Reklama

Życzenia

Przed miejscowością Breda (Holandia) ujrzałem widok do rozrzewnienia cudny – wiatraki, kanały, przestrzenie zielonych łąk, domy otoczone wysokimi drzewami. Rozejrzałem się za miejscem do zaparkowania. Jakieś trzysta metrów dalej do głównej dołączała droga wiodąca do stojącego opodal domostwa. Skręciłem i zostawiszy jak najszerszy przejazd wysiadłem i podreptałem ku miejscu, gdzie doznałem zachwytu estetycznego. Gdym się już nacmokał i nanasycał, ruszyłem ku mej podwodzie. Z daleka zobaczyłem, że obok niej ktoś stoi. Jak nic - pomyślałem - naraziłem się gospodarzowi, który mnie obsobaczy. Układając mowę przeprośną stanąłem oko w oko z dość młodym, acz niepokojąco krępym facetem, który ku memu zaskoczeniu spowił facjatę w radosny uśmiech, wyciągnął grabę, przedstawił się i spytał, czy aby czegoś nie potrzebuję i czy wszystko jest dobrze ze mną i autem. Ciut zbaraniałem. Upewniłem Holendra, że wszystko jest OK, przeprosiłem go za naruszenie jego spokoju i zapewniłem, że już odjeżdżam. Ale nie odjechałem...

Wywiązała się rozmowa, a gdy okazało się, że literki PL na szybie auta, nie oznaczają ani Portugalii, ani Pakistanu, a Polskę, gęba mego rozmówcy jeszcze bardziej pojaśniała, a on - z emocji i niedostatku angielskich słów - zaczął gadać w języku kompletnie niekatolickim, czyli po niderlandzku... 

Popołudnie spędziłem w domu sympatycznego Ernsta (geodety) i jego - zaiste pięknej - żony Matildy (urzędniczki). Okazało się, że głównym powodem owej nieplanowanej, a wielce miłej pogaduchy i biesiady (Boże, jak ci Belgowie marnują dobre mięsko podając je w tak niezjadliwych postaciach!) było to, że byłem z Polski. A oni wiedzieli o nas tyle, że jesteśmy w UE, że Wałęsa wielkim Polakiem jest, a polski papież był nie godził się na kapłaństwo kobiet i żonatych księży. Na ile pozwalała moja angielszczyzna, na tyle uświadamiałem Ernsta i zaiste piękną Matildę co my za nacja oraz gdzie (geopolityka) i jak (ekonomia) żyjemy. Było miło i ciekawie.

Dlaczego wspominam tę przygodę akurat teraz? Bo życzę Państwu, aby dane Wam było poznać w tym roku jak najwięcej ludzi dobrych, życzliwych i ciekawych was, jako ludzi - a nie szukających z Wami kontaktu, bo możecie coś załatwić, pełnicie ważne funkcje, albo jesteście majętni. Życzę też nabycia zdolności wyczuwania osób pozornie serdecznych, a interesownych, niby uroczych, a nieszczerych, na oko miłych, a zawistnych. A jeśli (czego wykluczyć się nie da) zdarzą się pomiędzy czytającymi te słowa właśnie pozornie serdeczni, uroczy i mili, niech dobry Bóg ześle Państwu łaskę autorefleksji
i da dość sił, by nawrócić się na życzliwą szczerość i bezinteresowność.
Boxer

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo Tygodnik Siedlecki




Reklama
Najnowsze wiadomości