Reklama

To idzie młodość, młodość…

Poseł Robert Biedroń dopiero co dostał się do Sejmu, nie musi więc wiedzieć, czym jest Konwent Seniorów. Z takich dupereli odpytują w szkole gimnazjalistów. Czy ktoś ma w ogóle głowę do takich rzeczy? Nikt nie jest przecież alfą i romeą, zwłaszcza absolwent politologii i doktorant nauk politycznych. A szkolenie dla młodych parlamentarzystów będzie dopiero w przyszłym tygodniu. Młody poseł Robert Biedroń musiał więc skorzystać z ogólnej erudycji, ta intuicyjnie podpowiedziała mu – w rozmowie z Moniką Olejnik (Gość Radia Zet, 20 października 2011 r.) – że Konwent Seniorów to zebranie najstarszych posłów w parlamencie.  

Gdyby podobnie urocze głupstwo trafiło się, nie daj Boże, moherowej posłance PiS, byłby to przyczynek do telewizyjnej dyskusji, czy tak dalece posunięta ignorancja nie zagraża polskiej demokracji. Ponieważ jednak poseł Robert Biedroń znajduje się po jasnej stronie mocy, temat rozegrano w sprawdzonej facecyjnej konwencji: oj tam, oj tam…  Możliwe zresztą, że nie dało się inaczej. Ośmieszyć można kogoś, kto jest poważny. W przypadku posła Roberta Biedronia nie ma takiej opcji. Poza tym poseł Biedroń nie po to szedł do Sejmu, by zajmować się seniorami.  Przyszedł promować młodość, oryginalność i różnorodność. Wstąpił, by orzeźwić polską scenę polityczną, wprowadzić do niej świeżą myśl. Czyli myśl Jerzego Urbana.
Że żartuję? Ani trochę. Monika Olejnik: „A jaką rolę dla Ruchu Palikota spełnia Jerzy Urban?” Robert Biedroń: „Doradczą, wspierającą, orzeźwiającą dla polskiej sceny politycznej, wprowadzającą taką świeżą myśl. Tej myśli do niedawna nie było na polskiej scenie politycznej, ona była izolowana.”

Ten właśnie moment wywiadu z posłem Robertem Biedroniem najbardziej mnie zachwycił. Wpaść na pomysł, by polski parlamentaryzm orzeźwiać myślą Urbana, mógł tylko ktoś z na tyle otwartą głową, by nie zawracać jej sobie takimi szczegółami jak Konwentem Seniorów. Można by rzec, głową otwartą na przestrzał. Jerzy Urban jako doradca III Rzeczypospolitej? Jerzy Urban jako polityczna nowalijka? Tego, przyznaję, bym nie wymyślił. Mam wrażenie, że tego nie wymyśliłby w ogóle nikt z naszego pokolenia. Ćwierć wieku temu z okładem to właśnie rzecznik namiestnikowskiego rządu Jerzy Urban zajmował się izolowaniem naszych młodych myśli. Zajmował się wciskaniem starego kitu i dbał o to, by naród miał zamiast mózgów tylko truchło, watę i popelinę. Z różnymi rzeczami mógł się Urban kojarzyć, bo też po prawdzie nieskończone skojarzenia budził, ale jak świat światem nigdy nie kojarzył się z nowością. No bo jak? Rzecznik trupiejącego reżimu świeżonką? A jeśli tak, to czemu na byłym rzeczniku poprzestać? Śmiało jedźmy po bandzie. Można przecież sięgnąć nie do Urbana, lecz do Jaruzelskiego. Czy Jaruzelski mniej świeży? Mniej rześki i ożywczy? A Gomułka Wiesław na przykład? Że nie żyje? Nie szkodzi. Jego tyrady przeciwko biskupom można przecież przypomnieć. Dla antykościelnej partii jak znalazł. Wystarczy odkurzyć. A Lenin? Przy Urbanie Lenin bardziej nawet żwawy, bo wiecznie żywy. To idzie młodość, młodość…

Leszek Miller znowu rządzi w SLD. Myśl Jerzego Urbana orzeźwia polski parlament. Miał rację ten, kto powiedział, że tragedia, która się powtarza, powtarza się jako farsa. Zaiste czasy nam nastały ożywcze nadzwyczaj.

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo Tygodnik Siedlecki




Reklama
Najnowsze wiadomości