Reklama

Psy

Starszy pan z potężnym owczarkiem niemieckim na smyczy czekał na zielone światło. Drugi pan, w średnim wieku, właściciel niewielkiego kundelka, wolno zbliżał się do przejścia dla pieszych. Jego psiak, obwąchujący namiętnie pręty metalowego ogrodzenia, nie zwracał uwagi na rasowego pobratymca. Ten zaś, przeciwnie, z zaciekawieniem śledził koleżkę, a gdy ten zbliżył się na odległość kilku metrów, odwrócił się i wyciągnął ku niemu łeb. Nie warczał, nie szarpał się, tylko odwrócił. Zapaliło się zielone światło. Pan owczarka ruszył, ale pies nie...  Jedno szarpnięcie smyczą, drugie... Nic. Zniecierpliwiony oporem zwierzęcia, właściciel przeciągnął je swoim końcem smyczy po grzbiecie. Zrobił to serdecznie, bo pies zaskowyczał i ruszył, ale opornie, ciągle patrząc ku kundlowi, który obok swego pana truchtał przez pasy.

- Dlaczego bije pan psa? - rzucił ten od kundla, gdy „oba pany” byli po drugiej stronie jezdni.
- To trzeba wziąć swego na smycz! - odparował ten od wilczura.
- A co to zmienia? Mój, jak pan widzi, jest posłuszny. Nawet nie podszedł do pańskiego.... Nie wolno bić...
- Co się pan czepia! Daję mu żreć, to robię z nim, co chcę!
- Pana też tłukli w dzieciństwie, że teraz nie potrafi pan inaczej radzić sobie z psem, tylko bijąc go? Na to jest paragraf...
- Znalazł się... Prawnik pie...ny! Idź swoją drogą, bo i na ciebie znajdzie się paragraf!
- O, sądząc ze słownictwa, jest pan katolikiem... - boleśnie odciął się ten od kundla.
- A ty pewnie jesteś komuch je...ny! - twarz tego od wilczura spurpurowiała.
- Nie komuch, ale na pewno nie od Rydzyka...

- O, do pouczania to wyście jedyni, a tyle narodu wymordowaliście!
- Nigdy nie należałem do żadnej partii. Ale katolicy też mają niezły wynik w „dożynkach”: wojny krzyżowe, inkwizycja, stosy i takie tam inne...
- Od...l się k...a, bo cię psem poszczuję, ku...a! - starszy pan zaczął gmerać przy karabińczyku smyczy...
- Pięknie, i co jeszcze usłyszę? O ile wiem, księża nie uczą takich słów...  A może pan nie katolik? Tylko jakiś heretyk, co? - ten od kundla bił boleśnie i na chłodno. I kto wie, co by się działo, gdyby nie to, że zajęty rozmową stracił kontakt wzrokowy z kundelkiem. Zaczął go nawoływać.
Starszy pan odszedł kilkanaście kroków i mając przed sobą połać łąki i spory spłacheć klepiska przy uniwersyteckiej bibliotece spuścił wilka, który wyrwał co sił w nogach ku buszującemu w gąszczu kundelkowi. Psy obwąchały się i pędzały razem radośnie ujadając. Panowie patrzyli na siebie jakby mniej wrogo...
To miał czy nie miał racji ten, co powiedział, że im lepiej poznaje ludzi, tym bardziej kocha zwierzęta...                                          
Boxer

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo Tygodnik Siedlecki




Reklama
Najnowsze wiadomości