Z punktu widzenia kibica mecz Hiszpanii z Włochami nie był porywającym widowiskiem, ale z punktu widzenia szkoleniowca było to niezwykle ciekawe spotkanie. Obie drużyny nie wykorzystały 2-3 wybornych sytuacji bramkowych. W końcówce sam Fernando Torres mógł rozstrzygnąć losy meczu. Mam jednak wrażenie, że w pierwszych meczach drużyny nie grają na maksimum swoich możliwości. Gdzieś w podświadomości pewnie tli sie myśl, że siły trzeba rozłożyć na cały turniej. Gdy grają dwie równe drużyny, to nie można liczyć na ogrom sytuacji podbramkowych. Jesli zespoły wypracują po 2-3 okazje, to jest dobrze. Inną sprawą jest ich wykorzystanie. Porównując to, z całym szacunkiem dla różnicy poziomów, do gry Pogoni Siedlce w zakończonym sezonie, to my prawie w każdym meczu wypracowywaliśmy po 3 dobre okazje do strzelenia goli. Nie zawsze dobrze było tylko ze skutecznością. Hiszpanie dziś wypracowali wcale nie więcej okazji podbramkowych, a przecież trudno o tej drużynie powiedzieć, że gra futbol destrukcyjny. Mimo remisu Hiszpania pozostaje moim głównym faworytem EURO.
TAK TYPOWAŁ PIOTR SZCZECHOWICZ:Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!