"Atmosfera zastraszania, presji i nadużywania władzy" - tak mówią o pracy w Specjalnym Ośrodku Szkolno-Wychowawczym niektórzy pracownicy...
Co na to dyrektor? O tym i nie tylko przeczytacie w najnowszym wydaniu "Tygodnika Siedleckiego".
Zachęcamy do zakupu najnowszego wydania "Tygodnika Siedleckiego", który w sprzedaży już 22 października.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Przez tyle lat co pracuje w tym ośrodku nie powiem ani jednego zdania złego na p. Krzysztoa. Faktycznie jest wymagający i stanowczy ale od tego jest szef który musi zapanować nad taką ilością różnych pracowników. A ci co składają skargi delikatnie mówiąc w głowach się pomieszało. . Zastanówcie się ludzie co wy robicie.
Ciekawe kto tak słodzi...
W głowach to się pomieszało tym co widzą a dalej siedzą cicho. Poklepując tego człowieka po plecach.
Wow... gratuluję szczęścia. Zostałaś wybrana spośród 170 pracujacych tutaj osób, tylko czemu anonimowo te poematy piszesz skoro taki wspaniały? Bo że anonimowo piszą ci którzy mają coś do powiedzenia, widzą, wiedzą, mają co powinni i już nie zamkną ust, to zrozumiałe, że z obawy poniesienia konsekwencji, ale czemu Ty? Chwaląc pod niebiosa spodziewaj się uścisku dłoni dyrektora. A tak na marginesie to ciesz się póki możesz,póki trwa ten piękny sen,szkoda tylko że sny się kończą i trzeba się niestety obudzić, a to już najczęściej z ręką w nocniku.
Pani pewnie z tych co donasza dyrektorowi! U pana ()dyrektora ta kategoria ludzi rzeczywiście ma łatwiej!
Pana Krzysztofa? co za poufałość? widać i słychać od razu, że nie jest pani nauczycielem, raczej z obsługi. Jest pani z miejscowości pana dyrektora? trochę jest tu osób zatrudnionych z tej miejscowości i okolic tej miejscowości. Za czasów byłej Pani Dyrektor takich rzeczy nie było.
do @nie nauczyciel - niezalogowany 2025-10-24 21:41:59 Ty, ***prymitywny, nie musisz - chyba - informować publicznie, że jesteś *** To widać. Uważasz, że jak ktoś jest "?raczej z obsługi" to jest gorszy? Że jak mieszka w tej samej miejscowości co dyrektor (nie wiem gdzie i mnie to nie obchodzi) to automatycznie ma odebrane prawa obywatelskie? Ciebie, ***, nie chciałabym zatrudnić nawet do pilnowania liści w ogrodzie.
Po co ta agresja? I ten obraźliwy epitet. Oczywiście, że każdy ma prawo się wypowiedzieć i nikt nie odbiera tego prawa nikomu. Więc nie rozumiem skąd ten atak i wzburzenie? Niewłaściwie pojąłeś/-aś ten komentarz. O co chodziło? ***
Aż trudno uwierzyć w ten artykuł-***. Uważam, że dyrektor świetnie kieruje Ośrodkiem i nigdy nie czułam się zastraszana. Oczywiście to wymagający szef ale chyba taki powinien być bo dba o bezpieczeństwo tak dużej ilości pracowników jak również niepełnosprawnych dzieci.
Wiadomo że nie kazdy doświadczy, ale większość tak. A ta czesc która nie doświadczyla, udaje, ze nic nie widzi i nic sie nie dzieje. Powodzenia dla tych co walcza o lepsze czasy.
Człowieku, kobieto, wiesz co to bezpieczeństwo? Bezpieczeństwo to przede wszystkim zapewnienie zdrowej atmosfery. Jeżeli ktoś czuje się zastraszany, poniżany, mobbingowany, ciągle kontrolowany to czy może czuć się bezpiecznie? Wymagający- w przypadku naszego pryncypała znaczy tyle co: ma być po mojemu!!!!!!! Wymagający wymaga od siebie w pierwszej kolejności, a dopiero o innych. Wymagający to znaczy być na poziomie. Nie ma nic gorszego niż człowiek wykształcony ponad własną inteligencję.
Czy nie kończy się czasem kadencja pana dyrektora?Może ktoś inny już czeka na posadkę?i trzeba ud....ć człowieka?
Do końca kadencji to jeszcze sporo zostalo ale historia zatacza koło. Co pan dyrektor zrobił 10 lat temu? Kto pracował ten wie. Ja pamiętam dobrze
Ten cudowny i najlepszy Pan dyrektor w końcu się sam (..). I mam nadzieję że jak już się wszystko wyleje do końca, to nigdy nie znajdzie pracy w żadnej szkole.
Jako wieloletni pracownik myślę, ze warto przypomnieć jak dyrektor doszedł do władzy! *** Z przykrością potwierdzam ze artykuł opisuje prawdę w sposób bardzo delikatny!
Jestem pracownikiem tego ośrodka i staram się nie oceniam nikogo, ale trudno uwierzyć, że taki artykuł pojawił się „z powietrza”. Zazwyczaj za podobnymi publikacjami stoją konkretne wydarzenia i osoby, które miały powód, by o nich mówić. Czasem warto wysłuchać różnych stron, zanim wyciągnie się wnioski.
tak, to już od dawna wisi w powietrzu.dlatego machina ruszyła. wreszcie czas przewietrzyć "stęchłe klimaty". ktoś napisał z rodziców, że u nas zaduch w szkole. tak, właśnie tak jest. Wreszcie wydało się dlaczego- bo jest tak gęsta atmosfera. Czasami, aż nie ma czym oddychać... fuj. Jak "tlenu" brakuje to robi się zaduch i smród. i dosłownie i w przenośni.
Co ci ludzie jedzą, że tak łatwo, tak obfitym strumieniem z ust im się takie szambo wylewa??
Jedzą to samo co ty, ale czują się inaczej. Niektórzy myślą, że władza należy do nich, a to państwowa instytucja a nie prywatny folwark.Skoro tak się zadziało to niech uczy muzyki
Jakie szambo? Nie udawaj, że nie widzisz, co się dzieje. Albo coś masz ze wzrokiem nie tak, albo ze słuchem, albo z współodczuwaniem emocjonalnym i brakiem empatii. Może czas do lekarza. Jeśli psychiatrzy nam pomagają, to i okulista i otolaryngolog Tobie pomoże. Do psychiatry też zajrzyj. A może jest to już tak zaawansowana ślepota i głuchota, która nazywa się znieczulicą? Choroba cywilizacyjna naszych czasów. Wtedy już na pewno lekarz nie pomorze. Wtedy to już morze nie pomoże i Pomorze nie pomoże. Nie pomoże nic.
Pracuję w tym ośrodku i widzę, jak bardzo wszystko się zmieniło odkąd pojawił się obecny dyrektor. Kiedyś przychodziło się tu z przyjemnością – dziś większość osób przychodzi z ciężkim sercem, w stresie i napięciu. Ten artykuł to zaledwie wierzchołek góry lodowej. Ten dyrektor zgasił w nas pasję, z którą kiedyś przychodziliśmy do pracy. Ludzie milczą nie dlatego, że wszystko jest dobrze, tylko dlatego, że się boją. Nie da się pracować w miejscu, które powinno wspierać innych, bo my sami potrzebujemy wsparcia i pomocy. Mam jednak nadzieję, że znajdą się instytucje i ludzie, którzy zechcą nam pomóc i przywrócą w nas wiarę, że jeszcze może być dobrze.
Dlaczego wy jako rada pedagogiczna wybraliście tego Pana na kolejną kadencję ? Było mu podziękować po 5 latach jak taki zły był od początku.
A ja jako pracownik ośrodka śmiało powiem, że to wszystko jest prawdą tylko ludzie się boją mówić. Wiele razy słyszałem w pokoju jak mówią że mają dość, tylko jak przychodzi co do czego to chowają w głowę w piasek. Część się boi, a część jest na tyle fałszywa że udaje że nie widzi krzywdy drugiej osoby. Wiele osób jest pokrzywdzonych i domyślam się że te osoby mają dowody skoro odważyły się na takie kroki. ***
Konkrety poprosimy konkrety. Bo gadać aby gadać nie sztuka. Bo tu wszytko ogólnikowo a konkretnych zdarzeń sytuacji brak. Na każdego można zrobić nagonkę. Tylko trzeba mieć dowody i postawy. Załóżcie zbiorowy akt oskarzenia. Czego się bać jak macie postawy i dowody . Ale skoro kuratorium nie zauważyło rażących nieprawidłowości to wygląda na to że chłop zna się na swojej robocie i dobrze zarzadza jednostka. Może to jest ten ból przysłowiowej d***.
Panie, wejdź na Facebook tam, gdzie zapowiedź artykułu Zła atmosfera. Przeczytaj Panie przypadek naszej koleżanki jak chcesz dowodów. A to nie jest tylko ten jeden. ale jeden z najtrudniejszych.napisane raczej delikatnie i mocno okrojone. Co ona przeszła to tylko ona jedna wie. Żal było patrzeć na dziewczynę, do jakiego stanu została doprowadzona. Energiczna, zawsze uśmiechnięta. Odważna.Bardzo otwarta i zaangażowana. A później cień dziewczyny, smutek na twarzy, łzy w oczach i ślady choroby na skórze. Dużo nas nauczycieli to widziało, ale nie reagowaliśmy, ze strachu i z różnych osobistych powodów. To był wielki nasz błąd. to opis tylko niektórych skutków, ale ile musiało to trwać i jak intensywnie, że doprowadziło do tego stopnia?. Ale emocji, lęku, cierpienia z chorób nie da się opisać. i cierpienia i bólu. i odczuwania skutków przez wiele lat. i trauma, która zostanie do końca życia. CZy naprawdę trzeba dowodów, żeby ktoś uwierzył?
Miejmy nadzieję, że odważy się jeszcze więcej ludzi mówić o tym głośno, co się dzieje w SOSzW. Mimo, że pracuje w Ośrodku ponad 170 ludzi, boją się mówić. ***Wszyscy dokładnie wiedzą jaka panuje atmosfera. ***Jeśli zaczyna ktoś głośno mówić o tym, co się dzieje i zostało zgłoszone do różnych instytucji, które podjęły lub jeszcze podejmą kontrolę, to jako nauczyciele słyszymy, że są to pomówienia i naruszenie dóbr osobistych i mówienie nieprawdy. Zapewniam wszystkich tu czytających, że jedyną prawdą jest ta, że nie jest ok. Nikt nie chce się ujawnić personalnie, bo doskonale wie, że zostaną wyciągnięte konsekwencje. Po ukazaniu się artykułu, większość z nas ma nadzieję, że mądrzy ludzie nie uwierzą w to, że nic się u nas nie dzieje. Zresztą zachęcam wszystkich nauczycieli i innych pracowników, również byłych, którzy mają odwagę, o wpisywanie tu swoich komentarzy, oczywiście, że my nauczyciele nie podamy swoich personaliów z wiadomych względów. W gazecie może nie można wszystkiego napisać lub ujawnić, ale komentarza chyba nikt nie ma prawa zabronić napisać.
Czytajcie ludzie o tych świętych osobach publicznych ich zeznania majątkowe. ***
Jakieś konkrety? Jak wiesz coś to wrzucaj w sieć. Poczytamy chętnie
Fiu fiu fiu, dom 304m2 za 500 tys. Ciekawe co na to organ kontrolny który sprawdza takie zeznania.
Proszę Pana, niech ma i złotą kaczką na łańcuszku i tygrysa bengalskiego i alpaki andaluzyjskie i wielbłądy marokańskie, konia, słonia, mirabelki i francuski beret w diamentowe cekiny i firanki z jedwabiu. Mało kogo obchodzi, co ma. Niech ma. My także mamy. I każdy ma swoje. Nie interesują nas czyjeś mieszkania i co na podwórku, co w stodole, garażu itp. Inni zapewne mają więcej niż nasz dyrektor i niech każdy ma tyle, ile chce. Nam nie chodzi o jego majątek. Pracuje, zarabia, to ma. tak jak każdy z nas. Nam chodzi o to, jak jesteśmy traktowani. ***Nie zasługujemy na to. Nikt nie zasługuje. Chcemy pracować, ale w poszanowaniu naszej godności, w poszanowaniu naszych praw i powinności.
Czasem jedna osoba ktora przyjdzie do roboty zepsuje atmosfere . A może *** szykuje się na dyr, zawsze głodna włądzy. ***
Rozwiń myśl
A może to jednak dyrektor psuje atmosferę, nie sądzisz? Wystarczy popytać ludzi, którzy go znają. Spoza szkoły.
Nie pracuję w tej placówce i nie znam Pana ale znam rodziców którzy zabrali swoje chore dzieci do innych placówek, widziałam i słyszałam ile łez wylali. Byli bezradni, niektórzy wychowawcy informowali, że nie mogą nic zrobić bo oni konsekwencję poniosą. ***Powinien ktoś się temu przyjrzeć, rodzice są bezradni albo się poddają lub przenoszą dziecko do innej placówki.***Teraz trzeba czekać czy zostanie to pod dywan zamiecione czy sprawa zostaje wyjaśniona. Życzę osobom pokrzywdzonym sprawiedliwego zakończenia sprawy.
Sosw w Siedlcach to nie jedyna specjalna placowka- przeludniona, głośna,napakowane na maxa klasy,***. W masówkach też koszmar, ale jest kilka ościennych miejsc- cisza,spokój,życzliwi ludzie i rodzinna atmosfera.
Ciekawe,gdzie te dzieci poprzerzucali?
