Reklama

Znowu zrobiłbym to samo

Gdy Sylwester Matera wyciągnął kluczyki ze stacyjki samochodu pijanej kobiety, ta wykrzyczała mu, że jest panią doktor. W niecałą godzinę po zakończeniu pracy 52-letnia lekarka miała w wydychanym powietrzu 2,66 promila alkoholu. Następnego dnia w tym samym miejscu zdecydowała się na powtórkę. I nawet nieco poprawiła wynik – miała 2,7 promila.

We wtorek, 27 maja Sylwester Matera jechał ze swoim kolegą z Mińska Mazowieckiego do Siedlec. Kolega prowadził. W pewnym momencie wyprzedzili srebrnego peugeota. – Ten samochód już wcześniej jakoś dziwnie jechał, ale wydawało mi się, że kierowca pisze smsa i dlatego nie jest skupiony na prowadzeniu auta – opowiada S. Matera. 
– Gdy kolega wyprzedzał, zaczął trąbić, żeby kobietę za kierownicą przywołać do porządku. Ja jednak zauważyłem, że coś z nią jest nie tak. 

 

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo Tygodnik Siedlecki




Reklama
Najnowsze wiadomości