Zuchwałość i częstotliwość, z jaką chuligani popełniają przestępstwa w okolicy ul. Sienkiewicza, budzi spore obawy. Ale czy to wina policji, że jest tylu złodziei i bandytów? W grudniu przy ul. Sienkiewicza w Siedlcach okradziono sklep, tuż przed sylwestrem odnotowano napad na bank, a niespełna tydzień później ugodzony nożem został 25-latek. Siedlczanin przeżył tylko dzięki natychmiastowej pomocy służb ratowniczo-medycznych.
Dwa dni po zdarzeniu w redakcji rozdzwoniły się telefony, otrzymaliśmy maile oraz lawinę komentarzy na stronie internetowej. Wszystkie od zaniepokojonych mieszkańców ul. Sienkiewicza i okolic. - Obiecywana przez prezydenta i policję akcja „Zero tolerancji dla bandytów” jest fikcją. Nasuwa się jeden wniosek: policja nie radzi sobie z młodymi chuliganami - uważa jeden z Czytelników. Ktoś inny twierdzi: - Średnio dwa, trzy razy w tygodniu dochodzi tu do incydentów. Jak nie bójka, to kradzież, jak nie kradzież, to napad. I tak w kółko. Nie czujemy się bezpiecznie! - dodaje. I jeszcze głos internauty: - Przy ul. Sienkiewicza zdarza się najwięcej napadów bandyckich w Siedlcach, bo ich sprawcy dobrze wiedzą, że właśnie ta ulica jest bardzo źle strzeżona przez policję.Policja radzi sobie
z chuliganami
Przyjrzyjmy się temu bliżej. W sierpniu prezydent Wojciech Kudelski i komendant siedleckiej policji Marek Fałdowski wypowiedzieli wojnę chuliganom. To reakcja na nocne awantury i zakłócanie spokoju lokatorom znajdujących się tu kamienic przez bywalców klubów i dyskotek. Od tego czasu rejon patrolowany jest non stop. Pod szczególną obserwacją znajduje się odcinek od ul. Floriańskiej do kościoła garnizonowego. W środy, piątki i soboty, gdy odbywają się dyskoteki, wysyłane są dodatkowe służby.
Mimo wszystko zuchwałość oraz częstotliwość, z jaką chuligani popełniają przestępstwa w tej okolicy, wzbudza spore obawy.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!