Reklama

Zamrozone

16/03/2004 00:00
[j]gfx/gazeta/woda.jpg[/j] Amatorzy mocnych trunków nie maja w Siedlcach latwego zycia. Albo ktos im zabrania kupowania wódki w niedziele, albo mówi, gdzie moze, a gdzie nie moze wódki posmakowac, albo rzuca klody pod nogi w prostym zmierzaniu do celu, czyli stoiska monopolowego. Ostatnio w kilku sklepach, szczycacych sie nawet tradycja w prowadzeniu stoisk monopolowych, alkoholu sie nie sprzedaje. Radosny klient wpada do sklepu i jego zapal uchodzi nagle jak z dziurawego balonika. Bo zamiast na rzedy butelek z kolorowymi nalepkami patrzy na puste pólki, obleczone dodatkowo papierem lub kotara, aby nie bylo watpliwosci – alkoholu niet! - Nie, to zadna prohibicja – zapewniaja nas w Urzedzie Miasta. – Wrecz przeciwnie, wlasnie przyznajemy koncesje na sprzedaz alkoholu. Bedziemy dzielic - Czy mozna uproscic procedury przyznawania koncesji? – dopytywal na sesji Rady Miasta Zbigniew Piwonski. – Sprzedawcy skarza sie, ze maja wielotygodniowe przestoje w handlu. Problem pojawia sie w momencie, gdy wlascicielwi sklepu, w którym sprzedawany jest alkohol, konczy sie koncesja. W Siedlcach przyznaje sie ja teraz na cztery lata, wczesniej przyznawano na dwa. Wlasciciel moze ubiegac sie o ponowne przyznanie zezwolenia na sprzedaz alkoholu powyzej 4 procent i z reguly to robi. Niestety, procedura rozdzielania koncesji powoduje, ze sklepy maja kilkunastotygodniowe przestoje w obrocie swoim towarem! - Byloby prosciej, gdyby sprzedawcy skladali wnioski kilka tygodni przed uplywem waznosci zezwolenia. Wtedy taki sklep mialby ciaglosc w swojej dzialalnosci handlowej, nie ponosilby strat – przekonywal Zbigniew Piwonski. - To by nic nie dalo – uwaza Marek Muszynski, sekretarz Urzedu Miasta. – Wniosek o koncesje moze byc rozpatrywany dopiero wtedy, gdy bedzie wolny punkt. A bedzie wolny, gdy waznosc koncesji sie skonczy. Przepisy nakazuja równiez, aby o wolnych punktach informowac opinie publiczna, by o koncesje mógl ubiegac sie kazdy zainteresowany. - Tak bylo teraz. Mielismy osiem wolnych punktów. Po ogloszeniu zglosilo sie osiemnastu chetnych – mówi sekretarz. Niezadowoleni Koncesje przyznaje sie w postepowaniu administracyjnym. Sklep musi spelniac okreslone warunki: miec odpowiednia powierzchnie stoiska, zachowane odleglosci od obiektów strzezonych, takich jak szkoly, koscioly, przedszkola. Wnioski opiniuje tez komisja ds. przeciwdzialania alkoholizmowi. Wszystko to trwa. Zwazywszy, ze od ukazania sie ogloszenia w gazecie do rozprawy administracyjnej mija okolo trzech tygodni, sila rzeczy wlasciciele sklepów musza uzbroic sie w cierpliwosc. - Wiadomo, ze z tej osiemnastki chetnych, tylko osmiu wlascicieli bedzie zadowolonych, dziesieciu niestety nie. To ci, którzy koncesji nie otrzymaja. Zazwyczaj korzystaja z przyslugujacego im prawa i zaskarzaja taka decyzje urzedników. Oznacza to kolejne tygodnie oczekiwania, podczas którego bedzie rozpatrywana zasadnosc skargi. Strony sa ponownie informowane o rozstrzygnieciu. Potem jeszcze decyzja musi sie uprawomocnic. Straty - Czekamy juz trzeci miesiac – wzdychaja sprzedawcy, którym koncesje przyznano, ale nie moze sie ona jeszcze uprawomocnic. Handlowcy nie ukrywaja irytacji. - To straty dla nas, dla budzetu miasta i dla Skarbu Panstwa – wyliczaja. Jeden ze sprzedawców podsumowuje swój przestój w handlu: - Przez ostatnie dwa miesiace nie odprowadzilem okolo 5 tysiecy zlotych podatku VAT, nie mówiac o podatku dochodowym, bo go nie ma. Z tytulu oplaty od sprzedanego alkoholu dziennie odprowadzalem do kasy miasta okolo 50 zlotych. Latwo obliczyc, ile miasto nie otrzymuje pieniedzy przez te miesiace. Marek Muszynski przyznaje handlowcowi racje. Jak obliczono, w ciagu miesiaca od tych osmiu sklepów do kasy miasta nie wplywa okolo 15 tysiecy zlotych. Co gorsza, na tapecie jest teraz kolejnych 6 sklepów, które przechodza procedure ubiegania sie o koncesje. Czyli do kasy miasta nie wplyna oplaty juz od 13 sklepów. Gdzie przyczyna? Wiceprezydent Robert Ambroziewicz wskazuje slaby punkt w tej handlowej zawierusze: - W Siedlcach ustalono limit punktów sprzedazy alkoholu na poziomie 30. Okazuje sie, ze to za malo. W Warszawie nie ma takich klopotów, bo limit jest bardzo duzy, ponad 2 tysiace punktów. Tam na biezaco przyznaje sie koncesje. Podobnie bezproblemowo jest w Minsku Mazowieckim – wiceprezydent R. Ambroziewicz wskazuje na naszych sasiadów. Limit ustala Rada Miasta. Obowiazuje on u nas od poczatku istnienia znowelizowanej ustawy o wychowaniu w trzezwosci. Ustalaniu limitu towarzyszyly kilka lat temu ogromne emocje. Sa one zywe chyba do dzisiaj. - W kuluarach radni przyznaja, ze limit jest maly, ze to glupota, niepotrzebne restrykcje. Ale nie znalazl sie jeszcze zaden odwazny, który powiedzialby glosno: trzeba zwiekszyc limit – mówi pragnacy zachowac anonimowosc urzednik. Siedleccy handlowcy sa rozgoryczeni. - Chcemy dac miastu pieniadze, a miasto ich nie chce. Chcemy sie rozwijac, ale napotykamy trudnosci. Nasze straty po trzymiesiecznym przestoju sa olbrzymie. Zamawiamy przeciez alkohol, z reguly z odroczonym terminem platnosci. Rachunki przychodza, a my nie majac utargu musimy je jakos splacac. Siedleccy handlowcy z zazdroscia patrza na gmine Siedlce. - Wójt jest lebski chlop – chwali jeden ze sprzedawców. – Widzi, co sie dzieje w miescie, to w gminie podwyzszyl limit. I teraz mieszczuchy beda jezdzic po wódke na obrzeza miasta. Miroslaw Bieniek potwierdza, ze w gminie Siedlce sa limity na handel alkoholem. - Rada Gminy ustalila, ze przyznamy 15 koncesji na sprzedaz alkoholu. Czy duzo punktów przybylo? Jakby to powiedziec... Do tej pory nie mielismy ani jednego sklepu z alkoholami na wynos. Limit wynosil zero. Mieszkancy gminy po szampana musieli jezdzic do Siedlec. No prosze. W gminie niemal rewolucja. W miescie, po staremu.

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo Tygodnik Siedlecki




Reklama
Najnowsze wiadomości