Reklama

Ukryte pod freskiem

21/12/2010 12:14

- Szacowni poganie! Jeśli już koniecznie musicie coś świętować w okolicach zimowego przesilenia, to niech to będzie Boże Narodzenie. Tak będzie lepiej dla was i dla nas! Wątpliwe, czy chrześcijańscy misjonarze wystosowali wobec europejskich pogan taki apel. Nawet jeśli była to tylko milcząca umowa, jej konsekwencje trwają do dnia dzisiejszego.

Boże Narodzenie to obok Wielkanocy najważniejsze święto chrześcijańskie. Z roku na rok słychać coraz głośniejsze narzekania, zwłaszcza wśród poprawnych kaznodziejów, że Narodziny Zbawiciela zatracają swoje pierwotne religijne znaczenie i stają się coraz bardziej pogańskie. Boże Narodzenie tonie w komercji (prezenty, prezenty!) oraz w zalewie świątecznych gadżetów: świecidełek, jemioły, zsekularyzowanych mikołajów w świątecznych barwach coca-coli, pogańskich elfów i śnieżynek oraz bajkowych reniferów (ze szczególnym uwzględnieniem rupertów z czerwonymi nosami). To oczywiście prawda. Religijno-magiczna walka, toczona w czasie najkrótszych grudniowych dni roku, ma za sobą długą, sięgającą tysiącleci tradycję. Czas zimowego przesilenia, kiedy wśród najgłębszego mroku słońce i światło przestają zanikać, a zaczynają wzrastać i umacniać się, zawsze był czasem świętym, magicznym i radosnym.

Nie tylko jemioła
Na targowiskach choinki, i jak co roku, pełno jemioły. Jemiołę bardzo trudno powiązać z chrześcijaństwem. Można powiedzieć, że jest pogańska do szpiku kości. Tysiące lat temu czcili ją już celtyccy druidzi. Na zdrowy, nieskażony magią rozum – jemioła to tylko mały pasożyt rosnący na drzewie. Ma jednak w sobie tyle magii, że jej moc przetrwała wieki. Jemioła jest wiecznie zielona, ścięta zaś - po kilku miesiącach zmienia kolor na złocisty. - Wiarę starożytnych mieszkańców Italii, że jemioła gasi pożary, dzielą widocznie szwedzcy chłopi, którzy zawieszają na suficie pęki jemioły jako ochronę przed wielkimi szkodami, a w szczególności przed pożarami – pisze James George Frazer, antropolog i historyk religii, autor „Złotej gałęzi”, fundamentalnego studium na temat starożytnych kultów i mitów oraz ich powiązań z chrześcijaństwem. Złota gałąź to właśnie jemioła. Nawet jeśli dzisiaj nie do końca wierzymy, że gałęzie jemioły zawieszone nad drzwiami stajni i obór ochronią konie i bydło przed czarami, zawsze może ona służyć jako pretekst do bezkarnego pocałunku. Nie mam pojęcia, czy nasi handlowcy to wiedzą, ale druidzi radzili zbierać jemiołę w szóstym dniu księżyca.
Coraz popularniejsze są w Polsce – czy nie za sprawą amerykańskich filmów? – wieńce z ostrokrzewu lub innych zielonych gałązek, wieszane na drzwiach, często z kokardami w kolorze świątecznej czerwieni. Też czyste pogaństwo. Rzymianie starożytni, najlepsi z wszystkich Rzymian, takimi wieńcami dekorowali świątynie podczas Saturnaliów, świąt obchodzonych zimą ku czci Saturna, boga rolnictwa. Jak zwykle przy okazji święta plonów i urodzajów, nie obywało się bez kulinarnego rozpasania i obyczajowej rozwiązłości.

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo Tygodnik Siedlecki




Reklama
Najnowsze wiadomości