To, co miało być jednorazowym wydarzeniem celebrującym rocznicę powstania województwa podlaskiego, przerodziło się w jedno z największych i najbardziej rozpoznawalnych spotkań miłośników kajakarstwa w Polsce.
Nadbużański spływ kajakowy to coś więcej niż sport – to spotkanie ludzi, natury i historii w jednym z najbardziej malowniczych zakątków Polski. Bug, rzeka dzika i nieujarzmiona, przez dwa sierpniowe dni znów stał się wodną autostradą dla setek kajakarzy z całego kraju.
W dniach 2 i 3 sierpnia 2025 roku odbyła się kolejna, już dwunasta edycja największego spływu kajakowego w Polsce – wydarzenia, które zrodziło się z potrzeby uczczenia 500-lecia województwa podlaskiego, ale które z czasem wyrosło na jedno z najważniejszych plenerowych wydarzeń rekreacyjno-sportowych regionu. Pierwsza edycja w 2013 roku przyciągnęła 232 załogi – w tym roku liczba uczestników przekroczyła 1100 osób, co przełożyło się na 568 kajaków na wodzie. Start jak zawsze miał miejsce w Drohiczynie, historycznej stolicy Podlasia, skąd uczestnicy ruszyli w stronę miejscowości Granne, pokonując niemal 30-kilometrowy odcinek rzeki. Tam, w Nadbużańskim Centrum Turystycznym, czekało na nich ognisko, muzyka na żywo i lokalne przysmaki, serwowane przez Koło Gospodyń Wiejskich i restaurację Zamkowa. Na smakoszy czekały m.in. domowe wypieki, regionalne pierogi i orzeźwiające napoje, a całość uświetnił koncert zespołu szantowego Stara Kuźnia, który sprawił, że mimo zmęczenia wielu kajakarzy tańczyło do późnych godzin. Wśród uczestników nie zabrakło stałych bywalców. Janusz i Elżbieta Rosowie z Ujrzanowa podsumowali tegoroczne zmagania z uśmiechem: – To nasz piąty spływ, spłynęliśmy w najkrótszym czasie z dotychczasowych. Ludzie bardzo mili i kontaktowi, więc atmosfera super. Widoki piękne, pogoda też dopisała – nawet deszcz był jak na zamówienie, bo przyniósł ochłodę. Pyszny poczęstunek, ekstra frykasy, a wszystko dopięte na ostatni guzik.
Drugiego dnia najodważniejsi kontynuowali trasę aż do Nura, pokonując kolejne 19 kilometrów. Takie dystanse wymagają kondycji, ale dla pasjonatów kajakarstwa to czysta przyjemność. Nieprzypadkowo impreza została nagrodzona już w 2013 roku przez Polski Związek Kajakowy za największe wydarzenie kajakowe w kraju, a potem zdobywała kolejne wyróżnienia, m.in. tytuł „Top Regionu” czy „Najlepszego Produktu Turystycznego Województwa Podlaskiego”. Rzeka Bug, która przez wieki wyznaczała granice i łączyła kultury, znów stała się żywą sceną dla przygody i wspólnoty. Drohiczyn, poza byciem startem spływu, zapraszał również do odkrywania lokalnych atrakcji – od unikatowego Muzeum Kajakarstwa z jedynym w Polsce symulatorem pływania, po sakralne perły architektury i ślady wizyty Jana Pawła II. Nie ma wątpliwości – kto raz popłynie Bugiem, ten wraca tu co roku. Nie tylko dla widoków, ale dla ludzi, którzy wspólnie budują coś, co z roku na rok staje się legendą.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Ciekawe czy był ktoś z Siedlec oprócz Królowej autorki Agi ?
Tak, byłem juz chyba 6 albo 7 raz.
Jest impreza "500 kajaków " i długo, długo nic. Byłem po raz 6 z rzędu i nikt w Polsce nie może się pochwalić takim rozmachem na spływie kajakowym.
Ciekawe czy był ktoś z Siedlec oprócz Królowej autorki Agi ?
Tak, byłem juz chyba 6 albo 7 raz.
Jest impreza "500 kajaków " i długo, długo nic. Byłem po raz 6 z rzędu i nikt w Polsce nie może się pochwalić takim rozmachem na spływie kajakowym.