziś chowajmy dzieci pod szklaną kopułą, a każdy plac zabaw musi mieć specjalne atesty czy spełniać normy unijne. Później takie dziecko w wieku 20-lat ocknie się z ręką w nocniku, o ile nie wyleci z domowego gniazdka, to nagle się przekona, że ten świat wcale taki różowy nie jest. Temat rzeka... Swoją drogą, to te dzieci oglądają gorsze rzeczy na swoich 3 calowych ekranikach. Grafiki świetne, a kontrargumenty kompletnie z d***, znaczy "od czapy".
Mnie poruszyły fizjologicznie te potworności, co na nie spojrzę to mam mdłości i odruch wymiotny. Nie podobają mi się te dzieła sztuki. Na jednym z nich są napisy: "pysk", "morda", "japa"... Wspaniale słownictwo, takie akademickie, naukowe, medyczne.
To jeśli Gombrowicz w Ferdydurke używał słów pupa i gęba, które stały się słowami symbolami, to mamy go wypisać z kanonu lektur szkolnych?
Nie mieszajmy nauki ze sztuką. Te "dzieła" powinny wisieć w galerii, albo na wydziale gdzie kształcą artystów. W budynku, gdzie świat poznaje się i opisuje za pomocą metod empirycznych, takie wytwory weny twórczej autora są co najmniej nie na miejscu, pomijając ich wartość estetyczną (bo dydaktyczna jest po prostu skandaliczna i szkodliwa). Jako "interwencja artystyczna" czyli coś krótkotrwałego powinna z murów już zniknąć i nie narzucać wszystkim osobistych przemyśleń autora. Dlaczego tylko ten artysta jest tak promowany? Wystarczyłoby dać informację o wernisażu i wystawie, tak jak się to zwyczajowo robi, a kto by chciał, to poszedł by obejrzeć. *** Nie chciałbym, aby absolwenci pielęgniarstwa, ratownictwa czy medycyny podchodzili do nie z takim czarnym humorem i słownictwem godnym ignoranta.
Niech autor zabierze to oklei swoje ściany i się napawa poziom rektora uws
Jakoś nie mogę się oprzeć wrażeniu że o wydziale nauk medycznych i nauk o zdrowiu siedleckiej "sorbony" można napisać ciekawsze rzeczy niż kolaże.
Cytując: "...bardzo często gościmy dzieci i młodzież szkół podstawowych na warsztatach." - Jak czytam, czy słucham słów kluczowych typu "chrońmy dzieci" to wręcz aż mnie mdli. To podchodzi pod granice absurdu niekiedy. Skoro Pan czy Pani czyta ten komentarz, to najwidoczniej ta ludzkość marna przeżyła te dekady, wieki, milenia, czy miliony lat... Dziś chowajmy dzieci pod szklaną kopułą, a każdy plac zabaw musi mieć specjalne atesty czy spełniać normy unijne. Później takie dziecko w wieku 20-lat ocknie się z ręką w nocniku, o ile nie wyleci z domowego gniazdka, to nagle się przekona, że ten świat wcale taki różowy nie jest. Temat rzeka... Swoją drogą, to te dzieci oglądają gorsze rzeczy na swoich 3 calowych ekranikach. Grafiki świetne, a kontrargumenty kompletnie z d***, znaczy "od czapy".