Reklama

Siedlce: Największy strach? Komunikacyjny paraliż!

"Paraliż miasta murowany", "Korki przez dwa lata" – wśród mieszkańców Siedlec nie brakuje czarnych scenariuszy związanych z planowaną na przyszły rok budową nowego wiaduktu warszawskiego. – Podpisując umowę, obiecałem, że dotrzymam terminu – mówi wykonawca inwestycji.

To będzie największy drogowy plac budowy w Siedlcach od lat. Samorząd ma już blisko 25 mln zł unijnego dofinansowania i podpisał umowę z wykonawcą, więc stary wiadukt przy ul. Warszawskiej – po ponad 70 latach służby – ma zniknąć z mapy miasta. Mieszkańcy nie mają wątpliwości: nowy obiekt jest potrzebny. Pytanie brzmi tylko, jaką cenę przyjdzie za niego zapłacić. I wcale nie chodzi o pieniądze.

Dwa lata temu wydawało się, że inwestycja utknie w martwym punkcie. Wniosek o dofinansowanie znalazł się na liście rezerwowej programu Fundusze Europejskie dla Mazowsza i plany przebudowy trzeba było odłożyć. Ostatecznie jednak – po przesunięciu środków przez zarząd województwa mazowieckiego – udało się zdobyć niemal 25 mln zł.

Reklama

W poniedziałek, 20 lipca, miasto zawarło umowę z wykonawcą – firmą Domost z Małkini Górnej, specjalizującą się w budowie mostów i wiaduktów.

Budowa zostanie zrealizowana w formule „zaprojektuj i wybuduj”. Najbliższe miesiące upłyną pod znakiem projektowania i uzyskiwania pozwoleń. Jeśli harmonogram nie ulegnie zmianie, wiosną 2027 roku rozpoczną się prace w terenie. Zakończenie inwestycji zaplanowano na 30 listopada 2027 roku.

Nie będzie to zwykły remont. Wiadukt został wybudowany w 1954 r. Jego stan techniczny jest aktualnie tak zły, że groziło mu nawet wyłączenie z użytkowania. W przyszłym roku zostanie całko wicie rozebrany. W jego miejscu powstanie nowoczesny, wyższy i szerszy obiekt z chodnikami i drogami dla rowerów po obu stronach (odseparowanymi od jezdni), nowym odwodnieniem, oświetleniem LED oraz przebudowanymi dojazdami i infrastrukturą podziemną. Oprócz samej przeprawy, roboty obejmą odcinek od skrzyżowania z ul. Plantową do skrzyżowania z ul. Szkolną. Całkowita wartość inwestycji wynosi nieco ponad 30 mln zł.

Reklama

Największe znaki zapytania

I nie byłoby nad czym dyskutować, gdyby nie fakt, że przeprowadzenie tej newralgicznej inwestycji może oznaczać komunikacyjny impas w zachodniej części Siedlec. Na razie nie wiadomo, jakie rozwiązania zostaną przyjęte na czas prowadzenia robót i w jaki sposób zostanie zorganizowany ruch. Miasto przyznaje jednak, że mieszkańcy muszą przygotować się na czasowe niedogodności.

Dodatkowym wyzwaniem będzie fakt, że przebudowa wiaduktu zbiegnie się z remontem ul. Garwolińskiej. Władze miasta zapewniają jednak, że opracowano już plan etapowania prac, tak aby ograniczyć skalę problemów komunikacyjnych.

Reklama

– Utrudnienia będą, ale będziemy próbowali je minimalizować. Rozważamy otwarcie prawoskrętu na ul. Garwolińskiej przy wiadukcie, tam chcemy skierować ruch pieszy, dlatego wcześniej wyremontujemy chodnik. Mamy też kilka innych pomysłów. Zdajemy sobie sprawę, że łatwo nie będzie. Musimy wszyscy trochę pocierpieć, żeby później było bezpieczniej i wygodniej – mówił wiceprezydent Siedlec Maciej Nowak.

O zrozumienie mieszkańców apelował także drugi z wiceprezydentów. – Liczymy, że mieszkańcy będą wyrozumiali, a w zamian otrzymają wiadukt, z którego będą mogli być dumni – podkreślił Dariusz Stopa.

Reklama

Wciąż nie jest również jasne, jaki wpływ inwestycja będzie miała na ruch kolejowy. Nie określono jeszcze, w jakim zakresie prowadzone prace wpłyną na kursowanie pociągów, w tym połączeń do i z Warszawy.

Jest niezbędny. Kropka

Pod naszymi artykułami dotyczącymi inwestycji rozgorzała szeroka internetowa dyskusja. Co ciekawe, zdecydowana większość mieszkańców nie kwestionuje samej potrzeby budowy. „Nowy wiadukt jest nie zbędny i kropka. Po co dyskusje?” – napisał jeden z internautów. Podobnych głosów jest znacznie więcej. „Super, że będzie robione. Niech działają” – komentuje Piotr. „Wiadukt już dawno powinien być nowy” – dodaje Małgorzata. „Bardzo dobrze. Wiadukt będzie spełniał wymogi bezpieczeństwa. Wiadomo, że utrudnienia będą, ale nie przez wieczność” – uważa Łukasz.

Reklama

To pokazuje, że mieszkańcy zdają sobie sprawę ze stanu technicznego przeprawy. Wiadukt od lat przechodził kolejne remonty, jednak dziś bardziej opłaca się wybudować go od nowa, niż dalej łatać.

