Ktoś przywiózł na działkę pod Kałuszynem gigantyczne ilości odpadów chemicznych i... rozpłynął się w powietrzu. Burmistrz chce, żeby koszty utylizacji poniósł właściciel posesji, „Regionalne Drogi Podlaskie”. Czy to znaczy, że ta znana firma z Siedlec będzie musiała zapłacić miliony?
Przypomnijmy: 5 lutego przedstawiciele Komendy Powiatowej Policji w Mińsku Mazowieckim i Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska odkryli nielegalne składowisko niebezpiecznych odpadów.
Jak informuje Marek Sęktas, miński prokurator rejonowy, na prawie 2,5-hektarowej posesji w Ryczołku w gm. Kałuszyn znajdowało się około 6,5 tys. 1000-litrowych beczek z nieznaną cieczą.
SZEROKO ZAKROJONE ŚLEDZTWO
(...)
Prokurator Sęktas mówi, że ustalenie, do kogo należy działka, gdzie składowano beczki, „nie nastręczało większych trudności”. Nie podaje jednak szczegółów. Ustaliliśmy je sami. Chodzi o siedlecką spółkę „Regionalne Drogi Podlaskie”.
- Jesteśmy właścicielem tej posesji od wielu lat, ale z niej nie korzystaliśmy - opowiada prezes spółki
Mariusz Wierzchoś. - Rok temu postanowiliśmy poszukać kogoś, kto ją zagospodaruje. Kiedy wywiesiliśmy ogłoszenie na ogrodzeniu, zgłosiła się do nas firma z podwarszawskich Marek, zajmująca się logistyką. (...)
Przeczytaj także:
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!