Teresa Gendek o sierżancie Damianie Kaczmarczyku nie mówi inaczej niż „bohater”. Nie spotkali się jeszcze osobiście, ale pani Teresa wie jedno: gdyby nie ten policjant, jej mąż już by nie żył.
On sam jednak bohaterem się nie czuje. Jest tak skromny, że o swojej postawie nikomu początkowo nie mówił. Marian Gendek kilkanaście dni temu wybrał się do kościoła na rekolekcje. Droga krótka, bo mężczyzna wraz z żoną mieszka zaledwie kilkaset metrów od świątyni. Po drodze ma też komendę policji. W pewnym momencie mężczyzna zasłabł i przewrócił się na chodnik. Wokół niego zebrała się grupka ludzi.Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!