– Nikomu niczego nie żałuję, niech sobie ludzie zarabiają jak najwięcej – mówi pani Janina z podsiedleckiej wsi Białki. – Tylko niech dadzą żyć sąsiadom. My tu już wytrzymać nie możemy. Pod samymi oknami naszego domu jeżdżą wielkie ciężarówki, które na sąsiednią posesję wwożą wielkie pryzmy ziemi. Są dni, że po pięćdziesiąt wywrotek jeździ. Już nie wiem, co mam robić. Pod ciężarówkę się położyć?
Rzeczywiście, gruntowa droga prowadzi niemal pod samiuteńkim domem. Kiedy jest sucho, to ciężkie samochody wzbijają tumany pyłu wdzierającego się do domu nawet przez zamknięte okna. Na podwórku posiedzieć nie można. A po deszczu ciężarówki wychlapują wodę spod kół na podwórko. Wszystko jest oblepione błotem.
CAŁY DOM DRŻY
Najgorsze są jednak huk samochodów ciężarowych i te wstrząsy, od których drży cały dom. A mieszka tam aż osiem osób. Pani Janina ma 82 lata i opiekuje się dziewięćdziesięcioletnim mężem, który jest po udarze. Ma też starszą siostrę, która od roku nie wstaje z łóżka. [...]
Więcej w papierowym i e-wydaniu „TS” nr 33.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!