Tocząca się wojna syryjsko-syryjska budzi mój tym większy niepokój, że angażują się w nią mocarstwa światowe. Póki mocują się one w Radzie Bezpieczeństwa ONZ, sprawa wydaje się być pod kontrolą, ale co będzie, gdy prezydent Obama zdecyduje się na – jak to określono – ograniczoną zbrojną interwencję w Syrii? A co, jeśli podobnie postąpi Rosja, a jej flota i lotnictwo wesprą prezydenta Asada, gdy okręty i samoloty US Navy będą wspierały rebeliantów? Jakie z tego mogą być skutki dla globu – dla nas?
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!