Nie jest prawdą, że nasza szkoła jest głośna i przepakowane klasy. Głośna jeśli jest, to tylko wynika z tego, że wielu uczniów przejawia trudne zachowania niepożądane. Co wynika z ich schorzeń. Nad czym często nie potrafią zapanować sami. Nie uważam, że jest u nas bardziej głośno niż w innych szkołach. Ale wydaje mi się raczej, że w naszej szkole jest ciszej niż w szkołach masowych. (Gdybyście Państwo poszli do kina, do filharmonii czy teatru, kiedy są takie ogólne imprezy dla szkół siedleckich, to zobaczylibyście, jak uczniowie naszego Ośrodka są grzeczni, jak zachowują się cicho z poszanowaniem miejsca w którym są, bo tego uczymy szczególnie. Jak funkcjonować w codziennym życiu. Tego nie da si porównać. A są to dzieci ze specjalnymi potrzebami edukacyjnymi i różnymi dysfunkcjami. Potrafią zachować się znakomicie, godnie.) Faktem na pewno jest, że mimo wszystko nawet po kilku godzinach pracy wychodzi się dość zmęczonym, bo to wymagająca praca. Wymagająca ciągłej uwagi, reagowania. Trzeba mieć oczy do okoła głowy.Czasami mając 2 lub 3 godziny jednego dnia jest się bardziej zmęczonym niż po 8 dnia innego. To zależy z jakimi uczniami ma się zajęcia. Są dni, że uczeń lub uczniowie są bardzo pobudzeni, krzyczą, zachowują się agresywnie lub autoagresywne i wtedy jest bardzo głośno. I w klasie i na przerwie na korytarzu. Czasami, kiedy krzyczy przeraźliwie jakiś uczeń słychać w całym pionie. Tak się to niesie. W klasach z uczniami z autyzmem często jest tak, że naraz prawie wszyscy w danej klasie przejawiają zachowania trudne, każdy swoje i na swój sposób z różną siłą. Naprawdę czasem boli głowa od tego krzyku. I nauczyciel czuje się wykończony wracając do domu. Myślę, że są w stanie zrozumieć nas najbardziej rodzice tych uczniów, bo mają swoje dzieci przez większość doby od ich urodzenia. Oni wiedzą jak czasem jest nam trudno. Ale są też osoby, które wypowiadają się o nas tak: jeśli ci nie pasuje, to zmień pracę; A to nie o to chodzi. Jeśli ktoś tu trafił to znaczy, że trafił tu z powołania. Z czasem jednak może się okazać, że ta praca kogoś przerosła. Więc odchodzi. Nikt tu na siłę nikogo nie trzyma. A klasy wcale też nie są przeludnione. Mamy klasy po 2, 3,4 i od 5- 8 uczniów w klasach z umiarkowaną niepełnosprawnością. Dyrektor decyduje o liczbie uczniów w klasie (jeśli uczniowie są ze sprzężeniami to wtedy automatycznie w klasach liczba uczniów jest mniejsza), i o tym jacy uczniowie do danej klasy będą uczęszczać. Jeśli chodzi o klasy z lekką niepełnosprawnością to w tych klasach może być maksymalnie do 16 uczniów. I tu faktycznie można śmiało powiedzieć, że taki limit w szkole specjalnej w jednej klasie z lekko- to zdecydowanie za wysoki limit. W naszej szkole w przypadku takich klas są to klasy łączone, np: 1-2-3, 4-5, itp. Są to dzieci wówczas w różnym wieku, z różnymi trudnościami i bardzo często na pograniczu niepełnosprawności umiarkowanej. Czasem w poradni w czasie badania o stopniu niepełnosprawności przeważy jeden punkt i już ucznia kwalifikuje się do klasy z lekko. A później robi się problem, bo dzieci nie dają rady iść z programem- bo w lekko obowiązuje podstawa programowa szkoły masowej. Do tego dochodzą tu u różnych dzieci różne inne zaburzenia, deficyty itp. W przeciwieństwie do uczniów z umiarkowaną niepełnosprawnością, którzy mają zupełnie inną podstawę. Wtedy śmiało można powiedzieć, że dla nas nauczycieli są to klasy przeludnione. Bo nie sposób ogarnąć tych dzieci. I w tych klasach bardzo często jest dość głośno. I jest to prawda. Ale takie przepisy i takie wymogi ministerialne odgórne. Myślę, że najwięcej mogą wypowiedzieć się wychowawcy tych klas i pozostali nauczyciele, którzy w tych klasach uczą. Oni wiedzą o trudzie codziennej pracy w takich klasach. Co nie znaczy, że w klasie, gdzie, np. jest 2, 3 czy 4 uczniów np. z autyzmem jest łatwiej. Mimo znacznie mniejszej liczby uczniów. Absolutnie nie. To jest trud codziennej pracy i my go ponosimy. Wybraliśmy taką pracę, ale nie mieliśmy do końca też świadomości z jakim trudem ona się wiąże. To dopiero widać tutaj, kiedy zaczynasz prawdziwą pracę. Na praktykach na studiach tak naprawdę dotykamy tej specyfiki pracy w stopniu żadnym. Dopiero codzienne doświadczenie jest najlepszym nauczycielem. Tu uczymy się podejścia do dzieci, tu nabywamy umiejętności dobieranie metod pracy z każdym uczniem- na zasadzie prób i błędów bardzo często. Z każdym rokiem chorych dzieci przybywa, z przeróżnymi dysfunkcjami. I coraz nowszymi, współwystępującymi ze sobą. Ktoś kto na codzień nie pracuje w takiej pracy, nie ma pojęcia o jej specyfice tak naprawdę. Zresztą jak to się mówi, wszędzie dobrze, gdzie nas nie ma. Czy szkoła, czy nie szkoła, taki czy inny zawód, każdy ma swoje trudności i troski. Ale zapewne też sukcesy i powody do zadowolenia. I to są często te drobiazgi, dla których chce się tam być i ponosić ten trud. Bo dla nas nauczycieli, np. to, że dziecko samo zapnie guziki w kurtce po 3 latach uczenia tej czynności to ogromy sukces. Joanna Monika
A przeludnienie, czy nazwijmy raczej ciasnotą, wynika z tego, że jest prawie 50 oddziałów. I czy 2 czy 8 uczniów w klasie to trzeba im zorganizować zajęcia zgodnie z planem zawartym w ramowych planach nauczania. Do tego dochodzą różne terapie, których w ramowych planach nie ma. Oddziałów jest za dużo na taki budynek. Warunki lokalowe stają się niewystarczające jeśli tak się dzieje. Ale dyrektor przyjmując uczniów i tworząc nowe oddziały ma tę świadomość, że wtedy będzie ciasno. Bierze sam na siebie tę odpowiedzialność. To jego decyzja, nie nauczycieli. On odpowiada za całą organizację pracy, a my nie mamy wyjścia i musimy się dostosować. Nikt nas w tej kwestii nie pyta o zdanie, bo chyba nie musi mieć naszej zgody, bo to dyrektor zarządza. Jest coraz większe zapotrzebowanie na takie placówki. Uczniowie ze specjalnymi potrzebami potrzebują się uczyć w takich placówkach i trzeba coś zrobić, żeby taka szkoła dodatkowo pojawiła się w Siedlcach. Nie można na potęgę przyjmować uczniów do szkoły w której nie ma miejsca, a później upychać gdzie się da. To nieprofesjonalne, ale też zrozumiałe w sytuacji, że jeśli się już przyjęło, to trzeba temu zaradzić, nawet kosztem niewygody, itp. Myśleć trzeba perspektywicznie i przewidzieć pewne sytuacje przed przyjęciem uczniów. Każdy popełnia błędy, ale ma się wówczas najwięcej zrozumienia dla takich osób, które nie mają doświadczenia w tej kwestii. Ale doświadczony zarządzający powinien mieć na uwadze, że co za dużo, to nie zdrowo. Rodzice chcą, by ich dzieci uczyły się u nas, bo jest to dość nowy budynek, bardziej nowoczesny, i w mieście. Dlatego chcą, by tu ich dzieci się uczyły. A nie jest to zasługa organizacji pracy szkoły. Bo jak widać w pewnych aspektach, które zostały nagłośnione, nie wynika, że organizacja jest do końca taka, jaka być powinna. I chyba można o ty mówić otwarcie, skoro zostało to naświetlone publicznie. I nie jest to krytyka dyrektora. Proszę tak tego nie odbierać. To są fakty, które mówią same za siebie, nikt tego nie wymyśla. I mam również prawo publicznie się wypowiedzieć jako pracownik tej placówki. I nikt nie powinien czuć się zaatakowany, bo nie jest to atak, ale niezbywalne prawo do wypowiedzenia się. Joanna Monika
Drodzy koledzy i koleżanki pedagodzy z ośrodka. Nauczycieli brakuje , zmieńcie pracę , odejdźcie od tego ,,tyrana,, . Co wam za różnica czy pracujecie tutaj czy w innej szkole. Przecież jak to wy ładnie mówicie , wy jesteście z powołania do nauki dzieci. Powołanie możecie wykonywać w innej placówce. Będzie wam łatwiej. Nie będziecie mieli kontaktu z dziećmi niepełnosprawnymi. Po co narażać swoje zdrowie psychiczne, skórne i inne wymyślone brednie. A może trzeba się uderzyć w pierś i pomyśleć czy ja dobrze wykonuje swoje ,, powołanie ,, , skoro dyrektor ma zastrzeżenia do wykonywanej pracy. Może trzeba poszukać nowego powołania. Usiądź jedna z drugą na kasie w supermarkecie i posłuchaj przez cały dzień narzekania i pretensji ludzi. Wtedy zobaczycie co to jest mobbing. Wstyd
No cóż po komentarzu widać kto pisał, gratuluję Pani. Tylko jak pani patrzy w lustro z rana?
Wstyd to kraść i z g...j d..y spaść. A tak na marginesie to zamiast na kasie w supermarkecie zdecydowanie wybrałabym dział mięsny ;)
Pani emerytko, siedź na emeryturze i jak masz za dużo czasu to idź pobiegaj, do kina, albo dziabnij lampę wina, a nie wypisuj takich głupot. Jak się nudzisz, to napisz książkę, jak to było za twoich czasów w pracy- jeśli jesteś byłym pracownikiem. Zrobimy porównanie- dawniej i teraz. I wiesz co będzie? Będzie taki zgrzyt, że usłyszą go na Alasce. I nie ośmielaj się do nas pisać drodzy koleżanki i koledzy, bo skoro tak nas oceniasz, to nie jesteś naszą koleżanką. Jak możesz tak pisać, że wymyślamy? Przez ile lat na emeryturze dostałaś wczasy pod gruszą, które Ci się należą? Jak dostałaś, to jedź na wczasy w ciepłe kraje i odpocznij i nabierz witaminy R- rozumu. Nie wiesz, co się dzieje, to się nie udzielaj. I nie krytykuj w taki sposób. Jedna prawda z Twojego wpisu to określenie "tyran"- a to się zgadza. Ale dlaczego my mamy odchodzić, a nie tyran?
Czy pani siebie słyszy, co pani pisze? czy pani rozumie o co sprawa się rozchodzi? Czy drugi człowiek ma prawo krzywdzić drugiego człowieka? Nawet jeśli źle wykonuje obowiązki to zasługuje na złe traktowanie? jeśli by ktoś źle wypełniał lub wypełnia swoje obowiązki, to dyrektor niech zwolni, a nie stosuje takie środki. Różnica w tym, że to nie chodzi, że ktoś wykonuje źle swoje obowiązki. Ale o to, że dyrektor źle traktuje bardzo wielu ludzi- zarówno wśród nauczycieli i również wśród pomocy, a nawet niektóre osoby sprzątające. Na ten temat również mogłyby powiedzieć coś panie sprzątające, które odeszły na emeryturę (nie raz i nie dwa słyszało się, jak mówiły, że czują się jak osoby gorszej kategorii wówczas kiedy pracowały, ). Niektórzy pracownicy administracyjni, którzy pracowali na początku kadencji pryncypała raczej też niezbyt pochlebnie by się wypowiedzieli. tak było, jest i jest coraz gorzej.
Najgorsze co może być, to patrzenie ludziom w oczy i zaprzeczanie temu co miało miejsce....... *** Ja nie chcę źle dla nikogo, ani dla naszego Dyrektora, ani tym bardziej dla moich koleżanek i kolegów z pracy, chcę jedynie szczerości, szacunku i uderzenia się w piersi. Wtedy łatwiej będzie nam się żyło w tej naszej społeczności ośrodkowej.
Chodzą słuchy, że szykuje się pozew zbiorowy. Tak dziś dalo sie słyszeć w pracy. Ktoś coś?
A co Januszek chcesz być świadkiem, czy tylko tak pytasz? Zresztą i tak jesteś już świadkiem.***Ciekawość to pierwszy stopień do piekła. Zamiast tak się interesować obejrzyj ciekawy film. O wszystkim na pewno dowiesz się w stosownym czasie. Nie ma co przyspieszać
Rodzice mają dużo do powiedzenia na temat swoich autystów w tym Ośrodku. Dlaczego zajęcia lekcyjne odbywają się w salach sypialnianych? Dlaczego na to nikt nie reagują? I dlaczego przez tyle lat nasze dzieci miały zajęcia w piwnicach? Tyle lat i cisza. Kiedyś to były chociaż okna na korytarzach, a teraz zaduch, że udusić się można. Tzn teraz to nie wiem, bo jako rodzic już nie mogę wchodzić do szkoły. Przecież zamknięta dla dobra. Ale jak wiadomo, nasze dzieci są niepełnosprawne i potrzebują pomocy rodziców. Ale wiadomo. Nawet rada rodziców nie reaguje, a rodzice proszą o pomoc i interwencję.
