Reklama

To nie ucieczka z tonącego okrętu - rozmowa z Rafałem Leszczyńskim, byłym prezesem MKL Semp Siedlce

Rafał Leszczyński, współzałożyciel Stowarzyszenia Młodych Piłkarzy MKL Semp, jednej z największych akademii piłkarskich na wschodnim Mazowszu, po 10 latach zrezygnował z funkcji prezesa. Paweł Świerczewski rozmawiam z nim o powodach tej decyzji oraz podsumowujemy dekadę działalności SEMP-a na piłkarskiej mapie naszego regionu.

Rafał, od razu przejdźmy do sedna, dlaczego rezygnujesz?

- To niby oczywiste pytanie, ale odpowiedź nie jest łatwa. Dorastałem do tej decyzji prawie rok. Strasznie biłem się z myślami, czy w związku ze zmianą swojej profesji – otwarciem kancelarii radcy prawnego, dalej będę w stanie z takim samym zaangażowaniem zajmować się tak zaawansowanym przedsięwzięciem, jakim jest MKL SEMP Siedlce. W naszej akademii trenuje 450-500 młodych piłkarzy, do tego dochodzi drużyna seniorska. Jest mnóstwo spraw organizacyjnych, trzeba odbywać wiele spotkań. Zajmowałem się bardzo ważnymi dla stowarzyszenia sprawami, ale też tymi znacznie mniejszej wagi, jak np. odbieranie telefonów od rodziców, że dziecko zostawiło buty na sali i czy mógłbym po nie podjechać (śmiech). Zdałem sobie sprawę, że nie mogę już oddać się sprawom SEMP-a na 100 procent. Nie jestem człowiekiem, który uznaje półśrodki. Zawsze daję z siebie wszystko, a SEMP-a traktuję niczym swoje trzecie dziecko. Nieraz żona stwierdzała, że to właśnie temu trzeciemu dziecku poświęcam najwięcej czasu. I nie żałuję, bo kochałem to robić. Teraz po prostu nie mam takich mocy przerobowych, żeby poświęcić się temu projektowi w takim stopniu, jak, uważam, na to zasługuje.

Reklama

Dekada SEMP-a z Rafałem Leszczyńskim na czele to naprawdę szmat czasu. Dla porównania, w analogicznym czasie w Pogoni, mieliśmy co najmniej pięciu prezesów i dwóch komisarzy.

- To kawał mojego życia. Zastanawialiśmy się kiedyś z kolegami z zarządu, czy był chociaż jeden dzień w roku, w którym człowiek nie robił czegoś dla SEMP-a albo nie myślał o jego sprawach. I chyba nie było. Tydzień przed pierwszym domowym meczem SEMP-a w B Klasie, który stanowił ogromne przedsięwzięcie organizacyjne, byłem z rodziną na wakacyjnym wyjeździe. Bliscy patrzyli tylko na mnie z boku, jak odbieram i wykonuję kolejne telefony, żeby wszystkie związane z tym wydarzeniem sprawy spiąć. Byłem strasznie zafiksowany. Ale tego wymagała sytuacja, a skoro podjąłem się tego zadania, starałem się z niego wywiązać jak najlepiej. Teraz po prostu nie jestem w stanie pogodzić życia zawodowego i prywatnego ze sprawami SEMP-a. Na pewno nie jest tak, jak czytałem w którymś z internetowych komentarzy, że „uciekam z tonącego okrętu”. Ten statek ma się naprawdę dobrze – nic w nim nie przecieka, a już na pewno nie tonie. Sytuacja finansowa SEMP-a jest stabilna, mamy profesjonalną kadrę trenerską, mnóstwo dzieci pod opieką. A sprawy organizacyjne są dopięte na ostatni guzik. Odchodzę ze spokojem, bo wiem, że zostawiam klub w dobrym stanie i - mam nadzieję - we właściwych rękach.

Reklama

Pamiętam rozmowę, którą odbyliśmy niedługo po utworzeniu waszego stowarzyszenia. Mówiłeś, że SEMP ma wnieść nową jakość szkolenia w Siedlcach, że nikomu nie będziecie odmawiać treningów, że macie aspiracje stać się największą akademią piłkarską po tej stronie Wisły. 10 lat funkcjonowania to dobry czas, żeby się z tego rozliczyć.

