Wczoraj przeczytałem w elektronicznym wydaniu Tygodnika Siedleckiego o zagospodarowaniu dworca PKP w Sokołowie Podlaskim na "superbibliotekę" - połączenie starego stylu z nowoczesnością oraz zdjęcie, przedstawiające dworzec bez dachu.
Wspomnienia... Pamiętam jak 50 lat temu z dworca PKP wyruszaliśmy (z Mamą) na zakupy do Siedlec. Podczas jazdy podziwiałem zmieniające się obrazy i stop-klatki - postoje na stacjach. Niestety nie mam zdjęć z wnętrza dworca z tamtych lat. Po wejściu z peronu, pamiętam, z prawej strony ustawione równolegle ciemne ławy, a na nich podróżnych z różnego rodzaju bagażami. Mówiąc potocznie: grabie, kosy, pisklęta, zapach kiełbasy, świeżego chleba - czwartki w Sokołowie. I niezapomniany bar dworcowy, któremu towarzyszył gwar podróżnych, opary piwa i dymu papierosowego.
Po raz pierwszy w roku 1979 wykupiłem bilet miesięczny PKP na przejazdy z Sokołowa do Siedlec na miesiąc listopad. Był to tylko jeden miesiąc moich przejazdów, bo PKP zawiesiło kursowanie tego pociągu z racji na co raz mniejsze zaintere- sowanie społeczeństwa tą usługą na trasie Małkinia-Siedlce.
W dalszej kolejności opustoszały dworzec, przy braku zabezpieczenia, był dewastowany do czasu przekazania go miastu.
16 października 2007 roku postanowiłem utrwalić to co pozostało po dworcu PKP w Sokołowie Podlaskim. Jest to impresja o etapie przemijania - dewastacji d o z w o l o n e j (?)
... a obok. Pamiętam, że ciekawostkę wzbudzającą emocje była pierwsza, może druga fontanna w Sokołowie w tamtych latach. Przy stacji PKP na skwerku wybudowano fontannę z małą mosiężna figurką (nie pamiętam kogo przedstawiała). Wandale skorygowali jej wygląd i tak wygląda po te czasy.
Wejście do środka... Duże wrażenie i jeszcze większe zaskoczenie było zastanym "wystrojem" dworca. Miałem w pamięci wnętrze, co prawda z białymi kafelkami, ale i z ławami, i podróżnymi oraz rozkładem jazdy na ścianie, a tu tylko ściany i galeria... "niedokończona".
Widok przypominający bardziej scenę z filmu "Opuszczone miasto", a nie jak zastaną rzeczywistość... a może to tylko mój sen? Nie... Po wejściu z peronu widzę z prawej strony ustawione równolegle ciemne ławy, a na nich podróżni z różnego rodzaju bagażami - tu grabie, tam kosy, słychać pisklęta, czuć zapach czosnkowej kiełbasy, świeżego chleba, a z baru dworcowego dochodzi gwar podróżnych, stukot otwieranych drzwi i czuć opary piwa, dymu papierosowego...
Z takim obrazem pozostawiam to miejsce w mojej pamięci. Michał Kurc
O zagospodarowywaniu sokołowskiego dworca PKP możecie przeczytać również w tekście Justyny Pycki:
» Czas na superbibliotekę
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!