Reklama

Nie było dialogu, nie ma zgody. Siedleccy radni odrzucili projekt siedmiokondygnacyjnych bloków

Tak zgodni radni nie są często. Wynik jednego z głosowań podczas ostatniej sesji mówi sam za siebie – 22:0. Siedlecka rada miasta jednogłośnie odrzuciła propozycję dewelopera dla rejonu ulic 22 Pułku Piechoty i Henryka Guta.

To już druga odmowa dla inwestycji zakładającej budowę siedmiokondygnacyjnych bloków w tej części miasta. Przypomnijmy. Pierwszy wniosek inwestora wpłynął w marcu. Wówczas, po zdecydowanym proteście mieszkańców, prezydent miasta odstąpił od prowadzenia negocjacji dotyczących uchwalenia ZPI dla tego obszaru. W lipcu – wniosek wrócił z „kosmetycznymi zmianami”.

Dzień przed sesją, podczas posiedzenia Komisji Gospodarki Miejskiej, obecni byli przedstawiciele mieszkańców tego rejonu, którzy po raz kolejny wyrazili stanowczy sprzeciw wobec planowanej inwestycji.

Reklama

Choć podczas debaty radni poruszali kwestie wysokości planowanej zabudowy, układu drogowego czy wpływu inwestycji na otoczenie, jedno słowo powracało najczęściej – dialog.

„Jak płachta na byka”

– Mieszkańcy nie zostali potraktowani podmiotowo. Nie było żadnej próby dialogu ze strony wnioskodawcy – mówił radny Robert Szczepanik, zapowiadając głos przeciw. Podobne stanowisko prezentowali kolejni uczestnicy dyskusji. – Inwestor ma prawo do zagospodarowania terenu, ale zabrakło dialogu i komunikacji. Mieszkańcy nie są całkowicie przeciw inwestycji, ale we wniosku nadal jest mowa o siedmiu kondygnacjach, a taka wysokość działa na nich jak płachta na byka – mówił radny Piotr Karaś. – Jestem święcie przekonany, że gdyby inwestor spotkał się z przedstawicielami mieszkańców, doszłoby do jakiegoś konsensusu. Wtedy my z czystym sumieniem moglibyśmy przystąpić do sporządzenia ZPI – dodał.

Reklama

Budowa kaskadowa? To chyba nieporozumienie…
Znaczną część debaty poświęcono skutkom komunikacyjnym planowanej inwestycji. Radny Adam Tomczuk ostrzegał przed planowanym połączeniem ulicy 22. Pułku Piechoty z ulicą Monte Cassino. – To byłaby równoległa obwodnica do ulicy Okrężnej. Ogromny przepływ samochodów i motocykli zakłócałby nocny spokój mieszkańców – mówił.

Do tych argumentów nawiązał również wiceprzewodniczący rady Henryk Niedziółka. – Monte Cassino jest już ulicą przelotową. Dokładanie kolejnego wyjazdu na pewno nie udrożni ruchu, wręcz przeciwnie – mówił. Krytycznie odniósł się także do proponowanej formy zabudowy. – Nie widzę nic pozytywnego w tym projekcie. Budowa kaskadowa ma sens wtedy, kiedy obejmuje całe osiedle. Kilka takich bloków będzie wyglądało... nie powiem, że brzydko, bo to zbyt delikatne określenie. Powinna panować raczej zasada, że „wygasza się” wysokość. Budowa kaskadowa pasuje do naszego miasta jak… nie powiem jak…

Reklama

Na te słowa z uśmiechem zareagował przewodniczący Robert Chojecki. – Ja bym chętnie usłyszał to porównanie – skomentował.

Rozwój tak, ale nie za wszelką cenę
Do marcowych wydarzeń wróciła również radna Marlena Puzia. – Jeszcze kilka miesięcy temu liczyłam, że uda się osiągnąć kompromis. To było chyba moje pobożne życzenie – mówiła.

Zwróciła uwagę na skalę społecznego sprzeciwu wobec inwestycji. – Ponad tysiąc podpisów zebranych w bardzo krótkim czasie pokazuje, że opór społeczny jest duży. Nie dziwię się świętemu oburzeniu tych ludzi. Rada jest za tym, żeby miasto się rozwijało, ale ten rozwój powinien być bardziej jakościowy niż ilościowy. Nie możemy kupować rozwoju kosztem mieszkańców. Myślałam, że w kolejnym wniosku zostaną zaproponowane daleko idące zmiany, a są one – w mojej ocenie – tylko kosmetyczne.

Reklama

Radna Bożena Uziębło przekonywała, że konflikt można było rozwiązać jeszcze przed sesją. – Wczoraj mieliśmy możliwość wysłuchania przedstawiciela mieszkańców i projektanta, zabrakło inwestora. Gdyby mieszkańcy i inwestor usiedli do wspólnego stołu, być może znaleziono by kompromis. Można by było zaangażować też mediatora – mówiła. Jednocześnie podkreślała, że należy dostrzegać prawa obu stron. – Właściciel działki ma prawo inwestować. Ale są też mieszkańcy, których jako radni reprezentujemy.

Co dalej z inwestycją?

Reklama

Swojej krytycznej opinii nie ukrywał również radny Waldemar Kamiński. – Nie chciałbym tam mieszkać, jeżeli ta inwestycja by powstała. Mieszkańcy pytają, co dalej. Mówią, że jeśli projekt przejdzie, będą zbierać kolejne podpisy.

Do przyszłości inwestycji odniósł się prezydent Tomasz Hapunowicz. Wyjaśnił, że odrzucenie uchwały nie oznacza całkowitego zablokowania możliwości zabudowy tego terenu. – Jeżeli państwo nie podejmą tej uchwały, inwestor ma prawo budować zgodnie z obowiązującym miejscowym planem zagospodarowania przestrzennego.

Reklama

Ta opcja oznacza jednak znacznie mniejszą intensywność zabudowy niż przewidywał projekt Zintegrowanego Planu Inwestycyjnego.

Po zakończeniu dyskusji, rada przystąpiła do głosowania. Wynik był jednoznaczny – 22 radnych było przeciw, nikt nie poparł projektu i nikt nie wstrzymał się od głosu. W konsekwencji odrzucono uchwałę dotyczącą przystąpienia do sporządzenia Zintegrowanego Planu Inwestycyjnego. Zdjęto z porządku obrad również kolejny punkt sesji – dotyczący wyznaczenia przedstawiciela rady do negocjacji umowy urbanistycznej. Stał się on bezprzedmiotowy.

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo Tygodnik Siedlecki




Reklama