- Przede wszystkim udało nam się stworzyć miejsce przyjazne do trenowania dla zawodników i miejsce, w którym wsłuchujemy się w zdanie ich rodziców. Dzieci przychodzą do nas z radością i lubią tu być. To dla nas ogromna satysfakcja. Jeśli natomiast chodzi o poziom szkolenia, to myślę, że naprawdę nie mamy się czego wstydzić. Zainwestowaliśmy ogromne środki we współpracę z Football Lab. To oni stworzyli dla nas profesjonalny system szkoleniowy, w oparciu o który funkcjonujemy. Program obejmuje rozwój zawodnika od 3 lat do pełnoletności. Efekty są znakomite. Co pół roku kilku zawodników SEMP-a wypatrywanych jest i ściąganych przez największe akademie piłkarskie w kraju. Doczekaliśmy się reprezentanta i reprezentantki Polski w kadrach juniorskich. Staliśmy się klubem partnerskim Legii Warszawa. I to nie my o to zabiegaliśmy, ale to Legia wyszła do nas z taką propozycją. Stanowiło to dla nas ogromne wyróżnienie, a dodatkowo jeszcze podniosło poziom szkolenia. Nasi trenerzy otrzymali możliwość staży trenerskich, a kilku wyróżniających się zawodników szkoli się jednocześnie u nas i w Legii. Jest ogromna szansa, że po osiągnięciu odpowiedniego wieku staną się graczami stołecznego klubu, więc doczekamy się pierwszych wychowanków SEMP-a w Legii. Byłoby to dla mnie ogromną satysfakcją i dumą. Może nie jesteśmy jeszcze największą akademią po tej stronie Wisły, ale już na pewno znaczącą siłą.

Reklama

Gdybyś miał wskazać jedną rzecz, z której jesteś najbardziej dumny, co to by było?

- Najbardziej jestem dumny z decyzji, żeby powołać SEMP-a do życia. Nie byłem pomysłodawcą tego projektu, ale znalazłem się w gronie założycieli. Mało kto już pamięta otoczkę, w jakiej powstawaliśmy. Z Pogoni odszedł trzon trenerski, który zdecydował się utworzyć własny klub. Za trenerami poszły dzieciaki, które chciały być dalej trenowane przez tych konkretnych szkoleniowców. Spotkało się to z dużą krytyką, nawet ze strony władz miasta i niektórych radnych. Mówili o nas, że stanowimy jakiś happening, że to projekt incydentalny, że za pół roku już nas nie będzie. Twierdzili, że będziemy wyciągać od rodziców kupę kasy. Nic z tych rzeczy się nie sprawdziło. Nie przestraszyliśmy się ludzkiego gadania, tylko robiliśmy swoje i w ten sposób jesteśmy na siedleckim rynku od 10 lat. Jednak sama decyzja o powołaniu SEMP-a wymagała odwagi i determinacji. Cieszę się, że nam tych cech nie zabrakło.

Reklama

A co nie poszło tak, jak byście sobie tego życzyli?

- Na pewno było kilka takich sytuacji. Jedną z nich stanowiły decyzje o rozwiązywaniu niektórych roczników. Zdarzało się to bardzo rzadko i było wymuszone tym, że kilku chłopców trafiało do innych akademii, a my na ich miejsce nie byliśmy w stanie zrekrutować nowych. Robiliśmy wszystko, co było możliwe, żeby tego uniknąć, ale sporadycznie się zdarzało. Naprawdę serce się krajało, gdy trzeba było powiedzieć chłopakom, którzy zostali, że od września niestety nie będziemy w stanie zapewnić im dalszych treningów.

Reklama

Szczególnie na początku waszej działalności, pamiętam SEMP-a jako bardzo mocno angażującego się w działania charytatywne. Byliście częścią Szlachetnej Paczki, organizowaliście duże turnieje pomocowe. Jednak w ostatnich latach działań na szeroką skalę zabrakło. Co było przyczyną?

