„Pieśni Miłości i Nienawiści” – tak zatytułowany, poetycko-muzyczny wieczór z twórczością Leonarda Cohena – zabrzmi w środę, 15 października, o godz. 18:00 w Sali widowiskowej „Podlasie” MOK przy ul. Sienkiewicza 63. Spektakl w adaptacji i reżyserii Sławomira Gaudyna łączy prozę, wiersze i piosenki kanadyjskiego poety i pieśniarza w jedną opowieść o najważniejszych sprawach: miłości, pragnieniu, zdradzie i przebaczeniu.
Na program złoży się czternaście piosenek Cohena, przeplatanych komentarzami z jego poezji. Całość wykona Stanisław Górka – aktor, który od lat z powodzeniem mierzy się z klasyką piosenki literackiej, dbając o brzmienie słowa i precyzję interpretacji. Za aranżacje i akompaniament odpowiada Andrzej Perkman, produkcja: Anna Jędrzejczyk. Twórcy koncentrują się na tym, jak Cohen – artysta wychowany w religijnej rodzinie, pełen biblijnych odniesień i metafor – widział współczesny mu świat oraz relacje z kobietami. W ciągu około 70 minut publiczność przejdzie przez wszystkie odcienie uczucia: od pierwszych zauroczeń, przez namiętność i rozczarowanie, po czułość i pojednanie.
Bilety w cenie 30 zł są dostępne na biletyna.pl oraz w kasie MOK (ul. Sienkiewicza 63) od wtorku do piątku w godz. 9:00–15:00 oraz godzinę przed koncertem. Rezerwacje: tel. 25 794 31 26. Liczba miejsc ograniczona.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Leonard Cohen; co to za fenomen, że w sztuce, nauce, biznesie, polityce... dominują żydzi, a stanowią ułamek procenta ludzi na świecie? Cohen, Dylan itp ledwo jęczą, mówią raczej, a nie śpiewają, a zrobiono z nich mega światowych artystów. W Polsce i krajach tzw "zachodu" dzieje się to samo. Co to za zagadka?
Jest odpowiedź na twoje pytanie. Też się nad tym zastanawiałem. I w końcu trafiłem na książkę prof. Kevina MacDonalda "Kultura Krytyki", która naukowo i racjonalnymi argumentami wyjaśnia ten fenomen żydowskiego etnocentryzmu.
dzięki "mumu", pobieżnie na razie przejrzałem proponowaną przez Ciebie lekturę i faktycznie autor mimo oczywistych łatek antysemityzmu rozprawia się niezwykle rzeczowo z tym "fenomenem" żydowskim obnażając całkowicie ich zaplanowaną działalność, krótko: sterują światem jak chcą
Sprawa popularności Cohena czy Dylana to nie tylko pochodzenie, a przede wszystkim wpływ "pokolenia 1968". To pokolenie rozwaliło ideologicznie uniwersytety w USA, rozwaliło amerykańskie prawo, kulturę i rozpoczęło kryzys tzw. zachodu. A Cohen czy Dylan wpisali się w gusta tego pokolenia. A w kotle 1968 roku mieszało wielu.
Leonard Cohen; co to za fenomen, że w sztuce, nauce, biznesie, polityce... dominują żydzi, a stanowią ułamek procenta ludzi na świecie? Cohen, Dylan itp ledwo jęczą, mówią raczej, a nie śpiewają, a zrobiono z nich mega światowych artystów. W Polsce i krajach tzw "zachodu" dzieje się to samo. Co to za zagadka?
Jest odpowiedź na twoje pytanie. Też się nad tym zastanawiałem. I w końcu trafiłem na książkę prof. Kevina MacDonalda "Kultura Krytyki", która naukowo i racjonalnymi argumentami wyjaśnia ten fenomen żydowskiego etnocentryzmu.
dzięki "mumu", pobieżnie na razie przejrzałem proponowaną przez Ciebie lekturę i faktycznie autor mimo oczywistych łatek antysemityzmu rozprawia się niezwykle rzeczowo z tym "fenomenem" żydowskim obnażając całkowicie ich zaplanowaną działalność, krótko: sterują światem jak chcą