Poniedziałek, 14 października. Więzienie w Siedlcach opuścił 29-letni Sylwester R., mieszkaniec powiatu grójeckiego. Tak bardzo cieszył się on z opuszczenia zakładu karnego, że... nie zdążył nawet dojechać do rodzinnego domu.
Po godzinie 21 funkcjonariusze, patrolujący teren przy dworcu kolejowym w Mińsku Mazowieckim, zauważyli, że młody mężczyzna szarpie się z 60-letnią kobietą.
Chwilę wcześniej, rowerem, który wziął ze stojaka, najechał na kobietę. Kiedy ta się przewróciła, usiłował wyrwać jej torebkę. Kobieta dzielnie broniła swojego dobytku: kart bankowych, dokumentów, pieniędzy. Gdy wywiadowcy policyjni ruszyli do akcji, mężczyzna zaczął uciekać. O tym, że coś przy dworcu się dzieje, został poinformowany patrol policji dysponujący radiowozem. – Kobieta nie oddała torebki, wyrwała się napastnikowi. Ten zaś rzucił się do ucieczki, a potem schował się w krzakach – informuje rzecznik mińskiej policji, Daniel Niezdropa.
Policjanci szybko go odnaleźli, zakuli w kajdanki i odwieźli do komendy. Po kilku godzinach od opuszczenia siedleckiego więzienia, gdzie odsiadywał karę za kradzieże, kradzieże z włamaniem, ciężkie uszkodzenie ciała, Sylwester R. trafił do policyjnego aresztu. Do domu już nie dojechał. Prokurator postawił mu zarzut usiłowania popełnienia rozboju. Sąd zastosował wobec mężczyzny tymczasowy areszt. A potem? Wszystko wskazuje, że jako recydywista ponownie wróci tam, skąd tylko na kilka godzin zdążył wyjść. (Bono)
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!