- Chcieliśmy to robić dalej, ale w niektórych sytuacjach spotykaliśmy się ze ścianą i naprawdę niesprawiedliwymi posądzeniami. Uznaliśmy, że będziemy dalej pomagać, ale już po cichu. Po ludzku jest mi szkoda, że z niektórych inicjatyw musieliśmy zrezygnować, ale nie było to zależne od nas. Mam jednak bardzo dobrą wiadomość i można to rozpowszechnić. Ostatnim projektem, w który jestem zaangażowany ze strony SEMP-a, będzie sprowadzenie do Siedlec na cały dzień Jerzego Dudka. Będzie to impreza miejska. Ziści się dzięki życzliwości jednej z siedleckich firm. Usłyszałem już deklarację, że chętnie zaangażuje się w to również ARMS. Dopinamy dogodny termin, prawdopodobnie wrzesień. Szykuje się naprawdę ciekawe wydarzenie w Siedlcach!

Reklama

„Już nie tylko Pogoń” – pisaliśmy, gdy SEMP zdecydował się na utworzenie drużyny seniorskiej. Pierwszy mecz, zorganizowany na głównej płycie stadionu, okazał się ogromnym wydarzeniem. Później, szczególnie jeśli chodzi o osiągane wyniki, nie było za kolorowo. Jak z perspektywy czasu oceniasz tę inicjatywę?

- Nikt nie zakładał, że drużyna SEMP-a będzie z roku na rok zdobywać kolejne awanse, ale przyznam, że zderzyliśmy się trochę z rzeczywistością. Jest trudniej niż myśleliśmy, że może być. Chcieliśmy zapewnić naszym zawodnikom, którzy kończyli swoją przygodę z piłką na poziomie juniorskim, a nie wybili się na tyle, żeby kontynuować karierę w innych klubach, możliwość dalszej przygody z futbolem. W pierwszym sezonie zbieraliśmy tęgie cięgi, w kolejnym było już trochę lepiej. Następne, wraz z dołączaniem graczy z nowych roczników, powinny być już znacznie korzystniejsze. Widzę dla nas szansę, żeby mocniej zaistnieć. Wierzę w projekt seniorski, byłem jego mocnym entuzjastą, gdyż uważam, że stanowi naturalne zwieńczenie procesu szkolenia.

Reklama

Wspominałeś o wychowankach SEMP-a, którzy trafili do znaczących akademii w Polsce. Komu wróżysz największą karierę, o kim powinniśmy w przyszłości usłyszeć?

- Nie chciałbym nikogo pominąć i sprawić wrażenie, że w kogoś nie wierzę, bo za każdego mocno trzymam kciuki. W każdym razie nie mogę nie wspomnieć o Mateuszu Jurzyku, który przyszedł do nas z Wektry Zbuczyn, a teraz jest w Wiśle Płock i bardzo dobrze sobie radzi. Jest Gabryś Kasprowicz, który gra w Escoli Warszawa i występuje w juniorskich reprezentacjach Polski. Kacper Prokopiak, który trafił do Widzewa, jest uznawany za jednego z najbardziej perspektywicznych graczy. Nie mogę też zapomnieć o Oliwce Sanetas – wielokrotnej reprezentantce Polski, której karierę zahamowała kontuzja, ale mam nadzieję, że wróci do zdrowia i na swój wysoki poziom. Mógłbym tak jeszcze długo wymieniać.

Reklama

Wiemy, że historia SEMP-a się na tobie nie kończy. Co dalej ze stowarzyszeniem?

- SEMP działa i mam nadzieję, będzie działał jeszcze lepiej niż do tej pory. Przyjdzie ktoś z nową energią i pociągnie dalej ten wózek. Jestem dobrej myśli. Jak to mówi Jacek Krzynówek, „staramy się cały czas do przodu”.

A co dalej z tobą, zamierzasz jeszcze wrócić do sportu?

- To jest bardzo trudne pytanie, tym bardziej, że wywiad będzie czytać moja żona (śmiech). Działalność sportowa sprawiała mi ogromną frajdę, nigdy nie robiłem tego dla celów zarobkowych. Jeśli kiedyś przyjdzie taki moment, że będę w stanie wygospodarować czas na tego typu działania, to nie mówię nie. Oczywiście, jeśli ktoś uzna, że moja pomoc może się przydać.

Reklama

 

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 25/08/2025 15:47
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo Tygodnik Siedlecki




Reklama
Najnowsze wiadomości