Każdy rodzic chciałby żeby jego dziecko, również autystyczne, wykorzystało w pełni czas pobytu w ośrodku czyli do 24 roku życia. A jeśli już stwarza mu się takie możliwości (co nie jest obowiązkiem placówki, tylko dobrą wolą rady ped) to zaczyna brakować po prostu sal, więc trzeba się ratować organizacją zajęć w sypialniach internatu piwnicach, itp. Ośrodek nie jest tak dużym budynkiem żeby mógł te wszystkie klasy pomieścić. To tylko dobra wola zarządzających że wydłuża etapy edukacyjne do nieskończoności aby pomóc rodzicom. więc niech się nie dziwią ci rodzice że zajęcia są tam gdzie mogą być, czasami również w salach w piwnicy albo w dostosowanych pomieszczeniach internatu.
Drogi rodziciu - zajęcia w piwnicy ośrodku , odbywały się głównie w salach , które były dostosowane jako pracownie np krawiecka, zajęć technicznych oraz prac użytecznych . Zapewniam , że krzywda tam się dzieciom nie działa, wręcz mogę stwierdzić , że było tam o tyle lepiej , bo z dala od zgiełku na korytarzowych przerwach i dodatkowych bódźców..
Dyrektorze nie przedłużajcie okresu edukacyjnego. Tylko zobaczymy czy wy rodzice i pedagodzy będziecie z tego zadowoleni . Większość z rodziców pracuje, co zrezygnujecie z pracy żeby się dzieckiem zajmować ? Źle wam ? A wy nauczyciele ? Może się okazać że tyle osób nie będzie koniecznie potrzebnych do pracy. I co redukcja etatów . Fajnie nie ? Cofnijcie się do czasów szkolnych jak wyglądały wasze sale i ile było w niej osób. Mało razy mieliście jakieś zajęcia na korytarzu na zwykłej ławce i na kolanie pisaliście w zeszycie ? I trzeba koniecznie sprostować. Piwnica a piwnica. Jeden w piwnicy ma 5 ton kartofli i 100 słoików weków a drugi w piwnicy ma lepiej zrobione niż nie jeden w domu. Nie siejecie popeliny.
Przychylam się jako rodzic. Piwnica piwnicą, ale norm trzeba przestrzegać. Po to są. A lekcje w salach sypialnianych? To szok, nie wiedziałam. Współczuję tym, którzy tam śpią. Polecam wszystkim broniącym zrobić sale lekcyjną w swojej prywatnej sypialni.
Nauczycielom też się to nie podoba, z tym zakazem wchodzenia. Proszę nam uwierzyć. My Was potrzebujemy. Ale nas nikt nie słucha. Dyrektor nas nie słucha. Wielokrotnie były do nas kierowane aluzje, że niektórzy nauczyciele rozmawiają o różnych sprawach z rodzicami, co nie podoba się dyrektorowi. My nic nie możemy w tej kwestii.
ciasno, bo jak np w 3 klasie przysposabiającej do pracy sztucznie nie promuje się 5 lub 6 uczniów z 8 w całej klasie. a wcześniej się wydłuża etap edukacyjny rok. Można to sprawdzić przecież, to przypadek z ostatniego roku. Czy tak można robić, że jest niepromowana prawie cała klasa? Czy dyrektorzy w innych szkołach też tak robią? To jak ma nie być ciasno? Przytrzymuje się sztucznie uczniów, którzy już powinni odejść, a blokuje się możliwość uczęszczania do placówki nowym uczniom, którzy powinni tu trafić. To, że uczniowie mogą przebywać do 24 roku życia, czyli max, to nie znaczy, że muszą. Ktoś pisze, że to taka przysługa rodzicom. Ok. Ale czy ktoś pomyślał o nowych uczniach, dla których brakuje miejsca? Jest też spora część rodziców, którzy nie sprzeciwiają się dyrektorowi. A wiecie dlaczego? Bo wiedzą, że jak się sprzeciwią to nie zostanie ich dziecko sztucznie niepromowane na koniec, bo chcą by było maks do 24 r.ż. My to rozumiemy, że rodzice tego potrzebują, ale to też trochę egoistyczne podejście ze strony niektórych rodziców, bo myślą tylko o swoim dziecku, ale już nie mają zrozumienia dla tych rodziców dziecka, dla którego nie ma miejsca, bo ktoś je blokuje.
Ciekawe, czy rodzice wiedzą, skoro tak niektórzy bronią piwnicy- że piwnica piwnicy nie równa, że przez wiele lat była tam palarnia i dzieci i nauczyciele cały czas biernie wdychali dym? Czy byliście tego świadomi? Tak było, aż do ostatniej kontroli, które była we wrześniu. Pomyśleliście, co się dzieje zimą, kiedy osoby palące tam palą? A nie jest ich mało. Czy jesteście gotowi narażać świadomie swoje dzieci na ten szajs? Może tym rodzicom, którzy palą we własnym domu przy dzieciach jest to obojętne, ale nie sądzę, że rodzice wiedzą o tej palarni w podpiwniczeniu budynku, na tym samym poziomie, gdzie funkcjonowały sale lekcyjne. Jest tam zaduch, rury ciepłownicze. Zimą nie ma czym oddychać. W pozostałe pory roku też wszystko czuć, choć może lekko mniej niż zimą.
Pani kochana, nie strasz, nie strasz... Ciekawe, gdybys kobieto zobaczyła swoje dziecko piszące na kolanie to też byś była taka wyrozumiała i pobłażliwa? To nie są te czasy o jakich Pani pisze. To minęło i nie wróci. A dzieci ze specjalnymi potrzebami wymagają szczególnej troski, a nie na zasadzie: jak tam będzie. O czym Ty do nas mówisz kobieto? Wie Pani, ile dzieci czeka na przyjecie do szkoły specjalnej, a nie ma miejsca dla nich? Zna Pani statystyki, ile rodzi się chorych dzieci w Polsce i na świecie, tylko rocznie? Tych dzieci przybywa z roku na rok coraz więcej. Będzie brakować uczniów w masowych szkołach, ale takie jak nasze trzeba będzie budować, rozbudowywać lub adoptować na potrzeby takich ośrodków wolne budynki w miastach. Jak Pani może się tak wypowiadać. Czy Pani też w kolejce na wydłużenie do 24 roku dziecka w naszym Ośrodku? Bo niektórzy rodzice tak robią, bronią zastałej rzeczywistości w oczekiwaniu na wydłużenie. U nas już od jakiegoś czasu nie ma dnia otwartego szkoły, żeby nie zachęcać rodziców, by do nas przychodzili, bo nie ma miejsca. A jak nie ma miejsca, to pogarszają się ogólne warunki. Trzeba upychać gdzie tylko się da. Mamy sporo toalet. Może i tam nie przeszkadzałoby Pani, gdyby zajęcia z Pani dzieckiem były tam prowadzone? Krzesło jest w każdej...biurka nie trzeba, bo jest kolano. I papier do pisania też się znajdzie. A co za różnica? Prawda? Jak Pani odpowiada, to może i zebrania z rodzicami przeniesiemy na teren łazienek, bo co za różnica? Krzesła są, 4 ściany też, woda bieżąca pod ręką. Czajnik i szklanki na herbatę doniesiemy.
Oburzony rodzicu, nie uwierzę, że tak troszczysz się o nasz byt i zatrudnienie. O to się nie martw, to nie Twoja sprawa. Nie martw się na zapas. pracowników wciąż przybywa. Widocznie jest zapotrzebowanie. Zawsze ktoś odchodzi na emeryturę, a to ktoś na urlopie zdrowotnym, a to na wychowawczym, na macierzyńskim, na świadczeniu rehabilitacyjnym itp. A jak tu nie będziemy pracować, to poszukamy w innej branży. Mamy szeroki zakres umiejętności. Jak to Pawlak mawiał...Nie bojś....
Wzburzony rodzicu! Po pierwsze- nie wszyscy rodzice pracują- i nie wiem czy ty sam należysz do tych pracujących- bo ci co pracują to tak bardzo nie zabierają głosu krytycznego w przeciwieństwie CO DO NIEKTÓRYCH, którzy nie pracują. Choć są rodzice, którzy zabrali dzieci ze szkoły na nauczanie domowe i sami je edukują- i dla nich wielki szacunek za ich poświęcenie. Po drugie-wcale nam nie są tak na rękę te wydłużenia, dzieci przybywa, a wręcz nie ma wystarczająco dla nich miejsca, by ich przyjąć. Wydłuża się u nas przede wszystkim na wniosek rodzica, a my możemy ten wniosek zatwierdzić lub nie. Z reguły to robimy, ale jeśli zatwierdzamy jako rada ped., to na pewno nie robimy tego dla siebie. NA PEWNO NIE WYDŁUŻAMY PO TO, BO TO ZAPEWNI NAM PRACĘ. Nie te czasy- nauczycieli brakuje, a uczniów z dysfunkcjami przybywa. Dla mnie osobiście może wydłużeń nie być i nie zawsze powinny być stosowane w przypadku każdego ucznia. Trudno sobie wyobrazić, kiedy np nie ma żadnego postępu u ucznia i przykładowo w jednej klasie jest 3 albo 4 lata, bo może tak być i bywa: pierwszy rok w danej klasie, drugi rok w tej samej ma wydłużony, trzeci niepromowany i np czwarty rok niepromowany kolejny raz. Taka rzeczywistość. I jak nie ma efektów przez 3 czy 4 lata to jak napisać konstruktywną ocenę- a musimy coś napisać. I co w kółko to samo? To nie jest łatwe, ani przyjemne. Ale robi się to dla rodziców, przede wszystkim dla takich jak ty, którzy krytykują nas i naszą pracę zarzucając nam popelinę. Tak naprawdę wydłużenia powinny być stosowane w przypadkach, by umożliwić uczniom z trudnościami w nauce lub ze spowolnionym tempem pracy lepszego opanowanie podstawy programowej, a także zmniejszyć stres związany z tempem nauki. Czyli powinno być to stosowane jako forma wsparcia, u tych uczniów, u których da się przewidzieć, że to wydłużenie pomoże osiągnąć lepsze wyniki, usprawni rozwój itp. Niestety wiemy, ja i ty i wszyscy inni, że często się wydłuża sztucznie- nie po to, by dziecko coś więcej osiągnęło, ale po to, by wydłużyć do maksimum czas chodzenia przez ucznia do szkoły. Można wydłużać na każdym etapie edukacyjnym, ale to nie jest zasada, że trzeba. W bardzo wielu przypadkach to wydłużenie ma na celu tzw. "przechowanie" ucznia. I rodzice się na to godzą, a wręcz wymagają. I wtedy niektórzy też mówią o naszym ośrodku, że to przechowalnia. I jest to wtedy krzywdzące. Ale jest to wtedy też prawda, jeśli co niektórzy mają takie podejście do tych wydłużeń. Wydłużamy bardzo często nawet wtedy, kiedy uczniowie nie rokują poprawy, bo niestety w przypadku naszych uczniów rozwój jest dysharmonijny, nie rzadko następuje regres i bywa gorzej, niż lepiej. Takie są realia. Wydłużamy, bo tak naprawdę skłaniamy się tym samym ku wsparciu rodziców w ich trudzie wychowania dziecka niepełnosprawnego. Mamy bardzo dużo zrozumienia dla Was rodziców i to wydłużenie jest okazaniem przez nas serca i pomocy, naszą dobrą wolą, a nie przymusem. Nie musimy wydłużać, jeśli nie ma zasadności, a jednak zawsze to robimy. I chyba nie zdarzyło się, żeby rada pęd. nie zatwierdziła jakiegokolwiek wydłużenia. Po trzecie- na pewno ty jako rodzic naszego ucznia nas nie wesprzesz, nawet gdyby komuś z nas brakowało chleba- niektórzy bardzo szybko zapominają również o naszym poświęceniu, krytykują i nic więcej. Na szczęście jest więcej tych fajnych rodziców, wspierających, którzy nas rozumieją, a nie tylko wylewają żale. Po czwarte- kwestia zatrudnienia- nie martw się za nas i na zapas, to kompetencje dyrektora, a nie twoje; gdyby nie było zapotrzebowania, to by nie zatrudniał, widocznie jest inaczej. A jeśli będzie brakowało godzin, to na pewno podzielimy je tak, by nikomu nie zabrakło. A jak na razie to licznych nadgodzin dla nas nie brakuje. Po piąte- nikt nie sieje popeliny. Po szóste- zawsze możesz zabrać swoje dziecko na nauczanie domowe i zorganizować mu zajęcia we własnej piwnicy, kotłowni- gdzie tylko uznasz. Nikt nie będzie dyktował warunków, podważał decyzji i rodzicielskich kompetencji. Po siódme- czy zrobisz tam pokój hotelowy, czy będzie siedzieć wśród worków z kartoflami i na drewnianych pniakach, to twój wybór- na pewno w szkole na takie warunki byś nie przystał; Nie wszyscy jednak mają taki luz i podejście do nauki jak ty, dla których jest to obojętne, gdzie są zajęcia w jakich warunkach. Po ósme- nic nam do twoich upodobań i preferowanych warunków nauczania, więc niech tobie nie będzie nic do naszych Po dziewiąte- tak panie dyrektorze- przychylam się do słów tego wzburzonego rodzica i proszę o nie wydłużanie etapów uczniom, jeśli nie ma potrzeby, bo póżniej takie kwiatki... Po dziesiąte- pozdrawiam i życzę rozwagi w komentowaniu Po jedenaste- szkoda dłużej pisać i tłumaczyć
Czyli po tylu latach nadszedł czas prawdy i sprawiedliwości. To niczym seans w kinie. Milo popatrzeć. Jak to mówią, prawda sama się obroni. Brawa dla osób, które nareszcie się odważyły. W razie czego posłużę pomocą. Tylko jak się odnaleźć?
