Reklama

Strzyżenie owiec i pasterzy

Świat, także ten kościelny, nie jest w barwach czarno-białych. Powiedzenie „Co łaska, ale nie mniej niż...” powraca w rozmowach wiernych o kosztach, jakie trzeba ponieść za chrzty, śluby, komunie, zamawiane msze, pogrzeby, święcenia miejsc, wystawianie zaświadczeń, wypominki, kolędy, miejsca na niekomunalnych cmentarzach, kolędy. Każdy, kto miał przykre doświadczenie z księdzem, gdyż ten życzył sobie określoną kwotę, całą złość i niechęć przekładał na kościół.

Taka niechęć spotęgowała się od czasu, kiedy księżą są wynagradzani z kasy państwowej i większość jest zatrudniona w szkołach w roli katechetów, czy w innych instytucjach w roli kapelanów. Na wynagrodzenie księży przeznaczane są bowiem pieniądze z budżetu państwa, więc wydawać by się mogło, że inne związane z wiarą i praktykami religijnymi posługi nie powinny w znaczący sposób obciążać kieszeni wiernych. Taki świat w jednolitych barwach widziany jest przez wielu wiernych. Nie wiedzą oni jednak, że z księży w Diecezji Siedleckiej swój haracz ściąga biskup. Żaden ksiądz nie poskarży się bowiem na swojego zwierzchnika, że ten łupi go czasami do gołej kieszeni. I wcale nie chodzi tu o opłaty, jakie parafie obowiązkowo odprowadzają na diecezję. Chodzi o utworzony przez biskupa Zbigniewa Kiernikowskiego Kapłański Fundusz Emerytalno-Zapomogowy.

Co świeckim do księżowskich pieniędzy?
Problem w tym, że księża są zobowiązani do wpłacania pieniędzy na Kapłański Fundusz Emerytalno-Zapomogowy. Nie ma tu dobrowolności czy wyboru wysokości składki. Jest przymus i biskup nikogo nie pyta, czy składki chce płacić, czy z funduszu chce korzystać. Księża uczący religii w szkołach czy zatrudnieni na etatach kapelanów mają nie tylko stałe pensje, ale także, jak każdy zatrudniony obywatel, są ubezpieczeni w ZUS. Zabezpieczenia emerytalne księża więc sobie wypracowują i je posiadają. Ci zaś, którzy nie pracują i sami nie opłacają składek, korzystają z Funduszu Kościelnego, który, na mocy konkordatu, jest finansowany z budżetu państwa. Środki z tego funduszu służą do pokrywania składek na ubezpieczenie (emerytalne, rentowe i wypadkowe) za: członków zakonów, misjonarzy, alumnów wyższych seminariów oraz duchownych, niebędących podatnikami podatku od przychodów osób duchownych. Łącznie około 85-90 proc. całości budżetu (który wynosi około 100 mln zł) Funduszu Kościelnego jest przekazywane do ZUS na opłacenie tych składek. Jako obywatele, księża mają więc: świadczenia emerytalne, rentowe, wypadkowe i ubezpieczenia zdrowotne.
W diecezji rządzi biskup i księża podlegają bezapelacyjnie jego rządom. Jeżeli czują się w świetle obowiązujących przepisów prawa diecezjalnego wykorzystywani, niestety mogą odwołać się od takiej niesprawiedliwości tylko do swojego biskupa. Który ksiądz odważy się z otwartą przyłbicą przeciwstawić wyzyskowi finansowemu, jaki stosowany jest w Kapłańskim Funduszu Emerytalno-Zapomogowym? W połowie października 2009 roku Biskup Siedlecki rozesłał pismo, dyscyplinujące do księży w diecezji. Okazało się bowiem, że  do funkcjonującego tu od 5 lat Funduszu, określanego jako wewnętrzny system wspierania kapłanów, którzy przeszli na emeryturę lub są w trudnej życiowej sytuacji, nie od wszystkich księży z diecezji wpływają składki. „U większości księży – pisze biskup – system ten cieszy się bardzo pozytywną opinią.(...) Powstały jednak pewne trudności z pozyskiwaniem środków od niektórych uczestników funduszu”.

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo Tygodnik Siedlecki




Reklama
Najnowsze wiadomości