Reklama

Bohater z komendy

19/04/2011 09:50

Teresa Gendek o sierżancie Damianie Kaczmarczyku nie mówi inaczej niż „bohater”. Nie spotkali się jeszcze osobiście, ale pani Teresa wie jedno: gdyby nie ten policjant, jej mąż już by nie żył.

On sam jednak bohaterem się nie czuje. Jest tak skromny, że o swojej postawie nikomu początkowo nie mówił. Marian Gendek kilkanaście dni temu wybrał się do kościoła na rekolekcje. Droga krótka, bo mężczyzna wraz z żoną mieszka zaledwie kilkaset metrów od świątyni. Po drodze ma też komendę policji. W pewnym momencie mężczyzna zasłabł i przewrócił się na chodnik. Wokół niego zebrała się grupka ludzi.
W tym czasie sierżant Damian Kaczmarczyk wyjeżdżał radiowozem z budynku komendy. Na co dzień jest przewodnikiem psa tropiącego. Akurat doszło do włamania, więc policjant razem z czworonogiem jechał szukać sprawców. Gdy zobaczył grupkę ludzi i człowieka, leżącego na chodniku, zatrzymał się. Dowiedział się tylko, że ktoś zadzwonił po pogotowie. Sam przystąpił do reanimacji mężczyzny – masażu serca i sztucznego oddychania. Robił tak do przyjazdu karetki. Gdy pogotowie zabrało pana Mariana, sierżant Kaczmarczyk wsiadł do radiowozu i pojechał szukać złodziei. O zdarzeniu nikomu nie powiedział.

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo Tygodnik Siedlecki




Reklama
Najnowsze wiadomości