Będąc zupełnie obiektywnym obserwatorem uważam, że należy zarządzić audyt w placówce i wyjaśnić sprawę w należyty i transparentny sposób. Duży szacun za odwagę osób które odważyły się sprawę nagłośnić.
Jak widać w artykule , kuratorium było rażących nie prawidłowości nie stwierdzili. A gów... burze byle kto może rozpętać.
Nie tylko kuratorium jest od tego, ale wiele innych instytucji. Zgłosicie to do pipu, zawsze pozostaje NIK. Tamci to porządnie przestrzenią dokumenty. Jesli jest źle, to warto.
Cóż za bogactwo. To i ja dorzucę swoje 3 grosze. Jak ktoś nie ma nic na sumieniu, to po prawnikach nie lata. I nie napuszcza jednych pracowników na drugich, żeby tylko sie czegoś dowiedzieć. A dziś to jakaś s...tam była. Ludzie ogarnijcie się i przestańcie sami sobie życie utrudniać. Nie przekazujcie informacji z prawa do lewa. Jedni na drugich. Żyjcie swoim życiem. A jak ktoś zaczął o coś walczyć, to zapewne ma swoje powody.
Napewno, zemsta . Wrodzona nasza cecha chrzescijansko-narodowa
To nie zemsta. To karma. W kontekście psychologicznym: "Według zasad karmy, w życiu nic nie dzieje się przypadkowo. To co się dzieje w naszym życiu wynika z naszego uczestnictwa i działania. To co na zewnątrz jest odzwierciedleniem naszego wnętrza. Zasady karmy mówią również o tym, że to co czynimy innym ludziom, wraca do nas"
Z przykrością potwierdzam, ale to co się dzieje od lat w Ośrodku to prawda! A dekadę temu ten człowiek doszedł do władzy ***
Proszę opisać, jak doszedł. Bo starzy pracownicy pamiętają okoliczności. I nareszcie ktoś się wziął za to, żeby naprawić Ośrodek. Bo jest zgniły i zepsuty od środka.
Czy szkoła już jest otwarta, czy nadal nikt nie może widzieć***
Zupełnie obiektywnie to tam chyba wszystko jest do zmiany, jak się tak z boku obserwuje. Łącznie z radą rodziców, która na ślepo wszytko wykonuje i podpisuje. Im też może się w końcu oberwać, a szkoda. Gdyby rodzice zostali wpuszczani do szkoły i nikt by z nami tak nie walczył, sytuacji pewnie byłaby by duża. A tak to już nawet rodzice się odwracają. Zróbcie tam szybko porządek, żeby atmosfera się uspokoiła, bo to się na naszych dzieciach odbija.
Karma wraca! Sytuacja z poprzednią dyrektorką!***
W pełni popieram, pamiętam tamte czasy... Pamiętam wiele. Niech ludzie walczą o sprawiedliwość. Dość już krzywd. Niesprawiedliwości. Trzymam kciuki! Jak trzeba, dołożę swoją cegiełkę. I oby miasto zareagowało, skoro tyle osób zaczyna coś z tym robić.
Do Oburzony Rodzic: Z całym szacunkiem, ale myli się Pani, zakładając, że zajęcia można prowadzić w dowolnym pomieszczeniu, nawet jeśli nie ma odpowiednich warunków. Sypialnie w internacie to prywatna przestrzeń wychowanków – znajdują się tam ich rzeczy osobiste i żaden nauczyciel nie ma prawa prowadzić tam zajęć dydaktycznych. Nie jest to miejsce do nauki, nie ma tam ani tablicy, ani ławek, ani wyposażenia, które umożliwiałoby prowadzenie lekcji w sposób bezpieczny i zgodny z przepisami. Podobnie w przypadku piwnicy – nie chodzi o „ładną” czy „brzydką” piwnicę, tylko o podstawowe wymogi Sanepidu i Straży Pożarnej. Te instytucje jasno określiły, że pomieszczenie to nie spełnia norm wysokości i wentylacji, dlatego nie może być wykorzystywane do prowadzenia zajęć z dziećmi. Nie jest to kwestia wygody czy „fanaberii”, ale przestrzegania prawa i bezpieczeństwa uczniów. Warto więc oddzielić sentymenty od faktów – dziś obowiązują inne przepisy niż 30 lat temu i ich przestrzeganie to nie kaprys, tylko obowiązek.
Proszę....autystycy i lekcje w ławkach,z tablicą?!!!! W bajki nie uwierzę!!!! Leżenie na podłodze,wycinanki,kulki z bibuły to chleb dnia codziennego
Matko realistko, czy dobrze rozumiem, że Twój komentarz jest aluzją skierowaną do nauczycieli i ich pracy? Bo nie wiem czy dobrze rozumiem ten tekst. Ja go rozumiem, jako zarzut, że nic nie jest robione więcej z uczniami, z autyzmem jak tylko to, co Pani napisała. Jeśli jest aluzją, to trochę wytłumaczę. Może niektórzy czytelnicy nie są świadomi, co to jest autyzm. Uczniowie z autyzmem są bardzo różni, prócz autyzmem dotknięte są dodatkowymi schorzeniami, przynajmniej u nas tacy są. U jednych- jest autyzm i niepełnosprawność lekka, u innych autyzm plus upośledzenie umiarkowane i głębsze. To są bardzo różne przypadki, zupełnie odmienne i wymagają totalnie innego podejścia nauczycieli. Podejścia indywidualnego do każdego przypadku. Są uczniowie z autyzmem wysokofunkcjonujący- z tymi da się sporo zrobić i wiele nauczyć. (czytają, piszą, śpiewają, grają na instrumentach, występują na akademiach, recytują wiersze, pięknie wycinają, malują itp- jak zdrowe dzieci). Bardzo często już przychodzą do szkoły z tymi umiejętnościami, które są zasługą rodziców, ale też wynikają z tego, że ich dzieci mają takie możliwości i można coś wypracować na wyższym poziomie. Ale są i też uczniowie niskofunkcjonujący i bardzo nisko funkcjonujący. Z tymi niżej funkcjonującymi często nie da się za dużo zrobić. Wtedy faktycznie nie usiedzą w ławkach, bo mają wzmożoną potrzebę ruchu- skaczą, biegają, wszystko poprawiają w otoczeniu itp. I nie powinny siedzieć w ławkach i być przymuszane do tego. To szkoła specjalna, a nie kierat. Nie są w stanie manualnie zrobić wiele- o wycinaniu, malowaniu i pisaniu nie ma mowy. Wielu nie mówi, powtarzają echolalie. Niektóre dzieci przychodzą i po prostu śpią w czasie zajęć na podłodze- na materacu, czy specjalnych workach ze styropianem. Albo leżeć w ciszy i słuchać muzyki relaksacyjnej. Musimy też iść za ich potrzebami- jeśli chce siedzieć na podłodze to tam siedzi, jeśli nie chce robić to nie robi- możemy zachęcić, ale nic na siłę bo tu wywołuje skutek odwrotny- agresję lub autoagresję, itp. Rozumiemy, że rodzice względem nas mają wielkie wymagania, ale czasami są one nierealne. Są rodzice, którzy nas rozumieją, bo w swoich domach widzą swoje dzieci i znają ich możliwości. I rozumieją, że nie można mieć wielkich oczekiwań, bo zwyczajnie tych możliwości dzieci nie mają. I są wdzięczni, że chociaż kilka godzin dziennie, ktoś zajmie się ich dziećmi w szkole, bo wtedy mają czas odpocząć. Ale też są rodzice niezadowoleni, którzy mają wielkie wymagania w kierunku nauczycieli, a w domu niewiele sami robią pod względem edukacyjnym z dzieckiem- bo nie chcą, bo się nie da często zwyczajnie pójść do przodu. Przypadki są przeróżne. W wielu przypadkach widać, kto w domu z dzieckiem pracuje, co dziecko ma wypracowane- umiejętności i nawyki dnia codziennego od małego. Wtedy naprawdę z takim uczniem łatwiej się pracuje. A są przypadki, gdzie ten wkład rodzica jest nie za duży. I nie chcę tego oceniać, bo bycie rodzicem dziecka chorego to ogromne poświecenie i dźwigany ciężar o którym inni nie mają pojęcia. I często ich zmęczenie, frustracja, wręcz opadanie rąk z bezsilności tłumaczy te braki u dzieci. Jedni drugich możemy oceniać- ale lepiej tego nie robić- nie zrozumie syty głodnego. My jako nauczyciele też oczekujemy zrozumienia i tego, że my przez kilka godzin w szkole nie jesteśmy w stanie zrobić cudów. Nie możemy zmuszać dzieci do aktywności, możemy zachęcać, więc jeśli nie chce robić i chce leżeć czy siedzieć na podłodze to siedzi. Czasami te kulki z bibuły o których Pani pisze, więcej dla tego dziecka znaczą, niż cokolwiek innego. Czasem chce stać w oknie i obserwować samochody, albo grę światła, kiedy słońce miga między liściami na drzewie, czasem godzinę dmucha małe piórko, bo lubi patrzeć jak opada w dół; albo manipuluje przedmiotem, który uwielbia- piłeczką, sznurkiem itp. Czasem takie dzieci nie są w stanie skupić się zupełnie na pracy, albo skupiają się na bardzo krótko. Potrzebują bardzo wielu przerw w trakcie jednej godziny. A wiadomo, jak to przy autyzmie bywa- mają swoje ulubione aktywności, potrafią się zafiksować na czymś bardzo i mogą robić to samo codziennie. Funkcjonują wg pewnych schematów, które zostaną wdrożone w szkole, lub wg których funkcjonują w domu i przenoszą to na grunt szkolny. Dużo, by pisać. Kto chce zrozumie, kto nie chce to nie zrozumie. Jeśli ktoś nie chce zrozumieć, to gorzej jakby nie mógł. Życzliwość zaczyna się tam, gdzie jest zrozumienie, że każdy z nas boryka się z trudnościami. Bądźmy sobie wzajemnie życzliwi. Pozdrawiam
Osobiście nigdy nie doświadczyłam nieprzyjemności ze strony p. Dyrektora. Nie mogę jednak z czystym sumieniem powiedzieć, że Dyrektor jest bez winy. Niejednokrotnie byłam świadkiem łez koleżanek po "reprymendzie ", która nie została wydana głosem stanowczym lecz często krzykiem. Myślę, że nie tylko pracownicy pedagogiczni doświadczają opisanych w artykule zdarzeń ale również kadra pomocnicza. ***
Nie rozumiem jednego, dlaczego przez tyle lat nikt nie złożył pozwu, choćby jedna osoba. Skoro mówicie że jest tak źle to napewno by się znalazła grupa ludzi która by złożyła pozew zbiorowy. To raz dwa. Po co to w mediach ? Pomyśleliscie o rodzinie tego człowieka ? O jego dzieciach ? Mogą być wytykani palcami przez ten durny artykuł. Tak się zachowują pedagodzy ? Było załatwić po męsko wziąć się w grupie złożyć pozew i bić się między sobą a zostawić rodzinne tego pana w spokoju. Byłby winny to by dostał wyrok i zakończył by kadencję dyrektorska, a tak wrazie jak się okaże że to wszystko oszczerstwa i pomowienia to smród się będzie ciągnął cały czas nie tylko za tym człowiekiem ale i jego rodzinie. I wy macie czelność mówić że wam zależy na dobru dzieci ?
Rozumiem Pani punkt widzenia, ale proszę pamiętać, że nie każdy ma odwagę i siłę, by w pojedynkę walczyć z przełożonym, który przez lata budował wokół siebie atmosferę strachu. Nie każdy ma też środki finansowe czy prawne, by wchodzić w długotrwałe spory sądowe – szczególnie wtedy, gdy wie, że taka decyzja może skończyć się dla niego utratą pracy, zdrowia, a nawet spokoju jego rodziny. Dlatego wiele osób milczy – nie dlatego, że jest dobrze, ale dlatego, że boi się konsekwencji. Publikacja w mediach nie ma na celu ataku na rodzinę tego człowieka, tylko zwrócenie uwagi opinii publicznej na poważny problem, który dotyczy wielu pracowników i uczniów. To ośrodek publiczny, miejsce, które powinno dawać dzieciom poczucie bezpieczeństwa i wsparcia – tymczasem dorośli, którzy tam pracują, sami potrzebują pomocy. I wie Pan, co jest w tym wszystkim najbardziej przykre? Że przez te wszystkie lata, gdy wśród pracowników panował i nadal panuje strach, nikt, na czele z tym człowiekiem , nie zastanawiał się, jak my się czujemy, jak cierpią nasze rodziny, jak odbija się to na naszym zdrowiu. Łatwo się to wszystko pisze, gdy nie doświadcza się tego wszystkiego na własnej skórze. Ten człowiek nigdy nie okazał empatii, nie zastanowił się nad skutkami swojego postępowania. Bo tylko ktoś pozbawiony serca i wrażliwości potrafi tak traktować ludzi.
