To, co się dzieje we władzach telewizji publicznej, jest wielką grandą. Jednak o wiele większa grandą jest to, że tzw. politycy inspirują ruchawkę kadrową, w której idzie o kontrolowanie mediów publicznych. Skutkiem politycznej pazerności (poza odrzuceniem ustawy o finansowaniu mediów) jest uśmiercenie Misji Publicznej.
I w zasadzie mógłbym dalej leżeć na dowolnie wybranym boku, oglądając interesujące programy, nadawane na kanałach Animal Planet czy Discovery, ale nie mogę, bo ciska mnie i nosi, że muszę ślepić po obcych stacjach, bo w mojej narodowej i publicznej mogę znaleźć sieczkę: mdławe seriale, teleturnieje, o których można powiedzieć wiele, tylko nie to, że są poznawcze i edukacyjne. Nasty raz powtarzane filmy, pokazywane wymiennie z produkacjami klasy B i C. Jak już się trafi jakaś perełka, czy inny diamencik programowy, to spece od marketingu upychają go w okolicach północy. (Nijak nie mogę pojąć intencji dość późnej pory emisji znakomitego artystycznie i poznawczo serialu „Dynastia Tudorów”).
Z wielką i słoną łezką w oku wspominam niesłuszne czasy, gdy telewizja publiczna raczyła widzów takimi cudeńkami filmowymi, jak: „Saga rodu Forsyte’ów”, „Ja, Klaudiusz”, czy „Wielka miłość Balzaka”. Łezka powiększa się, gdy wspomnę, że wiele ekranizacji filmów zachodnich (nawet tak płochych, jak cykl o przygodach Wielkiego Wodza Apaczów Winnetou) były pokazywane w cudownym dubbingu gwiazd polskiej sceny. Jeszcze bardziej niż filmowa podupadła oferta teatru telewizji, który od kilku lat - z racji spektakli - stał się Teatrem Słusznego Kombatanctwa. Toteż nie dziwi, że oglądalność spektakli z 17-23% już dawno nie przekroczyła 10%. A gdzie są programy dla ciut bardziej wymagającej widowni programów typu: „Opowieści o obrazach” prof. Jana Białostockiego, „Pegaz”, czy też „Kino krótkich filmów” Bolesława Michałka?
Ba, nawet rozrywkowy hicior tamtych czasów - „Małżeństwo doskonałe” Jacka Fedorowicza był o trzy nieba inteligentniejszy od dzisiejszej szołowizny, trującej w TVP kołaczącą się tu i ówdzie myśl mądrą.
Mógłbym jeszcze długo się użalać nad śp. Misją Publiczną i płakać nad programami, które ukształtowały intelektualnie parę milionów Polaków, tylko po co? Ci, którzy podzielają moje sądy, przytakną, a ci, którym wszystko się kojarzy politycznie, wydmą usta i nazwą mnie „jakimś komuchem”. Ale nic to! Jako chrześcijanin umiejący wybaczać, wybaczam potwarcom, bo nie widzą, co czynią. Tracimy na tym wszyscy, bo takiej intelektualnej klasy, jaką miała tamta, zniewolona politycznie TVP, ta, takoż zniewolona politycznie, TVP nie osiągnie nigdy...
Boxer
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!