Reklama

Wyznanie

18/11/2009 12:31

Czas jakiś temu byłem w Siedlcach na koncercie Aloszy Awdiejewa. Zabawa była przednia - jak to u Aloszy - lecz moją uwagę zwróciły dwie kwestie płoche, ale symptomatyczne. Pierwsza, że obecni na sali przedstawiciele lokalnego magistratu nawet się nie uśmiechali i skąpo oklaskiwali Artystę, gdy drwił z Braci Bliźniaków i ich partii.

Zaiste osobliwie wyglądali owi notable, gdy sala zanosiła się śmiechem, a oni jak te sfinksy skamieniałe. Ale nie jest to cecha tylko naszych PiS-uarów (jak się mawia o nich w kuluarach UM). Kilka dni temu oglądałem nowy program Aloszy w Ursusie i jego włodarze o bliźniaczym rodowodzie byli takoż nienaturalnie powściągliwi. Czyżby do PiS brano wyłącznie wykastrowanych z poczucia humoru?
Druga konstatacja: gdy Alosza, mówiąc o słowiańskiej duszy nucił „Proszczaj, lubimyj gorod”, „Tiomnaja nocz’”, czy „Podmoskownyje wiecziera” sala podłączyła się i zrobiło się tak pięknie, że nawet notable lokalni z jedyniesłusznej opcji poruszali wargami - choć głosu nie wydali (siedziałem opodal, to wiem...). A gdy na pożegnanie Artysta zaśpiewał „Modlitwę” Okudżawy zrobiło się cicho, nostalgicznie, wręcz mistycznie (tak było i w Siedlcach, i w Ursusie).
Z wielką radością trzeci raz uczestniczę w przeglądzie filmów rosyjskich „Sputnik nad Polską”. Jest to okazja, by przypomnieć sobie wielką klasykę filmu radzieckiego, jak i obejrzeć nowe produkcje kina rosyjskiego nieobecne (niestety) na polskich ekranach. O ile na pokazy pierwszego „sputnika” przychodzili ludzie w wieku głównie średnim, to w tym roku sale zapełnia (dosłownie) młodzież (to szczera prawda!). To dobry znak, bo to znak normalnienia, znak niepodatności na totalną antyrosyjskość lansowaną od kilku lat. Cieszę się, że tetrycy forsujący ten pomysł, sami nie będąc zdolnymi do wzniesienia się ponad fobie polityczno-historyczne, jednak nie wszystkim zdołali obrzydzić kontakt z tzw. wysoką kulturą rosyjską, która wielką jest wspaniałą i ponadczasową. Kulturą, która na Zachodzie cieszy się niesłabnącym zainteresowaniem, gdy u nas skutecznie wytrzebiona w mediach i kinach zapędzona została do sal teatralnych. (A propos: polecam spektakl „Ludzie i anioły” w stołecznym Teatrze Współczesnym - perełeczka i cudeńko! Siedlczanie o bilety mogą pytać p. Tadeusza Goca).
Cóż, nie ma co kryć - jestem rusofilem. Kolekcjonuję płyty z rosyjską muzyką, czytam (czasem w oryginale) literaturę rosyjską i pasjami lubię oglądać rosyjskojęzyczne stacje telewizyjne. Do bywania w kinach na filmach rosyjskich reżyserów i w teatrach na sztukach rosyjskich autorów już się przyznałem. Ale nie żałuję tego... Ani, ani...
Boxer

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo Tygodnik Siedlecki




Reklama