A jak część nauczycielek wraca z płaczem z tej szkoły z powodu mobbingu który trudno udowodnić to jest dobrze? Oprawcy bardzo często dobrze się maskują. Ile osób na świecie odebrało sobie życie bo czuło się bez siły? Ile spraw w mediach ujrzało światło dzienne po latach i polskich i światowych. Trzeba być lizusem lub ignorantem żeby bronić agresora.
A zastanowił się ktoś, ile wycierpiały te poszkodowane osoby oraz rodziny? Ile osób miało i nadal ma nerwicę, choroby nowotworowe i inne problemy zdrowotne? Ile osób leczy się u psychiatry ze względu na stres, strach? Nie tylko pan dyrektor ma rodzinę. Każdy pracownik w szkole ma rodzinę. I każdy chce być traktowany na równi. Ale jeśli jest się osobą publiczną, to jest się na świeczniku. To pan dyrektor swoim zachowaniem, traktowaniem doprowadził do tej sytuacji. I chcę tylko powiedzieć, że właśnie od tego są te wszystkie instytucje. Żeby móc skontrolować dyrekcję. Bo bycie dyrektorem nie oznacza, że można WSZYSTKO! A media? Media są po to, żeby poinformować opinię publiczną. I proszę nie być takim pewnym, że sprawa nie będzie w sądzie. Uważam, że skoro sprawy zaszły tak daleko, to będzie dalsza historia tej opowiastki...
ma pan rację, ten smród już będzie się ciągnął i będzie go czuć na odległość. ale nie dlatego, że to nieprawda tylko właśnie prawda długo ukrywana. ale mleko się wylało. Wie pan jak śmierdzi przypalone mleko? Więc proszę sobie wyobrazić, że ta afera śmierdzi jak mleko przypalone 10-krotnie. Niech się niesie. Skoro ktoś sobie pozwala na zbyt wiele, to niech inni też wiedzą. My już mamy dość kamuflażu.
Do Siedlczanin: Tylko z pozoru wygląda to tak, jakby rada pedagogiczna miała realny wpływ na wybór dyrektora. W praktyce to nie nauczyciele wybierają dyrektora, lecz komisja konkursowa, w której przedstawiciele rady mają zaledwie jeden głos. Pozostałe głosy należą do urzędu miasta, kuratorium, rady rodziców i związków zawodowych – czyli instytucji, które decydują ostatecznie. Więc proszę nie mylić „udziału w głosowaniu” z realnym wpływem na decyzję. Rada pedagogiczna mogła nie popierać kandydata, ale nawet jednogłośny sprzeciw nauczycieli nie ma mocy decydującej. Tak wygląda system i tak niestety działa od lat. Nie wszystko widać z zewnątrz — ale ci, którzy tam pracują, wiedzą najlepiej, jak wygląda rzeczywistość. A jeśli chodzi o wdzięczność – nauczyciele przez wiele lat wykazywali się cierpliwością i lojalnością wobec przełożonego. Ale każda cierpliwość ma swoje granice.
Do Zirytowany: Konkrety zostały przedstawione odpowiednim instytucjom, które są do tego uprawnione. Publiczne ujawnianie szczegółów czy dowodów w komentarzach grozi poważnymi konsekwencjami prawnymi (takie branie pod włos to dziecinada). I nie, to nie jest „ból czterech liter”, jak Pan to ujął, tylko bezsilność ludzi, którzy przez lata byli zastraszani i uciszani. Nie każdy ma odwagę stanąć sam przeciwko osobie, która ma wpływy i znajomości, a w dodatku nie znosi sprzeciwu. Dlatego wiele spraw dopiero teraz wychodzi na światło dzienne.
Do Matka realistka: Z całym szacunkiem, ale od razu widać, że nie ma Pani doświadczenia w pracy z dziećmi w spektrum autyzmu. To bardzo przykre, że wciąż trzeba tłumaczyć, iż dziecko z autyzmem ma takie samo prawo do nauki w godnych warunkach, jak każde inne. To, że zajęcia są dostosowane do indywidualnych potrzeb (czasem w ruchu, czasem przy stoliku, czasem na podłodze), nie znaczy, że mogą odbywać się byle gdzie. Autyzm nie odbiera dziecku prawa do bezpieczeństwa, przestrzeni i szacunku. Zajęcia dla dzieci ze spektrum autyzmu prowadzone są zgodnie z ich indywidualnymi potrzebami. Nie każde dziecko pracuje w ławce – to oczywiste dla osób, które znają specyfikę tych zajęć, ale to nie znaczy że mają się one odbywać w pomieszczeniach do tego NIE PRZEZNACZONYCH. Niezależnie od formy pracy, każde dziecko ma prawo do nauki w bezpiecznych i odpowiednio przystosowanych warunkach, zgodnych z przepisami BHP, przeciwpożarowymi i sanepidu. I właśnie o te warunki chodzi – nie o sposób prowadzenia zajęć, tylko o miejsce, w którym mają się odbywać. Idąc pani tokiem myślenia, czemu nie gotuje pani obiadów w piwnicy? Wystarczy tam jedynie wstawić kuchenkę gazową , czyż nie?
Brawo! Dodatkowo czy ktoś pomyślał, co w sytuacji, kiedy będzie pożar? Niestety na terenie rolnika, czy piwnicy nie słychać dzwonków. Jak sobie to Państwo wyobrażacie? Jak się szybko wydostać z piwnicy z uczniem z ruchową niepełnosprawnością? Wszystko pięknie, dopóki nie wydarzy się tragedia. Ja proponuję do władz miasta, jeśli to czytają: stwórzcie taki drugi ośrodek, bo jest ogromne zapotrzebowanie. Koniec z upychaniem uczniów jak sardynki w puszce. A przy okazji część pracowników z milą chęcią zmieni miejsce pracy.
Dobry wieczór. A ja to się tak zastanawiam, jak Ci nieliczni nauczyciele, którzy bronią dyrektora, a w pokoju nauczycielskim od tylu lat mówią o nim negatywnie, jak patrzą w lustro? Gdzie honor? Gdzie kręgosłup, kiedy klepią go po plecach i mówią, że trzeba przeczekać i będzie dobrze? Bo ja to widzę i niestety również słyszę. Jak można być tak zakłamanym? Chyba, że to tylko taka przykrywka i gra się na dwa fronty. Oby się tylko nie narazić... Wstyd dla naszego środowiska.
Tak to prawda. Szefunio jeszcze się chyba nie zorientował, jak jego najbliższy kolega na niego nadaje, ale sam go zatrudnił to ma. Taki kolega! Tak, jak pięknie z nim razem przygrywa na tych instrumentach, tak jeszcze piękniej na niego gada za plecami. Jak jest w pokoju z nauczycielami to udaje, że jest kolegą wszystkich, a jak jest z dyrektorem to udaje, że jest jego kumplem. Udaje, więc nie jest kolegą nikogo. Fałsz w czystej postaci. Współczuję dyrektorze takiego kolegi. Jeszcze się pan nie zorientował kto to? To proszę wreszcie przejrzeć na oczy. Gdyby tylko pan wiedział, to by nie uwierzył... Pewnie pan nie uwierzy, tak samo jak niektórzy ludzie nam nie wierzą w to, co przeżywamy i co piszemy.
A czy ktoś już wspominał, że u dyrektora przez bardzo długi czas przy biurku wisiał ekran z monitoringiem, podgląd na wszystkie korytarze? Włączony oczywiście. Podgląd na nas. Jak się zachodziło do gabinetu to przecież było widać, że był włączony. A później słyszeliśmy, że ktoś chodził tu czy tam. Czy to jest normalne? Od jakiegoś czasu ekran już nie wisi w gabinecie, ale czy chcielibyście być tak obserwowani w pracy? Dyrektor będzie zaprzeczał zapewne, ale my wiemy swoje. I nikt nam nie wmówi, że to dla bezpieczeństwa. Tak, monitoring w szkole dla bezpieczeństwa, ale czy włączony przed samym nosem? To nawet człowiek po przysłowiowym tyłku nie może się podrapać, bo wielki brat patrzy. Teraz już nie wisi w gabinecie, ale wisiał i to baaaardzo długo.
***Mam nadzieję, że władze miasta i Pan Prezydent nie pozostaną obojętni! Chyba, ze Pani Radna, dla której SOSZw to 4 miejsce pracy będzie wybielać . Nie chcieli byśmy sprawy dalej rozgłaszać np. Do TVN!
Pracuję w szkole w której jest monitoring i p.dyrektor ma podgląd na to,co się dzieje.Jesli ktoś prawidłowo wypełnia swoje obowiązki,nie spóźnia się do pracy,to i monitoring mu nie straszny.Czemu boicie się monitoringu? Z drugiej strony to narzędzie bezpieczeństwa
Popieram, media ogólnopolskie zawsze robią swoje i wywierają presję. Jeśli pan dyrektor nie ma nic na sumieniu, to uczciwie się wybroni. Kibicuję prawdzie.
Prawdą jest,że z roku na rok jest gorzej. Nieważne, że jesteś dobrym i kompetentnym pracownikiem,że osiągasz terapeutyczne sukcesy z dziećmi. Istotne jest aby być dobrym dla Dyrektora,reszta się nie liczy. Na porządku dziennym na polecenie Pana Dyrektora jest podsłuchiwanie pod drzwiami klas przez Panie pomoce i sprzątaczki,a następnie zdawanie codzienne relacji. Nauczyciele,którzy mieli odwagę mieć odmienne zdanie czy zgłosić swoje zastrzenia w czasie rady,byli w konsekwencji wzywani na przysłowiowy dywanik. Pracownik jest sadzany na karnym krześle,gdzie pozostała kadra kierownicza osacza go celem zastraszenia i pokazania jego bezmocy i mniejszości. Oczywiście potocznie osoby umoczone lub mające bonifity będą go broniły. Niemalże tradycją stały się pielgrzymki z prezezentami, tortami,kwiatami do Pana Dyrektora w dniu jego imienin aby zaspokoić jego ego. Poczym te same osoby wieszają na nim przysłowiowe psy. Kto nie celebruje przypłaca za to. Tak więc zawsze znajdą się obłudni ludzie chcący zapewnić sobie korzyści i przywileje kosztem pozostałych.
Szanowna Redakcjo, wysłane zostały przedwczoraj i wczoraj komentarze i jak do tej pory się nie ukazały, nie obrażały nikogo, ale opisany był przypadek naszej koleżanki. Ludzie chcą dowodów, więc niech mają dowody. Proszę wstawcie te komentarze, dlaczego nie są wstawione?
Czy wiecie ludzie, co to jest urlop z powodu siły wyższej? A wiecie co grozi za nieprawidłowe wykorzystanie tego urlopu? Dyrektor powinien wyciągnąć konsekwencje wiedząc o tym fakcie i wyciągnąłby, ale u tych co nie są "jego ludźmi" (urlop należy się w sytuacji nagłej, a nie zaplanowanej; nawet pogrzeb w to nie wchodzi) .Dyrektor sam informuje kilkanaście osób, że osoba danego dnia jest na urlopie z powodu siły wyższej. I nagle tego samego dnia ukazują się zdjęcia w Tygodniku Siedleckim i na Podlasie24, które uchwyciły, że osoba na urlopie siły wyższej uczestniczy w rodzinnym wydarzeniu jednocześnie publicznym, a obok siedzi sam pan dyrektor. Chyba się nie spodziewał, że paparazzi to uchwyci. Jak to potraktować? Czy to uczciwe? podpowiedź: złote gody 3 października. Inni pracownicy, gdyby zostali złapani na takim czymś, to wyobrażacie sobie co by było? Nie wyobrażacie...
Ale to był piątunio to może można ? ;-)
Pracodawca nie ma obowiązku sprawdzać, z jakiej przyczyny pracownik bierze urlop z powodu siły wyzszej. Nawet jeśli masz pogrzeb ,to w końcu musisz wziąć urlop aby w nim uczestniczyć, bierzesz urlop z powodu sil wyższych. Jest wiele różnych sytuacji w życiu, co musisz wziąć urlop, choćby ten z powodu sił wyższych. I nic ci do tego, czy pogrzeb, czy uroczystość rodzinna, czy awaria w domu. Urlop należy się każdemu, jak miska psu.
Mylisz się pani koleżanko. Ten urlop nie należy się jak miska psu, a na pewno nie w takich okolicznościach jak wspomniane. W przepisach dokładnie jest podane w jakich okolicznościach się należy (NAGŁYCH), jak również konsekwencje jakie można ponieść za nieprawidłowe wykorzystanie urlopu siła wyższa. A że dyrektor nie ma prawa sprawdzać to jedno, ale że udzielając go z góry wie, że będzie wykorzystany nie zgodnie z przepisami to drugie. To jest NIEUCZCIWE ZACHOWANIE.
Czy ktoś z czytelników orientuje się, czy na zwolnieniu lekarskim nauczyciel można sprowadzać samochody z zagranicy? albo zarabiać robiąc wykończeniówki mieszkań? Ze można wędzić kiełbasę to norma, ale zarabiać na zwolnieniu zamiast się leczyć? tak w ramach odskoczni od tematu :):) ktoś cos wie?
ZUS na pewno odpowie :) i sprawdzi z miłą chęcią nawet bardzo odległe terminy. i chętnie ukarze :) Nawet odkopią terminy z przed 2013, 2015 i inne :) Tylko dajcie cynk, a już w przyszłym tygodniu wezmą się za robotę.
