Reklama

Chłopak od tipsów

Gdy czeka go kilkugodzinna stylizacja paznokci, idzie do pracy z uśmiechem. - Stanowczo wolę to sto razy bardziej niż pograć w piłkę - mówi osiemnastoletni siedlczanin, Robert Wegner.

G dy miał 13 lat, przeglądał magazyny o modzie, bo jakoś ciągnęło go do świata urody. No i wtedy zobaczył paznokcie. Duuużo paznokci! Krótsze, dłuższe, kolorowe, o fikuśnych kształtach i fantazyjnych wzorach. Odlot! Niedługo potem doszedł do wniosku, że fajnie byłoby samemu to robić. Pierwsze eksperymenty przeprowadzał na koleżankach. - ...Jedna, druga, trzecia... Maltretowane były strasznie – przyznaje Robert Wegner.

Zrobić paznokcie, make up i uczesać
Zaczynał od akrylu, bo metoda żelowa nie była jeszcze dość rozpowszechniona. Nie chciał być lekarzem ani prawnikiem - po gimnazjum poszedł do szkoły fryzjerskiej. To jego świadomy wybór. Kiedyś w drodze ze szkoły dostał ulotkę, reklamującą „kurs wizażu i stylizacji paznokci”. - Pomyślałem: „czemu nie”? Zapisałem się... Większość osób uczyła się tam podstaw, a ja dużo już umiałem. Praktycznie to chodziłem z panią instruktor i uczyłem resztę ... - opowiada.
Chętnie znajdował czas na kursy - i to nie tylko te, związane bezpośrednio ze stylizacją paznokci, ale również wizażem i kosmetyką. Tak, tak... Robert potrafi zrobić paznokcie, ale i make up, no i jeszcze uczesać. Koleżanki jego dziewczyny zazdroszczą jej, że kiedy wstaje rano, wszystko ma zrobione od podstaw.

Ładny, zabawny, z certyfikatem
Dziś nasz „Pan Kosmetyczka” ma 18 lat i stałe klientki w bardzo zróżnicowanym wieku - od gimnazjalistek po panie na emeryturze. Rozwinął skrzydła. Zdarzało się, że znajomi przyprowadzali swoje babcie, i tak krąg zainteresowanych się poszerzał. Dziewczyny czy panie chętnie chodzą do Roberta na „żele”. Ładny, zabawny, ma dyplomy i certyfikaty, potrafi doradzić, pośmiać się, pogadać... On sam mówi, że to taki sam zawód jak fryzjer. Jedna pani opowiada, jak to pokłóciła się z mężem, inna, że zawiozła psa do weterynarza... Można przy okazji poznać wiele życiorysów.
Największy komplement, jaki usłyszał od klientki? Pamięta panią, której robił paznokcie, a która przyszła też następnego dnia... Zapytała, czy może sobie jeszcze posiedzieć i na niego popatrzeć.

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo Tygodnik Siedlecki




Reklama
Najnowsze wiadomości