Co ma zrobić pacjent, któremu lekarz zalecił zdjęcie szwów w ciągu 3 najbliższych dni, a szpital może mu to zapewnić dopiero po upływie półtora miesiąca? O wyjaśnienie tej kuriozalnej sytuacji poproszono na sesji rady powiatu siedleckiego Dariusza Młynarczyka, zastępcę prezesa Mazowieckiego Szpitala Wojewódzkiego. To w tej placówce na zdjęcie szwów trzeba było czekać tak długo.
Pacjent (radny), który musiałby chodzić ze szwami półtora miesiąca, postanowił zdjąć je gdzie indziej. Okazało się jednak, że i to nie jest proste, bo lekarz wypisując skierowanie na zdjęcie szwów - pomylił się wstawiając zły kod. Ostatecznie pacjent musiał ratować się wizytą prywatną.
Dariusz Młynarczyk przyznał, że dobrze, iż poruszono ten temat publicznie. Może teraz zgłosić problem do NFZ, a wobec lekarza, który się pomylił, podjąć stosowne kroki. Radny zgłaszający problem ma podać Młynarczykowi szczegóły przykrego zamieszania. A szpital będzie się starał nie dopuścić do podobnych sytuacji. Niewątpliwie z limitami ograniczającymi usługi pracowni szpitalnej zdejmującej szwy - coś zrobić trzeba.
– Szpital nigdy nie gniewa się na pacjentów, jesteśmy po to, by pomagać – zapewnił nas D. Młynarczyk.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!