Tak orientujemy się- nie można tego robić na zwolnieniu lekarskim. Nie można podejmować żadnej działalności zarobkowej. I żadnych wyjazdów zagranicznych, jeśli nie są związane bezpośrednio z tym, co napisane na zwolnieniu lekarskim- Z LECZENIEM. Zwolnienie lekarskie mogą być "chodzone", ale wyjazdy zagraniczne w trakcie ich trwania to mocna przesada. A jeszcze po to, by sprowadzić samochód? Od tego są urlopy bezpłatne. Ale też doskonale się orientujemy, kto tak robił. Zresztą, a kto nie wie? A jeśli kto nie wie, to może jeszcze się dowie. Nie ładnie, oj... BARDZO nie ładnie...
Do nauczycieli z innych szkół. Czy Wasi dyrektorzy też do Was mówią na radach : "Jeszcze przyjdziecie mnie prosić, o godziny... nadgodziny.... " To takie zabiegi zastraszające. na zasadzie- nie odzywaj się, bo nie dostaniesz. Do nas takie zdania bywają kierowane, słyszeliśmy już wielokrotnie. Wtedy, kiedy coś dyrektora rozdrażni lub nie po jego myśli. Niektórzy rodzice też to słyszeli w odniesieniu do nich. W przypadku kiedy poszli na rozmowę w sprawie nie wpuszczania ich do szkoły. Usłyszeli: jeszcze przyjdziecie mnie prosić o dodatkowe terapie dla waszych dzieci... O czym to świadczy? To jest poziom? Tak przystoi?
Świadczy o tym, że to macie rację. I w pełni popieram chęć kontroli waszej szkoły i chęć zmiany. W szkole atmosfera jest bardzo ważna. I możliwość rozmowy z dyrekcją na poziomie jak i zabierania głosu na radzie. Nie wyobrażam sobie nie odezwac się na radzie, kiedy sytuacja tego wymaga. Szanujmy swoje prawa Drodzy Państwo. Życzę powodzenia!
Dlaczego tak mało osób broniących pana dyrektora, A tak dużo niepochlebnych komentarzy? Panie dyrektorze, czy to oznacza, że coś jest na rzeczy?
Mistrz Kamuflażu to drugie imię
Ludzie piszcie proszę wszytko co w Naszym Ośrodku miało lub ma miejsce*** Za dużo mleka się rozlało.
A ty czemu nie napiszesz????
Do DOŚWIADCZONA: Monitoring w miejscu pracy sam w sobie nie jest niczym złym, jeśli służy bezpieczeństwu. Problem zaczyna się wtedy, gdy ktoś ma do niego dostęp przez aplikację i korzysta z niego o każdej porze, by śledzić pracowników. To już nie jest troska o bezpieczeństwo – to obsesja kontroli.
Dziękuję za wyczerpująca odpowiedź.Teraz rozumiem ten problem .
Może ktoś wie, skąd biorą się teksty pewnych piosenek ? Dla zaciekawionych fragment: "Więc jest ogólnie nerwowy Nie chodzi a biega Bo za każdym rogiem Czuje zdrajcę i szpiega I marzy o komórce Która wszystko nagrywa Kto co mówi i myśli I co przed nim ukrywa" tekst: Bogusław Bierwiaczonek, tytuł (należy odczytać od tyłu) : *** do odsłuchu na YouTube
Poprosimy link
Na placu zabawa to samo- zakaz rozmawiania ze sobą. Dzieci się bawią, a my nie możemy rozmawiać choć stoimy krok od siebie. Usłyszeliśmy na jednej z rad- już dawno- że jak to o nas świadczy, że co o nas ludzie powiedzą, a wręcz, że mówili jacyś, że nie zajmujemy się dziećmi? To chyba jakiś wymysł i wmawianie nam, że jacyś ludzie o nas tak mówili, że nas tak obserwują. To co najważniejsze najważniejsze dla dyrektora to to jak inni nas widzą. Kompetentny nauczyciel nie musi biegać po placu zabaw. Może rozmawiać z innym nauczycielem, ale zawsze jednocześnie obserwuje i dba o bezpieczeństwo podopiecznych. Obserwuje, jak dzieci się zachowują, jak inicjują kontakty, jakie mają pomysły na zabawę, czy się ktoś izoluje, itp. Nie może ingerować cały czas w zabawę dzieci. One też potrzebują swobody i kontaktu z innymi, a nie wciąż z nauczycielem. Czy kompetentny dyrektor nie powinien również o tym wiedzieć? Zakazy, zakazy, zakazy
Mamy przy Ośrodku niedużą siłownie na powietrzu. Też zostało nam oświadczone- dokładnie nie pamiętam, ale chyba to było jakieś już 2 lata temu, że w czasie zajęć z dziećmi z siłowni mogą korzystać nauczyciele w-f i gimnastyki korekcyjnej. Ale już nauczyciele np zajęć korekcyjno- kompensacyjnych już nie. A właśnie to na zajęciach zkk mamy obowiązek przede wszystkim rozwijać ogólną motorykę, kompensować braki, bo od niej bardzo dużo zależy w rozwoju dziecka, w przypadku naszych dzieci powinniśmy na to kłaść znacznie większy nacisk. Ale zakaz korzystania. zkk to nie tylko pisanie, liczenie, czytanie. A też nie każde dziecko ma gimnastykę korekcyjną, czy może na w-f też nie korzystali nigdy. Dlaczego mamy słuchać takich zakazów i dlaczego mamy zakazywane? Nie mamy swobody w tym, co uważamy za konieczne. Bo dyrektor jak się utarło mówić "ma zawsze rację". Ale każdy powinien wiedzieć, że mądry człowiek- dyrektor- bierze pod uwagę wiedzę i kompetencje osób, które znają się na swojej robocie; ufa doświadczeniu nauczyciela i jego metodom.
Nasi podopieczni cały rok są zamknięci w murach budynku. Na dwór wychodzą tylko na w-f, w drodze na basen jeśli idą pieszo- nie wszyscy mają basen, albo po prostu kiedy już jadą do domu lub w czasie jakiejś wycieczki. wiosna, lato, jesień, zima dzieci są zamknięte w szkole. Nie jest mile widziane, jak ktoś za często wychodzi z uczniami. Choćby po to, żeby pospacerować w czasie zajęć- to też nauka- orientacja w terenie, poznawanie przyrody, obiektów itp. A co jeśli to nawet zwykły spacer, żeby powdychać tlenu, jeśli cały dzień zamknięci w szkole? Ale też krzywo się na to patrzy. Jak szkoła powstała z nowego, to były duże hole na korytarzach, okna i powietrze. Poprzednia Pani Dyrektor tak to zaplanowała z architektami, celowo, żeby dzieci miały przestrzeń. Wiecie jakie to było fajne, dobre i potrzebne? A teraz nie ma śladu po holach, wszystko zabudowane i przerobione na sale. Jedna jest nawet bez okna- tzw.sala doświadczania świata- jak wchodzę tam, to mam wręcz klaustrofobię. ani jednego okna w tej sali, a dzieci mają tam np gimnastykę korekcyjną- czyli zajęcia ruchowe. Skąd tlen? z klimatyzacji? Teraz są wąskie korytarze, zaduch, że czasem nie ma czym oddychać. To nie ściema.
Niestety to prawda... swego czasu kanapy z korytarzy zostały usunięte, uczniowie podczas przerw siedzieli na podłogach... a uczniowie klas 1-3 podczas przerw w salach lekcyjnych bez możliwości wyjścia na korytarz (brak integracji z rówieśnikami, ruchu, przestrzeni- przez 5-6 godzin w klasach). Wszystko oczywiście w ramach bezpieczeństwa. I uprzedzając, wszystkie wątpliwości były zgłaszane ale rację zawsze ma GÓRA.
Mam nadzieję że Organ Prowadzący odwola dyrektora, że nie będziemy musieli kolejne lata z biłem brzucha iść do pracy i szukać pomocy w wyższych instancjach.
My emerytowani pracownicy pamiętamy Ośrodek jak miejsce, które skupiało pasjonatów edukacji dzieci i młodzieży z niepełnosprawnościami, tak była za dwóch poprzednich Pań dyrektorek. Pamiętamy też obecnego dyrektora - grajka jak niemal każdego dnia spóźniał się do pracy, szczególnie w poniedziałki ! Pamiętamy jak wygrał konkurs. Z niepokojem obserwowaliśmy wprowadzone dyktatorskie zmiany i rosnące zatrudnienie osób z Gminy Zbuczyn, gdzie pełni funkcję radnego !
Za poprzedniego Prezydenta dyrektor już się tłumaczył z nepotyzmu i zatrudniania osób z Gminy Zbuczyn! Przy obecnym poczuł się jeszcze pewniej!
Jak tylko został dyrektorem to duża częśćosób odeszła na emeryturę lub się zwolniła to był manifest jak doszedł do władzy. Ale nie miał żadnej refleksji- pluj (...) w twarz powie, że deszcze pad, potem z roku na rok było coraz gorzej.
Karierowicz- nastał czas prawdy!
Z regulaminu korzystania z telefonów komórkowych w SOSzW: "(....) 4. Rozmowy prywatne powinny być prowadzone poza zajęciami i w miejscu, które nie zakłóca pracy z wychowankami ani pracy innych pracowników. 5. Jeśli nauczyciel oczekuje na ważną informację/ połączenie telefoniczne, ma obowiązek poinformować o tym fakcie Dyrektora przed rozpoczęciem pracy. (....)" Wejście w życie od 1.09.2025 i obowiązuje do odwołania. A jeśli np. nauczyciel- terapeuta ma 8 godzin zegarowych bez żadnej przerwy, a potrzebuje zadzwonić? To kiedy? W innych szkołach też macie taki regulamin? Regulaminy są potrzebne, są ważne i regulują ważne sprawy. Ale, żeby punkt 5. Aż tak? A jak ktoś nie zgłosi, bo nie ma do tego głowy, to co wtedy? Grubo się tłumaczyć i udowadniać?
My pracownicy musimy przewidzieć kiedy otrzymamy np. telefon związany z sytuacją losową od członka rodziny i wcześniej powiadomić dyrektora!!!!! Prosimy o pomoc!
Jak to w każdej firmie zawsze znajdzie się grupa pracowników tzw. roszczeniowych. Jak przychodzą z podaniem o pracę obiecują zaangażowanie, pracowitość, poświęcenie, sumienność... itp. jak już dostają umowę na stałe zaczynają narzekać, kombinować i mieć pretensję do całego świata jakby ktoś ich na siłę trzymał w tej robocie. Najgorszy zawsze jest przełożony bo wykonuje najlepiej jak potrafi swoje obowiązki dla prawidłowego funkcjonowania instytucji. A żeby tak było wymaga przestrzegania prawa, wykonywania procedur, pracowitości, zaangażowania a nawet poświęcenia od podwładnych. Robi to dla dobra firmy ale i pracowników, bo jest odpowiedzialny za firmę, za bezpieczeństwo, za ogół działalności którą firma się zajmuje. Jego obowiązkiem jest kontrola pracowników i prawidłowości procesów w firmie. Niezadowoleni znajdą się zawsze bo nie lubią jak się od nich wymaga, jak się ich kontroluje. Cwaniaki, lenie, kombinatorzy są wszędzie. Każdego następcę dyrektora czekają podobne problemy zwłaszcza jeśli chodzi o wyjątkowo roszczeniowe środowisko nauczycielskie. Jeszcze się taki nie narodził co by wszystkim dogodził.
Drogi czytelniku, jeśli w taki sposób komentujesz, że ktoś cwaniak i kombinator i roszczeniowiec to ujawnij się. Dlaczego nie? Boisz się oceny innych, że wtedy to się posypią. Dlaczego tak łatwo przypisujesz takie cechy innym? Może sam lub sama je posiadasz? Czy ktoś jest roszczeniowy, jeśli wymaga równego, godnego traktowanie zgodnie z tym co człowiekowi należne? Czy oczekiwanie szacunku to roszczenie? To prawo, które każdemu się należy. Czy to nie zakłamywanie rzeczywistości, kiedy ktoś się wypowiada, że tu jest tylko super- przestrzegane prawo(praw niezbywalne człowiekowi, a prawo, które ktoś sobie sam wymyślił lub nadał to znacząca różnica), super wymagający szef bez skazy. Gdzie tak jeszcze jest w świecie? Gdzie jeszcze w świecie, w Polsce, w Siedlcach jakiś zakład pracy ocieka takim miodem jak według subiektywnych ocen niektórych osób? Powiedźcie ludzie, gdzie tak jest? Ja pierwsze słyszę o takim fenomenie.
A rok temu- na stronie TS są zdjecia- w dniu nauczyciela otrzymał nagrodę od prezydenta.Byc może za rządzenie twarda ręką,ale na pewno nie za człowieczeństwo.Wyobrazam sobie Waszą wściekłość,żal i niemoc,bo wielu z WaS też na pewno zasluzylo, a nie dostało.
Ja tam się nie gniewam. niech sobie ma tę nagrodę i niech się cieszy. Pieniądze nie mają tak naprawdę, żadnej wartości. Zapewne prezydent nie wiedział o niczym, jak u nas jest. A jeśli nie miał świadomości, to nagrodził i nie można mieć do prezydenta pretensji. Może faktycznie nagroda została przyznana za coś innego. Na pewno nie za całokształt szeroko rozumiany. Może przy takiej nagrodzie nie bierze się pod uwagę kategorii: człowieczeństwo i równe traktowanie współpracowników... Prezydent wygląda na fajnego gościa (nie mam tu odniesienia do żadnych poglądów, partii itp). Śmiem twierdzić, że gdyby wcześniej się dowiedział jak jest naprawdę to może by się zastanowił i nie wręczył, ale ręki nie dam uciąć. Może po prostu też trzeba podejść do tej nagrody, jak do nagrody dyrektora w szkole- na zasadzie, że jest to uznaniowa. Więc przyszła pora, kolejka i tyle. W dzisiejszym świecie nagrody daje się dla wszystkich i wcale nie aż tak często za wybitne osiągnięcia. Nie rzadko, ci którzy są wybitni, są pomijani. Ale czy my mamy na to wpływ? Sami mamy wpływ tylko na swoje decyzje, nie na innych.
