45-letni Irek Zdunek z Siedlec miał wypadek na tajskiej wyspie Ko Samui. Dziś walczy o życie, a jego najbliżsi walczą o zebranie funduszy na bezpieczny transport i dalsze leczenie. Apelujemy do wszystkich mieszkańców Siedlec i nie tylko: pomóżmy sprowadzić mieszkańca naszego miasta do domu!
Jak relacjonuje żona Irka, Marzena, 29 sierpnia w Tajlandii na wyspie Ko Samui, Irek stracił przytomność jadąc samochodem. Zdarzenie to zauważyli świadkowie i natychmiast wezwali pogotowie. To uratowało Irkowi życie. Przybyli na miejsce medycy przez 20 minut prowadzili skuteczną reanimację. Irek został zaintubowany i podłączony do respiratora. Nie wiadomo jednak, jak długo jego mózg był niedotleniony.
Tego samego wieczora, by dać mężowi największą szansę, Marzena podjęła heroiczną decyzję o przetransportowaniu go helikopterem do najlepszego szpitala w Bangkoku. Tam wprowadzono go w stan hipotermii, by zminimalizować uszkodzenia mózgu.
Obecnie Irek przebywa na intensywnej terapii w tajskim, prywatnym szpitalu. Jego stan jest stabilny, ale krytyczny. Organy wewnętrzne, w tym serce, funkcjonują prawidłowo. Lekarze stopniowo zmniejszają dawki leków podtrzymujących śpiączkę farmakologiczną. Pojawiają się pierwsze, automatyczne odruchy, co daje iskierkę nadziei. Jednak mąż pani Marzeny nadal nie odzyskał przytomności i nie oddycha samodzielnie. Jest uzależniony od respiratora. Pełny obraz neurologicznych uszkodzeń spowodowanych niedotlenieniem będzie znany dopiero po całkowitym odstawieniu leków. Jedno jest pewne: Irek czeka długa, specjalistyczna rehabilitacja.
Najpilniejszym celem jest bezpieczny transport Irka do Polski. Jego stan wymaga stabilizacji parametrów oddechowych, aby mógł lecieć samolotem rejsowym pod opieką specjalistycznej ekipy medycznej. Koszty takiego transportu, jak i samego pobytu w prywatnym szpitalu w Bangkoku, są astronomiczne i całkowicie przerastają możliwości jednej rodziny.
Zbiórka na portalu Siepomaga.pl została uruchomiona 10 września. Jej cel to ponad 370 tys. zł. Do tej pory udało się zebrać ponad 257 tys. zł. To wspaniały odruch serca pond 500 osób! Ale pieniędzy wciąż brakuje, by rodzina Irka mogła spokojnie planować powrót i dalsze leczenie.
Bardzo prosimy Was o pomoc w uzbieraniu środków na transport Irka do Polski i w opłaceniu dalszego leczenia- apeluje zrozpaczona, ale pełna determinacji żona Irka, Marzena Zdunek.
Irek jest jednym z nas. Mieszkał w Siedlcach. Tu pracował, chodził z nami do szkoły. Teraz jego życie zawisło na włosku, a jego rodzina walczy o niego na drugim końcu świata. Nie pozwólmy, by brakująca kwota stanęła na drodze do jego powrotu.
Wpłaty online: Wsparcie można kierować bezpośrednio przez portal Siepomaga.pl wystarczy kliknąć TUTAJ
SMS: Można wysłać SMS o treści POMAGAM pod numer 7452 (koszt: 7,38 zł z VAT)
1,5% podatku: Można również przekazać 1,5% swojego podatku, wskazując w zeznaniu Fundację Siepomaga (KRS: 0000 260 434) z dopiskiem „Irek Zdunek”.
Nie bądźmy obojętni. Podzielmy się tym apelem. Każda, nawet najmniejsza wpłata, przybliża Irka do domu. Sprowadźmy Siedlczanina do domu!
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Napisałbym coś więcej, ale jak znam życie to nie przejdzie przez "filtr" komentarzy. Tylko: "rajska tajska" wyspa urządziła horror.
Życzymy powrotu do zdrowia, ale nasuwa się pytanie. Dlaczego ten człowiek nie miał odpowiedniego podkreślam ubezpieczenia? Jak można być tak nieodpowiedzialnym żeby lecieć na drugi koniec świata bez rozszerzonego ubezpieczenia na pobyt? Polisa na koszty leczenia do 500 tys.euro to koszt oko160 zł. Piszę to jako przestrogę - tak niestety kończą się "wczasy" bez biura podróży, bo z "tik-touka" czy strony z fb było "taniej". Kupujcie tylko u sprawdzonych legalnych organizatorów turystyki, w biurach podróży, które Was pokierują, zadbają o Wasze bezpieczeństwo. Bo te taniej jest fajne i też nie do końca, dopóki coś się nie wydarzy. Zostajecie wtedy sami.
Dlatego podróżując należy zawsze posiadać ubezpieczenie.
Samochodem bez polisy OC legalnie nie pojedziesz. Ubezpieczenie to podstawa wyjazdu. Każdego.
Wiem, że zostanę tutaj skrytykowany, ale z całym szacunkiem jak można na drugi koniec świata jechać bez ubezpiecznia? Ja wyjeżdzając za granicę zawsze wykupuję w najlepszej opcji, niezależnie gdzie jadę. Zrobiłem sobie szybką kalkulację u dwóch ubezpieczycieli wychodzi, że za ubezpieczenie do Tajlandii za dwie osoby trzeba zapłacić w przedziale 550-880zł/tydzień. Zero odpowiedzialności
On tam praktycznie mieszkal, mial biznes, organizowal wycieczki po wyspie a nie posiadal porzadnego ubezpieczenia?
miał na samolot, nie miał na ubezpieczenie, myślenie nie boli...
Ubezpieczenie powinno pokryć. Pod warunkiem że się posiada polisę.
Polisa do 500 tys. Euro koszt 160 zł.
Napisałbym coś więcej, ale jak znam życie to nie przejdzie przez "filtr" komentarzy. Tylko: "rajska tajska" wyspa urządziła horror.
Życzymy powrotu do zdrowia, ale nasuwa się pytanie. Dlaczego ten człowiek nie miał odpowiedniego podkreślam ubezpieczenia? Jak można być tak nieodpowiedzialnym żeby lecieć na drugi koniec świata bez rozszerzonego ubezpieczenia na pobyt? Polisa na koszty leczenia do 500 tys.euro to koszt oko160 zł. Piszę to jako przestrogę - tak niestety kończą się "wczasy" bez biura podróży, bo z "tik-touka" czy strony z fb było "taniej". Kupujcie tylko u sprawdzonych legalnych organizatorów turystyki, w biurach podróży, które Was pokierują, zadbają o Wasze bezpieczeństwo. Bo te taniej jest fajne i też nie do końca, dopóki coś się nie wydarzy. Zostajecie wtedy sami.
Dlatego podróżując należy zawsze posiadać ubezpieczenie.