25 marca w Siedlcach miłośnicy ortografii już 13. raz pisali Dyktando Siedleckie.
Tegoroczną edycję wydarzenia przygotowali: Szkoła Podstawowa nr 4 im. Adama Mickiewicza, Szkoła Podstawowa nr 2 im. Gabriela Narutowicza w Siedlcach, Zespół Szkół Ponadpodstawowych nr 3 im. Stanisława Staszica, Szkoła Podstawowa im. Bohdana Arcta w Kotuniu, Samorządowe Centrum Doradztwa i Doskonalenia Nauczycieli w Siedlcach, Uniwersytet w Siedlcach i Mazowieckie Samorządowe Centrum Doskonalenia Nauczycieli Wydział Siedlce.
Cele Dyktanda Siedleckiego
Jak co roku, chodzi o: upowszechnianie kultury języka, kształcenie umiejętności prawidłowego stosowania zasad ortograficznych i interpunkcyjnych, doskonalenie umiejętności świadomego, samodzielnego korzystania ze słowników ortograficznych, rozwijanie umiejętności ortograficznej samokontroli, propagowanie nawyków zdrowej rywalizacji, a także popularyzację idei konkursu jako jednej z form rozwijania zainteresowań i uzdolnień uczniów.
Dyktando Siedleckie – grupy wiekowe
We wtorek z ortografią zmierzyli się: uczniowie klas I-III (w SP nr 4), uczniowie klas IV-VI (w SP nr 2), uczniowie klas VII-VIII (w SP nr 4), uczniowie szkół ponadpodstawowych (w Zespole Szkół Ponadpodstawowych nr 3), studenci, pracownicy, absolwenci Uniwersytetu w Siedlcach (w budynku uczelni) oraz rodzice uczniów (w SP nr 4).
Gościem etapu dla uczniów ostatnich klas podstawówki – w sumie ok. 50 osób z Siedlec i okolic – był prezydent Siedlec Tomasz Hapunowicz. On też odczytał treść dyktanda. Jak sam przyznał, poziom trudności był wysoki. Potwierdzili to uczniowie, z którymi rozmawialiśmy.
Oficjalne ogłoszenie wyników Dyktanda oraz wręczenie nagród nastąpi 2 kwietnia w Szkole Podstawowej nr 4.
Sprawdź, czy ty nie popełnisz błędów
A oto treść dyktanda, które dyktował uczniom prezydent miasta.
Nostalgia
Nie jestem obieżyświatem, chociaż tak postrzegają mnie niektórzy druhowie. Wprawdzie lubię podróżować, ale nie włóczyć się. Wędrówki wte i wewte (w tę i we w tę) nie są moją domeną. Kilka lat temu, jako stypendystka Erasmusa, przebywałam w Wielkiej Brytanii, gdzie uczestniczyłam w przeciekawym trzyipółletnim kursie coachingu filozoficznego na Uniwersytecie Oxfordzkim. To jedna z najbardziej prestiżowych uczelni na świecie. Naprawdę byłam szczęśliwa, mogąc kształcić się i poszerzać swoje horyzonty myślowe oraz brać udział w innowacyjnych projektach, w których uczestniczyli moi rówieśnicy ze wszystkich krajów Unii Europejskiej oraz spoza niej, np. z Macedonii Północnej, Indonezji, a nawet z Wysp Marshalla.
ReklamaWciąż nie dowierzam, że tam byłam. Pamiętam, że nieustannie czułam bezbrzeżną radość. Jednak niekiedy ni stad, ni zowąd dopadała mnie nieutulona nostalgia i wówczas wracałam wspomnieniami do kraju. Wtedy przypominam sobie małomiasteczkową szkołę podstawową z nielicznymi oddziałami znajdującą się naprzeciw kościoła Dominikanów, nieopodal archikatedry przy ul. Protazego Brzechalskiego, który jest niezapomnianym bohaterem Mickiewiczowskiej epopei. Na pozór nic szczególnego, zwykła tysiąclatka – budowla jeszcze z czasów PRL-u. Och, ileż to ciekawych eksponatów można było obejrzeć w pracowniach przedmiotowych! W klasie biologicznej, obok fotografii tchórzofretki, gżegżółki czy borsuka, na komódce stało wiele donic i słoi, a w nich: ciemnozielone hoje, rzeżucha, sukulenty, wężownice, muchołówki i asparagusy. Jeszcze dziś słyszę przekomarzania Hirka i Żanety, kto zaopiekuje się w wakacje tą bujną zieleniną, przypominającą chaszcze międzyzwrotnikowej dżungli. W dużych terrariach hodowano różne gatunki żmii, węży i ohydnych pająków, przez wrażliwych niesłusznie oskarżanych o początki arachnofobii. Klasopracownia pogrążona w półmroku, tonęła w bujnej zieleni przypominającej chaszcze egzotycznej dżungli
Ja zaś z rozrzewnieniem wspominam pracownię polonistyczną ze śnieżnobiałymi firanami z żorżety i bladoniebieskimi ścianami, które harmonizowały z czarno-białymi portretami polskich pisarzy i poetów, współtworząc niezwykły nastrój. Na lekcjach języka polskiego tzw. nicnierobienie było nie do pomyślenia, tym bardziej że każdy z nas, spoglądając codziennie na słowa rzymskiego komediopisarza Terencjusza, umieszczone pośrodku ściany tuż nad tablicą, pragnął rozwijać się i doskonalić. Ta znamienna sentencja: „Człowiekiem jestem i nic, co ludzkie, nie jest mi obce”, która, jak wiemy, stała się w odrodzeniu hasłem humanistów, miała duży wpływ na moje wybory życiowe i postrzeganie świata. Towarzyszy mi na co dzień.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Ło panie, trudny tekst..
Szacun dla zwycięzcy
Ciekawe, czy pan Prezydent nie miał w tym czasie niczego ważniejszego do roboty ?
Pilnuj siebie
miał
.nawet w tym wypadku masz coś głupiego do powiedzenia.Zapytaj tuska co.robi od.półtora roku.
Na przeciw - czy - naprzeciw?
Widzę, że NAPRZECIW już poprawione, ale interpunkcja to nie do końca poprawnie zastosowana. (Przed ALE stawia się przecinek)
Czy na pewno interpunkcja jet w tym dyktandzie poprawna?
Przed "ale" nie stawia się przecinka
kursie coachingu filozoficznego - czy to polskie słowa? Na dyktandzie?
No właśnie - przecież to nie jest dyktando z j. obcego...
Ło panie, trudny tekst..
Szacun dla zwycięzcy
Ciekawe, czy pan Prezydent nie miał w tym czasie niczego ważniejszego do roboty ?