Jestem z pokolenia czterech pancernych. Ten film uczył mnie i moich rówieśników, jak być odpowiedzialnym za siebie i innych, uczył dokonywania dobrych wyborów oraz gotowości niesienia pomocy potrzebującym.
Dlatego jestem też z pokolenia „Niewidzialnej ręki”. Nie, młodzieży kochana, to nie była żadna organizacja zdrożna czy – nie daj Boże! – niebezpieczna. To była wspólnota małolatów, co skrycie przed otoczeniem robili coś dobrego. Wespół z chłopakami z mojej ulicy odśnieżaliśmy ścieżki do studni, układaliśmy drewno w drewutniach, a raz nawet znosiliśmy ciut przed północą pewnie z tonę węgla pewnej starszej pani. Boże, ileż nałgaliśmy się rodzicom, żeby tylko nie wydać prawdziwego powodu tak późnego powrotu do domu i do tego jeszcze z gębami i łapami usmarowanymi węglową kurzawą...
Nie wiem, czy akurat tylko dlatego wyrośliśmy na całkiem porządnych zgredów, ale wyrośliśmy... I to cieszy... Tak jak cieszy nas kolejna emisja serialu o załodze „Rudego”. Cokolwiek by o nim mówili jego ideologiczni wrogowie, nie było i – jak sądzę – nie będzie drugiego filmu tak popularnego, tak szlachetnego w przesłaniu i budzącego tak wiele dobrych emocji. „Etatowi patrioci” i „zawodowi Polacy” wytrząsali się nad nim zarzucając, że jest historycznie nieprawdziwy i ideologicznie zakłamany. A co, może „Krzyżacy” albo „Trylogia” są prawdziwe historycznie? Pewnie, że nie! Łżą jak najęte, ale czy to umniejsza ich wartość kinematograficzną: aplazu dla wartkości akcji, „mięsistości” bohaterów czy nośności i atrakcyjności pomysłu?
A cóż dobrego wynika z poprawnych ideologicznie i głęboko martyrologicznych współczesnych produkcji? Czy młodzież ogląda je z zapartym tchem, pożąda kolejnych odcinków (bądź filmów), próbuje – jak my, „niewidzialni” z pokolenia „Rudego” 102 – zmieniając siebie na lepsze, zmienić na lepsze swoje otoczenie? Proszę, słucham?.. Może jakiś przykład?.. Jeśli go poznam, obiecuję, że poproszę reporterów tygodnikowych, aby zrobili na ten temat materiał, by sprawę nagłośnić – bo warto... Wcale nie mówię, że wszyscy nadetatowi członkowie załogi „Rudego” 102 wyrośli na wyłącznie szlachetnych i dobrych ludzi. A skąd! Twierdzę jednak – i mam na to dowody - że kilkadziesiąt (a może i kilkaset) tysięcy z nas wytrwało w dobru nie przysparzając społeczeństwu kłopotów. A jakie pokolenie wyrośnie z oglądających gwiazdy (!?) na lodzie, mordujących tuzinami wirtualnych ludzików czy z podfruwajek wolących czytać gazety (przepraszam za obcesowość!) uczące rozkładania nóg, a milczące na temat składania rąk do modlitwy...
Martwię się tym, bo jestem z pokolenia „Rudego” 102... Boxer
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!