Największy strach? Komunikacyjny paraliż

Jeśli coś budzi emocje większe niż sama inwestycja, to właśnie jej konsekwencje. „Ale będzie wesoło, jak rozbiorą wiadukt!!”, „Korki przez dwa lata” – przewidują krótko komentujący. Niektórzy dodają jeszcze dosadniej: „Ludziom wjeżdżającym od strony Warszawy współczuję. Siedlce czeka komunikacyjny chaos”, „Połowa okolic i „miastowe ludzie” może już sobie kupić bilety 120-minutowe do MPK, by dojechać do pobliskiej Żabki. Są jeszcze opcje jak L4 i ewentualny urlop na minimum pół roku”, „Będzie, będzie się działo... Koszmar, aż strach pomyśleć, podróż do pracy przez mękę”.

Reklama

Nie brakuje też porównań do innych inwestycji: „Z małym mostkiem w Mordach grzebią się ponad rok. Ile potrwa dużo większa inwestycja w Siedlcach? Paraliż miasta murowany.” Są też pomysły, ale brakuje możliwości ich realizacji: „Gdyby była rezerwa terenu, to można by postawić obok wiadukt saperski – na rok, dwa i niech sobie dłubią przy docelowym, a tak... kicha”.

Z kolei Tomasz próbuje podejść do sprawy z humorem: „W Chinach robota na weekend. Ciekawe ile u nas będzie trwało… tak trochę z żarcikiem”.

Reklama

"Pół roku na realizację? Gratuluję optymizmu"

Wielu mieszkańców zwraca uwagę, że największym wyzwaniem będzie właśnie organizacja ruchu. „Urząd miasta już powinien przygotować koncepcję alternatywnych objazdów, a nie czekać na projekt wykonawcy” – pisze jeden z internautów. Podobnych pytań jest więcej. Czy komunikacja miejska będzie miała pierwszeństwo? Czy pojawią się dodatkowe kursy autobusów? Czy nie dojdzie do nałożenia się kilku dużych remontów jednocześnie? Samorząd powtarza, że szczegółowa organizacja ruchu dopiero powstanie i będzie uzgadniana z wykonawcą.

Reklama

Nie tylko kierowcy mają swoje oczekiwania. Ciekawą część dyskusji prowadzą rowerzyści. Wielu z nich przypomina, że obecna infrastruktura na wiadukcie pozostawia wiele do życzenia. „Strach jechać wiaduktem w kierunku Warszawskiej” – piszą przedstawiciele jednej z grup rowerowych. Kolejny internauta wskazuje, że nawierzchnia ścieżki rowerowej jest na tyle nierówna, że – jego zdaniem – może stanowić zagrożenie dla życia. Liczy, że nowy obiekt będzie wreszcie zaprojektowany z myślą o bezpieczeństwie rowerzystów, a nie tylko samochodów. Pojawia się również głos inny niż większość: „Zastanawia mnie, czy mieszkańcy mieszkający po obu stronach wiaduktu zostali poinformowani, jak budowa wpłynie na ich codzienne funkcjonowanie” – pyta pan Michał. To ważna uwaga. O ile kierowcy mogą wybrać objazd, o tyle dla osób mieszkających w sąsiedztwie inwestycji przez wiele miesięcy oznaczać będzie ona hałas, utrudniony dojazd i zmienioną organizację …życia.

Budowa nowego wiaduktu warszawskiego zapowiada się jako przedsięwzięcie, które – choć konieczne – wystawi cierpliwość mieszkańców na próbę. Nowy obiekt ma poprawić bezpieczeństwo i przepustowość jednej z najważniejszych dróg w mieście. Chyba trudno znaleźć mieszkańca, który uważałby, że inwestycja jest zupełnie niepotrzebna. Różnice pojawiają się dopiero przy odpowiedzi na pytanie, jak przeżyć czas budowy.

Reklama

Niektórzy mieszkańcy nie dają wiary w informacje płynące z magistratu, że obiekt zostanie oddany do użytku pod koniec przyszłego roku: „Dam sobie nawet paznokcie uciąć, że nie zostanie oddany do użytku w terminie, bo nigdy nic nie jest oddawane w terminie”, „Pół roku na realizację? Gratuluję optymizmu. Tyle trwał remont 300 mb ul. Partyzantów przy Lidlu. Ale... niechaj żywi nie tracą nadziei. Trzymam kciuki”.

Być może warto nie tylko trzymać kciuki, ale nawet robić zakłady, bo w dniu podpisania umowy z wykonawcą wiceprezydent Maciej Nowak podkreślił: – Nie ma możliwości wydłużenia tego terminu.

Reklama

Z kolei prezes firmy Domost Łukasz Siwek zaznaczył: – Mam nadzieję, a właściwie jestem tego pewien, że wszystko skończy się z terminem, chociaż będzie to trudny termin. Podpisując umowę, dałem słowo. Marzec podaliśmy jako czas rozpoczęcia robót, ale dołożymy wszelkich starań, by wejść na plac budowy wcześniej.

Jedni już dziś przewidują gigantyczne korki. Inni liczą, że dobrze przygotowane objazdy pozwolą uniknąć paraliżu. Są też tacy, którzy patrzą na sprawę z dużym optymizmem: „Brawo. Będziemy cierpliwie znosić utrudnienia, damy radę” – napisał jeden z mieszkańców. Entuzjazm związany z rozpoczęciem inwestycji miesza się z niepewnością. Przed miastem i wykonawcą trudny sprawdzian, a mieszkańcy mają nadzieję, że zarówno efekt, jak i miesiące prac budowlanych zasłużą przynajmniej na ocenę dobrą.

Tekst i zdjęcia: MARIA POPEK

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 27/07/2026 12:07
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo Tygodnik Siedlecki




Reklama
Najnowsze wiadomości