życiowe cytaty: "Kiedy ptak żyje, zjada mrówki. Kiedy ptak umiera, mrówki zjadają ptaka. Z jednego drzewa można zrobić milion zapałek, ale jedna zapałka może spalić milion drzew. Okoliczności mogą się zmienić w jednej chwili. Nie poniżaj, nie krzywdź nikogo w życiu. Możesz czuć się potężny dzisiaj, ale czas jest potężniejszy od Ciebie." ~ Autor nieznany
~ Przysłowie chińskie, znane w 2 tłumaczeniach: "Jak idziesz w górę, to się wszystkim kłaniaj, bo może będziesz wracał tą samą drogą." "Kiedy wspinasz się w górę, bądź życzliwy dla tych, których mijasz, bo być może ich spotkasz, kiedy będziesz spadał w dół." Wyjaśnienie zaczerpnięte z Internetu: "Znaczenie: Przysłowie podkreśla znaczenie pokory i budowania dobrych relacji z innymi ludźmi, ponieważ nigdy nie wiadomo, kiedy nasza sytuacja się zmieni i będziemy musieli wrócić do punktu wyjścia. Dosłowne i metaforyczne: Choć jest to metafora ścieżki kariery, odnosi się do każdej sytuacji, w której dochodzimy do pewnego sukcesu. Kluczem jest, by nie zapomnieć o ludziach po drodze."
Dlaczego mam wrażenie że te komentarze pisze grupka 2-3 osób ?
Ostatnie może i jedna, te cytaty, ale wcześniej pisało wiele osób. Widać po stylu wypowiedzi itd.
A co ci do tego, kto pisze? I co to za przysadzanie się do stylu wypowiedzi? mało ludzi myśli i uważa to samo? Nauczyciele mają podobny styl pisania. A jak ktoś zapytał w jednym komentarzu, czy ktoś kto pisał to z obsługi, to wielkie oburzenie. Bo po stylu widać właśnie, że nie nauczyciel. Ale kogo to obchodzi. Zajmij się człowieku ważniejszymi sprawami, niż dociekanie kto co pisze. Każdy ma prawo napisać jeśli tylko chce. A jest okazja to niech piszą. Skąd inni się dowiedzą jak jest naprawdę ? Znów chować pod dywan i udawać, że wszytko pięknie? I nie dumaj, tylko też napisz- dobrze lub źle. Oby prawdę. Prawda sama się obroni.
a nawet jeśli grupa, to co? nie mogą. Widocznie mają sporo do powiedzenia. I dobrze. Dobrze, że nas ktoś zechciał uświadomić.
Brawo dla tych, którzy mają kochones. Brawo za odwagę.
Bo tak jest.
Bo widocznie chcesz mieć takie wrażenie. Chciałabyś co, żeby tak było? Tak, wmawiaj to sobie. Bo inni w to nie uwierzą.
przynajmniej nie udają. Lepsza grupka, niż reszta tych, co czekają, aż ktoś za nich zrobi to, co każdy powinien zrobić. Wypowiedzieć się i to obiektywnie. Ale strach nie pozwala. Strach, który paraliżuje.
Skoro ty piszesz, to jesteś tą 1, 2 czy 3 z tej grupki?
WARTO ZAPAMIĘTAĆ "Kiedyś pewien profesor napisał na tablicy cyfrę 1 i spojrzawszy na studentów wyjaśnił: - To jest Wasze człowieczeństwo, najważniejsza wartość w życiu. Później do cyfry 1 dopisał 0 i powiedział: - A to są Wasze osiągnięcia, które w połączeniu z Waszym człowieczeństwem zwiększyły Waszą wartość 10 razy. Jeszcze jedno 0 to doświadczenie, co daje już 100. I tak dodawał kolejno - sukces, miłość, odpowiedzialność... - Każde dodane 0 uszlachetnia wartość człowieka o 10 razy, powiedział profesor. Nagle zmazał cyfrę 1, stojącą na początku. Na tablicy zostały same, nic nie znaczące zera. Profesor powiedział: - Jeśli nie będziecie zachowywać się jak ludzie, cokolwiek byście nie zrobili i tak pozostaniecie zerem. "
Patrząc na ilość uchybień i sytuacji jaka została opisana to nie wygląda jak by pisały to tylko 2 osoby.
Faktycznie, to co piszecie i jeśli tak wygląda wasza rzeczywistość to współczuję. I te zakazy.... Jak w średniowieczu, albo i gorzej.
Zarządzanie tak dużą placówką nie jest łatwym zadaniem. Może niech ktoś popatrzy ile decyzji musi podjąć każdego dnia, ile spotkań i rozmów musi codziennie wykonać. Uważam, że dyrektor jest właściwą osobą na właściwym miejscu. Do jego zadań należy nadzór nad prawidłową pracą wszystkich pracowników. Za dużo osób aby móc powiedzieć "róbta co chceta". Ma swoją wizję tego jak ma funkcjonować ośrodek, stawia wymagania, jest ambitny. U dzieci i młodzieży bywają zachowania trudne. Nigdy nie odmówił interwencji i nie zostawił swoich pracowników w potrzebie. Dążenie do polepszenia jakości pracy jest odbierane przez osoby stawiające te zakłamane oskarżenia jako tzw. mobbing. To jest dyrektor i wchodzenie w jego kompetencje jest podważaniem jego autorytetu. Myślę, że pora zacząć uczciwie i rzetelnie pracować, a nie doszukiwać się w przełożonym wyimaginowanych zarzutów.
Dobrze napisane.
Kadra pedagogiczna Ośrodka to ludzie kompetentni, doświadczeni i zaangażowani w pracę. Wystarczy śledzić wpisy na FB czy stronie internetowej by zobaczyć jak wiele zadań podejmują, jak angażują uczniów w rozmaite przedsięwzięcia. Ponadto wykonują szereg innych działań na rzecz szkoły: organizowanie kiermaszy świątecznych, wystawy podczas jarmarku, dni doradztwa rolniczego, organizacja przeglądu artystycznego i wiele wiele innych. Warto wspomnieć o działalności kol zainteresowań, zespołach samokształceniowych, które regularnie spotykają się by dzielić się wzjamnie wiedzą, szkoleniach i spotkaniach dla rodziców. To wszystko i wiele, wiele innego to praca nauczycieli poza tzw. "godzinami tablicowymi" więc proszę nie mówić, że należy wziąć się do "roboty " bo pracowitości i zaangażowania Pracownikom Ośrodka z pewnością nie brakuje.
To jest strzał w 10 kę- stwierdzenie: MA SWOJĄ WIZJĘ jak kierować. Wreszcie ktoś to nazwał właściwie. JEGO WIZJA. I chyba dalszy komentarz jest zbędny. ps. jeśli ktoś ma swoją wizję i nie bierze pod uwagę wizji innych, by wypracować wspólną wizję to niestety nie jest to dobre zarządzanie. To jest egoizm, snobizm i samolubstwo na czele z pychą
"Może niech ktoś popatrzy ile decyzji musi podjąć każdego dnia, ile spotkań i rozmów musi codziennie wykonać". Ktoś kto tak pisze, wygląda na to, że baaardzo dokładnie wie, co codziennie robi dyrektor. A kto wie najdokładniej? Odpowiedź sama się narzuca
tego to nawet żona nie wie, ale jak piszesz- ty wiesz :) Steven....
Nie wiem, kto się za panią kryje, ale na pewno nie ktoś, kto pracuje uczciwie i rzetelnie w ośrodku. Bo wszyscy dobrze wiemy, że nie to się u nas liczy, tylko całkowicie inne cechy. Niestety te mniej moralne. I proszę sobie wyobrazić, że właśnie w tej trudnej sytuacji znalazły się osoby, które pracowały rzetelnie i uczciwie. Ale pewnego dnia powiedziały dość, ponieważ nie mogły patrzeć na niesprawiedliwość oraz inne trudne sytuacje. I wtedy okazało się, że nie można mieć własnego zdania, ba, nawet więcej... W naszej placówce wyznawane są inne wartości, w mojej ocenie te mniej etyczne.
do: Pani i do: o pracownikach: Dziękujemy
Nie rozśmieszaj... :):):) Ale masz rację. Dobrze napisane.... to dopiero będzie.
Nie zauważyłam aby ktoś z tu obecnych wchodził w kompetencje Dyrektora... obrona siebie i swoich kolegów to wchodzenie w owe kompetencje??? No to jeśli tak to rozumiem ten "pochlebny" komentarz. Pragnę również zauważyć, że wykonywanie swoich obowiązków, nie musi odbywać się z pozycji siły... a jeśli chce się zarządzać dobrze i z poszanowaniem zdania innych to należy chociaż wysłuchać drugiej strony i czasem wziąć do serca co ma do przekazania.
- Kumo, chwalą nas! - Kto? - Wy mnie, a ja was. :):):):):)
Zarządzanie dużą placówką rzeczywiście wiąże się z wieloma obowiązkami i podejmowaniem licznych decyzji, ale to wybór dyrektora i każdego pracownika, który decyduje się podjąć tego zawodu — wszyscy powinni zdawać sobie sprawę, z czym wiąże się ta rola. Tylko problem w tej placówce polega na tym, że nadzór i wymagania często przeradzają się w ciągłą kontrolę i system zastraszenia, a nie w realne wsparcie pracowników. Na radach słyszymy, że jesteśmy kompetentni, profesjonalni, że jesteśmy specjalistami — a w codziennej pracy nagle okazuje się, że trzeba się tłumaczyć z byle gó......a, każdą inicjatywę, każde wyjście na plac zabaw, każdą rozmowę na korytarzu, a nawet kontakt z innymi pracownikami. Brak zaufania i obsesyjna kontrola prowadzą do strachu, izolacji i ograniczenia inicjatywy, a w konsekwencji do zatracenia się w kontroli i władzy — prawdziwej „choroby na władzę”, która paraliżuje pracowników i utrudnia prawidłową opiekę nad dziećmi. Profesjonalne zarządzanie wymaga jasnych zasad, wsparcia i wzajemnego szacunku, a nie obsesyjnej kontroli. Kompetentny i odpowiedzialny dyrektor powinien wspierać pracowników, umożliwiać im działanie w ramach ich kompetencji i budować zdrowe środowisko pracy, a nie opierać swoją wizję wyłącznie na strachu i podporządkowaniu.
A że tak dopytam, a kto wchodzi w kompetencje dyrektora i przede wszystkim jakie kompetencje? O jakich kompetencjach mowa? Bo nie rozumiem
Piszesz, że Nigdy nie odmówił interwencji i nie zostawił swoich pracowników w potrzebie. serio? a uważasz, że jako dyrektor mógłby postąpić inaczej? Nie wyobrażam sobie, ze jakikolwiek inny dyrektor mógłby tak zrobić. To jego obowiązek, a nie nadprzyrodzona moc. Szkoda, żeby jeszcze nie interweniował. jeśli np jakiś uczeń przejawiający agresję, silniejszy i większy od nauczycielki, która prowadzi zajęcia, stwarza zagrożenie dla niej i innych uczniów, to kto ma interweniować? Pani sprzątająca, pani pomoc czy pani sekretarz? To nie jest nic nadzwyczajnego, że jest proszony o interwencję. to jego święty obowiązek. A co, może mamy jeszcze w takiej sytuacji dzwonić po firmę ochroniarską?
Steven, wiemy jakie obowiązki ma dyrektor. Nie musisz nas o tym pouczać i uświadamiać. Ale wyobraź sobie, że prócz zarządzania i organizacji obowiązki dyrektora szkoły w zakresie tworzenia dobrej atmosfery obejmują budowanie zaufania poprzez otwartą komunikację z uczniami, nauczycielami i rodzicami. Otwarta komunikacja i relacje- utrzymywanie otwartych drzwi gabinetu i regularne spotkania, aby wysłuchiwać opinii i sugestii. Budowanie zaufania- tworzenie atmosfery, w której każdy czuje się doceniony i zauważony.
O MAJ GAAD.... Ambitny? A może to nie ambicja tylko pycha i niepohamowana potrzeba przypodobania się innym i tym samym chęć zatrzymania stołka? Zarządzanie placówką powinno iść w parze z poszanowaniem drugiego człowieka. Nie myl pojęć. Jeśli ktoś dobrze zarządza to nie tylko tym, co materialne, ale i tym co niematerialne- ludźmi i dobrymi relacjami z nimi i między nimi, dba o dobra atmosferę. Nie broń, nie broń. podpisz się nazwiskiem i uwiarygodnij, że co piszesz o dyrektorze to prawda i bezinteresowne wsparcie- przecież za popieranie dyrektora nic ci nie grozi, prawda?
Jak jesteś taki pewny, że grupka, to napisz kto w tej grupce
Nie sądzę ze na taką liczbę osób pracujących tylko 2 czy 3 osoby piszą. Chyba cię ponosi. A ty jesteś z tej grupy 2-3 osobowej, która tylko popiera dyrektora? Bo jak na razie tutaj superlatyw o nim nikt nie napisał. zarządza i wymaga. to dwa główne wyznaczniki które się o nim pojawiły. A coś więcej. Coś o dobrym traktowaniu ludzi? Może ktoś coś więcej napisze o waszym wymagającym zarządcy? i spowoduje, tym ze inni zmienią o nim zadanie?
