- Stopy to myślałem, że mi odpadną, a przecież do stacji benzynowej wcale nie było tak daleko. Jednak zimno i śnieg ostro zacinający zrobiły swoje. To był straszny spacerek - opowiada w dzisiejszym "Dzienniku. Gazecie Prawnej" Jerzy Wiśniewski, którego tir w nocy z soboty na niedzielę utknął na lokalnej drodze niedaleko Mińska Mazowieckiego.
- Zakopał się i albo mogłem spędzić w nim całą noc, albo wrócić się do stacji, którą minąłem cztery kilometry wcześniej. Nie chciałem ryzykować, że utknę na dłużej, więc wybrałem spacer - mówi kierowca.Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!