Reklama

Siedlczanie i oceany. Rodzina Kowieskich w rejsie dookoła świata

Do takiej podróży nie da się przygotować. – Byliśmy sto mil od brzegu, gdy nasz kapitan dostał ataku woreczka żółciowego. Musieliśmy prowadzić akcję ratunkową, a ja musiałam przejąć stery – wspomina pani Martyna.

Planowane 2 lata rejsu państwa Kowieskich zamieniły się w dłuższą, bo aż 4-letnią przygodę. Najmłodsza uczestniczka tej wyprawy nie pamięta już życia w Polsce. O podróży dookoła świata opowiedziała nam żona kapitana i mama czwórki majtków – Martyna.

Rodzina z Siedlec wyruszyła 8 czerwca 2022 roku, bo pan Maciej uwielbia żeglarstwo. Żonę udało mu się przekonać po długich namowach. Na pokładzie są Martyna i Maciej Kowiescy oraz ich pociechy: 6-letnia Marysia, 8-letni Maurycy, 11-letni Marcel i 16-letnia Matylda. Jacht ma 15 m długości i około 5 m szerokości, zatem – jak zaznacza pani Martyna – jest idealny na warunki oceaniczne.

Reklama

Gdy wypływali w świat, Marysia miała niespełna 3 lata. Rodzina jest już na ostatnim etapie wyprawy – wracają teraz przez Morze Czerwone. – Już czas do domu! – przyznaje w rozmowie z nami pani Martyna, z którą udało się nam połączyć on-line podczas postoju w porcie w Sudanie. Zatrzymali się tam po 20 dobach niemal nieprzerwanego rejsu z Malediwów! Po drodze był tylko jeden krótki przystanek w Dżibuti na uzupełnienie paliwa i zapasów żywności. – Ze względu na sytuację na Bliskim Wschodzie, nie mogliśmy zwlekać. Dostaliśmy zielone światło, żeby jak najszybciej przedostać się przez Morze Czerwone. Wojownicy Huti Jemeńskiego się nie uaktywnili i nie zagrażali statkom. Wśród pływających po tych wodach żeglarzy było ostatnio dużo napięcia, presji i stresu. My wolimy działać niż zbyt wiele analizować – opowiada pani Martyna i dodaje: – Ostatnie dni to było skrajne zmęczenie. Ciągłe wachty i niebezpieczne tereny narażone na piractwo…

Piraci!? Na Morzu Czerwonym?

Reklama

Tak, jest to rejon, w którym występują ataki pirackie. Gdy do nich dochodzi, dostajemy powiadomienie. Na szczęście opuściliśmy już strefę wysokiego ryzyka, ale wcześniej trzeba było mieć oczy dookoła głowy. Udało się nam dopłynąć do Portu Suakin i teraz odpoczywamy.

Taka niepewność i stres to chleb powszedni waszej podróży?

Na szczęście nie. Gdy jesteśmy już w tym oceanicznym trybie, nasz dzień toczy się w miarę normalnie. Koncentrujemy się wokół przygotowywania posiłków, prowadzimy edukację domową, a na dodatek trzeba robić wszystko, czego wymaga od nas jacht. Głównym dowodzącym jest mąż - kapitan. On najlepiej orientuje się, jeśli chodzi o ustawienie żagli. Gdy wiatr jest dla nas niekorzystny, musimy płynąć na silniku. Czasami zatrzymujemy się w niezaplanowanych miejscach. Trzeba znać porty przy akwenach, aby w razie potrzeby „rzucić tam kotwicę”, ale nie można sobie po prostu wpłynąć. Wcześniej należy poinformować władze, że się przybywa, żeby nie uznali cię za wroga.

Zapewne teraz poruszacie się w tym wszystkim już bardzo sprawnie. A początki były trudne logistycznie?

Reklama

Oczywiście. Wszystkiego nauczyliśmy się w trakcie. Zakładaliśmy, że opłyniemy świat w dwa lata, ale wszystko się przedłużyło. Stres i ciągła gonitwa były męczące. Dlatego pierwszy raz na dłużej stanęliśmy w Nowej Zelandii – na pół roku. Tam dzieci poszły do szkoły. Z kolei w Australii zatrzymaliśmy się na rok, bo pojawiła się możliwość zarobienia dodatkowych pieniędzy do dalszego etapu rejsu. Spotkaliśmy tam wspaniałą Polonię, która nam bardzo pomogła, a dzieci wchłonęły się w środowisko polskich skautów.

(...)

Cały wywiad w papierowym wydaniu TS.

Reklama

Przygody rodziny Kowieskich możecie śledzić w mediach społecznościowych oraz na kanale Youtube. Wystarczy wpisać w wyszukiwarki Sail With Donna.

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 18/03/2026 08:17
Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Qwerty - niezalogowany 2026-03-18 10:37:34

    Jak sie ma kase to mozna sie tak bawic...dla calej reszty to powiesc sci-fi

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Logic - niezalogowany 2026-03-18 14:03:01

    Odwaga i wiedza wystarczą. Sprzedaj dom i płyń ;) Wszystkiego dobrego dla Żeglarzy!

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    klawe - niezalogowany 2026-03-18 14:29:55

    Fantastyczne, niewiarygodne. Gdy się czyta czy ogląda na jakimś Discovery to co innego a to zwykli ludzie z sąsiedztwa. Zazdroszczę odwagi. Wielka odpowiedzialność za dzieci, los rodziny. No podziwiam i gratuluję podróży życia.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo Tygodnik Siedlecki




Reklama
Najnowsze wiadomości