Na autostradzie A2 w kierunku Warszawy, na wysokości miejscowości Czarnowąż, 5 grudnia doszło do groźnego wypadku. Samochód osobowy uderzył w bariery, a osoba kierująca została zakleszczona w pojeździe. Na miejscu pracują strażacy, policja i Zespół Ratownictwa Medycznego. Kierowca sam wezwał pomoc. Ruch odbywa się z utrudnieniami.
5 grudnia, około godziny 17:00 na pasie w kierunku Warszawy, na wysokości miejscowości Czarnowąż, samochód osobowy z nieustalonych przyczyn uderzył w bariery ochronne. W pojeździe znajdowała się jedna osoba, która została zakleszczona i nie mogła opuścić auta o własnych siłach.
Ze wstępnych informacji wynika, że w pojeździe znajduje się zakleszczona osoba.
- Poszkodowany sam wezwał służby. Strażacy zabezpieczyli miejsce zdarzenia. Kierowca sam opuścił pojazd przed przyjazdem straży – przekazuje kpt. Daniel Czapski, oficer prasowy Komendy Miejskiej PSP w Siedlcach.
Na miejscu pracują trzy zastępy straży pożarnej, Zespół Ratownictwa Medycznego oraz policja. Trwa ustalanie okoliczności zdarzenia.
Z uwagi na prowadzone działania występują znaczne utrudnienia w ruchu w kierunku Warszawy. Służby apelują o ostrożność.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Ciekawy obrazek z miejsca tego wypadku.
Czego oczekujesz od kleru
Przejeżdżałem z przeciwnej strony. Były 3 zastępy straży, 2 karetki, policja 2 sztuki. Dojeżdżał bus policyjny i jeszcze jeden samochód staży pożarnej.
Gdzie masz obrazek z miejsca wypadku ?
samochód osobowy z nieustalonych przyczyn uderzył hahaha i hahaha i hahaha i bla bla
Panie rzeczniku kierowca nie był zakleszczony.
Droga autorko piszesz kierowca zakleszczony nie mógł sam opuścić pojazdu, a chwilę poneij że sam opuścił pojazd, zdecyduj się lub zmień pracę bo trochę ci nie wychodzi jednak pisanie tak podstawowych artykułów.
"drogi" komentujący - informacje o wypadkach, które wydarzyły się w danej chwili podawane są na bieżąco i na gorąco - a wstępne mogą znacznie różnic się od tych ustalonych potem przez służby. Ze wstępnego zgłoszenia wynikało, że kierujący nie mógł wydostać się z pojazdu, że był w nim zakleszczony, ale jak potem okazało się, jednak poradził sobie z tą sytuacją. Takie uwagi skieruj pod swoim adresem, bo nie myślisz pisząc takie durnoty. Jeśli nie zna się realiów i sytuacji, a jedynie ocenia się z perspektywy siedzenia w fotelu to gratuluję.
Ciekawy obrazek z miejsca tego wypadku.
Czego oczekujesz od kleru
Przejeżdżałem z przeciwnej strony. Były 3 zastępy straży, 2 karetki, policja 2 sztuki. Dojeżdżał bus policyjny i jeszcze jeden samochód staży pożarnej.