Wyimaginowane zarzuty? „wyimaginowany” odnosi się do czegoś, co istnieje jedynie w wyobraźni, a nie w rzeczywistości. A to co się dzieje, to nie wyobraźnia. TO RZECZYWISTOŚĆ. I nie wybielaj, nie wymyślaj. I nie wmawiaj takich p....uł. Nie jesteśmy dziećmi. I nie jesteśmy głupi, żeby przychylać się do tego, co ty sobie obiektywnie myślisz. Wykonuj te wszystkie polecenia. A my i tak mamy swoje rozumy. Naprawdę trzeba być tak omamionym, żeby tak słodzić. Ale co się dziwić
Wiecie, co jest bezsprzeczne? Że Bóg wszystko widzi. I On wie jedyny co jest prawdą, a co nie. I ci wszyscy, którzy mówicie prawdę to wiedzcie, że Bóg jest z Wami. Nic nie dziej się bez powodu, wszystko dzieje się po coś. A po co, to jeszcze się okaże. Wszystko dopiero przed wami. Bądźcie odważni. Prawda wyzwala zarówno tych, którzy się za nią opowiadają, ale i tych, którzy jej zaprzeczają. Dobranoc pchły na noc ;)
Czas na zmiany. Miejmy nadzieję że to wkrótce nadejdzie i jest to kwestia nieodległego czasu.
Czemu tygodnik robi wybiórczość w naszych komentarzach ? Nie dodają wszystkiego , co piszemy . Osobo decyzyjna , nie blokuj tego co chcemy napisać , niech to w końcu ujrzy światło dzienne .
Z tego co widać to nie jest przypadek odosobniony- czyżby idzie nowa moda? Taki styl zarządzania jaki opisują nauczyciele tej szkoły znam z innej placówki nieopodal Siedlec. Jednak póki co wszyscy są szczęśliwi, panuje rodzinna atmosfera- więc cóż chwilo trwaj! Ale jak obserwuję to tylko pozory (dla mnie takie zakłamanie jest wręcz trudne do zniesienia- widać, że ludzie boją się o pracę). Zachowanie i teksty jakie kieruje (o boska) dyr. do niektórych podwładnych są dla mnie szokujące (nie będę cytować, bo zwyczajnie też boję się, że się zdradzę i będę mieć klopoty). Na moje pytanie co to ma być? Uspokaja się mnie (inni pracownicy) i tłumaczy, że to tylko takie ciężkie żarty i lepiej się nie przejmować. No skoro jest takie przyzwolenie (spowodowane strachem) cóż życzę powodzenia, zdrowia i wytrwałości- szczególnie pracownikom od których się "wymaga"????. No, a tak swoją drogą - ciekawe kiedy tutaj pęknie puszka pandory! Myślę, że jeśli rządzący (organy nadzorujące i prowadzące) nie zajmą się uczciwie znalezieniem skutecznego sposobu i narzędzi na rzeczywiste zwalczanie zjawiska mobbingu, to władcy niektórych placówek będą coraz bardziej rozpasani. Dlatego wołam za JP II- "potrzebujemy ludzi sumienia!" (nie układanych kolesi, kretaczy, donosicieli i lizusów). To, że ktoś dosłał społeczny kredyt zaufania, to nie znaczy że może pomiatać innymi- on ma im uczciwie służyć być wzorem, a wręcz autorytetem. Kto tego nie rozumie, nie jest godzien zajmowanego stanowiska, a tym bardziej nie ma prawa kierować innymi. Taki człowiek nie tylko sam jest zly, on sieje zło (większość ludzi w obliczu zagrożenia utraty pracy gotowych jest zrobić wszystko). Żyjmy prawdą! Precz z tyranią w ???? wieczny!
Po takim artykule i przy tak poważnych zarzutach powinny zostać przeprowadzone dokładne kontrole tej placówki – nie tylko pod kątem traktowania pracowników, ale także uczniów i rodziców. *** Czytając te wszystkie komentarze i doświadczenia, naprawdę trudno oprzeć się wrażeniu, że ta „Szkoła Specjalna” coraz bardziej zasługuje na swoją nazwę – niestety, w zupełnie innym znaczeniu, niż powinna…
Zgadza się – ta szkoła jest „specjalna” nie tylko z nazwy, w każdym możliwym znaczeniu tego słowa. Nawet sposób zarządzania można by wpisać do słownika jako nową definicję pojęcia „specjalny”. Co jeszcze w tej szkole może być takiego „specjalnego”? Specjalne traktowanie pracowników – oczywiście wybiórcze, bo jedni mogą więcej, inni za to samo są rozliczani surowiej. Specjalne nakazy, specjalne zakazy, specjalne regulaminy i zasady. Jeszcze tylko system GPS do śledzenia pracowników i kontrola osiągnęłaby poziom absolutnej „specjalności”. Specjalne podejście do dzieci, specjalne sposoby przyznawania różnych rzeczy…Niektórzy otrzymują częściej — za „wyjątkowe zasługi”, które wszyscy dobrze znamy...Inni dostają coś od święta, gdy akurat przypomną o sobie we właściwym momencie... A są i tacy, którzy nie dostają nic — bo mają własne zdanie i nie biorą udziału w pewnych... rozmowach. Tutaj wszystko jest „specjalne” – łącznie z tym, że specjalnie robi się ludziom pod górę. A styl zarządzania i podejście do ludzi? Oczywiście też wyjątkowo „specjalne”. Styl zarządzania i podejście do ludzi też jest wyjątkowo specjalne
Ktoś napisał, że podważany jest autorytet dyrka. To absurd, bo w tym przypadku nie można mówić o żadnym autorytecie. Władza a autorytet (socjologia): Socjolog Max Weber rozróżnił te pojęcia, wskazując, że autorytet to władza uznawana za prawowitą przez podwładnych, podczas gdy władza może opierać się na przymusie. Rozumiecie tę różnicę? Zgadzacie się z tym?
"Wsród pochlebców trudno o prawdziwych przyjaciół" To zdanie bardzo dobrze odzwierciedla zachowanie wielu osób w naszym ośrodkowym środowisku. Przykre, ale prawdziwe.
„Podstawowe wartości człowieka są jak korzenie drzewa. Można je dostrzec, kopiąc głęboko, albo rozpoznać po owocach”. Thomas S. Monson
z Internetu Cytaty, które celnie demaskują fałszywość i pomagają lepiej rozumieć ludzkie intencje. „Ludzie znają dziś cenę wszystkiego, nie znając wartości niczego”. Oscar Wilde „Warto być uczciwym, choć nie zawsze się to opłaca. Opłaca się być nieuczciwym, ale nie warto”. Władysław Bartoszewski „Jeśli nie masz wartości, jeśli nie masz szacunku dla innych, to nie będziesz żył w pokoju, harmonii i szczęściu”. Dalai Lama
„Nie podoba mi się wyniosłość, nie podobają mi się ludzie, którzy stawiają siebie wyżej od innych. Mam ochotę dać im rubla i powiedzieć: jak się dowiesz, ile jesteś wart, to wrócisz i oddasz resztę”. Lew Tołstoj
Ludzie dwulicowi potrafią uśmiechać się prosto w twarz, jednocześnie skrywając prawdziwe intencje. Ich postawa bywa bolesna, ale uczy ostrożności. Oto krótkie cytaty, które trafnie oddają naturę fałszywości i podwójnych masek. „Fałszywi ludzie mają to do siebie, że są wierni tylko wtedy, gdy im to wygodne”. [François de La Rochefoucauld] „Dwulicowość to przekazywanie komplementów tym, których nienawidzimy”. [Ambrose Bierce] „Dwulicowość to zdolność przekonywania innych, że jesteśmy lepsi, niż jesteśmy”. [Alain de Botton]
Do Ku refleksji: Cytaty, które przytoczyłaś/eś, mówią więcej niż tysiąc słów — fałszywość i dwulicowość bywają wierne tylko wtedy, gdy są wygodne. W naszej ośrodkowej rzeczywistości znamy to aż za dobrze: po kątach korytarzy i w pokoju nauczycielskim co niektórzy ***potrafią soczyście krytykować jego i jego pracę oraz pracę całego zespołu kierowniczego), a 25 lipca — z tortem i kwiatami — ci sami kolesie idą z życzeniami i stoją z przyklejonym uśmiechem obok jubilata. Gdzie tu miejsce na szacunek do samego siebie? Gdzie konsekwencja? Jeśli czyjaś lojalność i „miłe słówka” pojawiają się tylko tam, gdzie są bezpośrednie korzyści (nadgodziny, zastępstwa, udział w projektach, nagrody), to mamy do czynienia nie z etyką zawodową, lecz z kalkulacją. I to jest o wiele gorsze niż jednorazowe przewinienie — to system wart uwagi. Prawdziwa wiarygodność buduje się na stałości postawy: mówić uczciwie wtedy, gdy to nic nie daje, a chwalić i doceniać, gdy zasługuje na to każdy. Dla dobra dzieci i dla zdrowia zespołu powinniśmy wymagać transparentności, równego traktowania i odwagi cywilnej — nie teatrzyku interesów.*** A gdzie w tym wszystkim miejsce na szacunek do samego siebie?***Bo gdy dla stanowiska, kilku godzin więcej, czy chwilowego uznania przekreśla się wartości, na których powinna opierać się praca z dziećmi, praca z ludźmi, to nie jest już kwestia poglądów — to jest po prostu utrata moralnego kompasu. I to właśnie jest najbardziej przykre.
słyszy się w szkole , że niektórzy nie śpią po nocach przynajmniej w ostatnich 2 tygodniach. niektórzy to biegają po szkole, to w jedną to w druga stronę, z góry na dół, z prawa do lewa... Czy dlatego, że kontrole mogą wykazać nieprawidłowości? Chyba nie do końca wszystko jest takie jak trzeba, jeśli takie intensywne poruszenie i odczuwalne napięcie. Da się bardzo wyraźnie zauważyć spacery niektórych osób w jedno szczególne miejsce. Raczej to nie są zwykłe odwiedziny, a może są. Ktoś wie z jakiego to powodu?? :) To nie mówcie, bo może to tajemnica. A może to tak już z tytułu dnia wszystkich Świętych... trochę takich "świętych" u nas jest. może już świętują...
A co mamy powiedzieć jak Dyrektor narzuca odgórnie nam charytatywne przychodzenie w nasze dni wolne od pracy,w tym święta do królików znajdujących się nadzialce należącej do szkoły. Trzeba dodać, że króliki są tak naprawdę własnością Pana (...) Mało tego mamy zapewnić im wyżywienie we własnym zakresie. Kupić za własne pieniądze lub rzebrać po sklepach odpady i zgniłki. Od kółku tygodni zwierzrta żyją w strasznych warunkach. Brak źdźbła siana. Siedzą brudnr w dosłownie w pustych,zabłoconych klatkach, do picia woda koloru zielonego. W nocy spadały temperatury,więc możliwe, że mają pouszkadzane łapy. Dwa lata temu kiedy kierownik gospodarczą na polecenie Dyrektora zawiesiła w naszym socjalnym pomieszczeniu grafik z dyżurami do zwierząt,kilka osób odezwało się. Próbowaliśmy grzecznie spytać o co chodzi,przecież to nasze wolne dni,za które oczywiście przełożony nam nie zapłaci ani nie odda dni. Skończyło się wparowaniem wściekłego Dyrektora do socjalnego gdzie wszyscy byliśmy. Zaczął drzeć się,że jak nie pasuje to won do prywaciarza. Pragnę dodać,że owy grafik nie miał pieczątki oraz podpisu Dyrektora. Oczywiście było to celowe dzialanie z jeho strony
Czy naprawdę skierował do Was stwierdzenia "won"? Jeśli tak, to bardzo bardzo to okropne. Może ktoś to nagrał? Dobrze by było mieć takie nagranie. A może ktoś zrobił zdjęcie tego grafiku? Byłoby też super. Napiszcie jeszcze, o innych sytuacjach, które były przykre. Dochodziły słuchy, że były też inne...
Czy tych królików nie może dokarmiać sam dyrektor, rano przed pracą? Czemu w ogóle mają służyć temu te króliki, jeśli nikt nie chce się nimi opiekować. A tym bardziej zrozumiałe ze w dni wolne od pracy. Czy ten duży kojec przyjechał razem z królikami i jest własnością dyrektora, czy jest jednak własnością Ośrodka? Jeśli nie przyjechał razem z królikami, to skąd fundusze na ten kojec? A poza tym, niech dyrektor je zabierze do siebie. Po co ten problem jeszcze w Ośrodku. Na pasztet szkoda, ale zabrać i puścić wolno jak nie ma komu się opiekować, lub oddać w dobre ręce. A jeśli problem nie rozwiąże się, to po prostu niech ktoś idzie je wypuści na wolność i niech idą w siną dal. Nie rozumiem, czy te króliki mają się przysłużyć jakiemuś dobru uczniów, czy to jest jakaś innowacja, którą warto się pochwalić? Uważam, że lepsze byłyby alpaki- te to byłyby jakąś atrakcją :) Jeśli one mają służyć jakiejś formie terapii, to należy umożliwić uczniom kontakt ze zwierzętami w czasie zajęć, by mogły do nich wchodzić, głaskać itp. Czy one mają papiery weterynaryjne i zgodę na kontakt z dziećmi? Jeśli są własnością dyrektora, a nie Ośrodka to dyrektor powinien zapewnić z własnych funduszy pożywienie- warzywa i siano, wodę, owies itp. czy dał je w prezencie Ośrodkowi? W czasie tygodnia niech opiekują się uczniowie w ramach zajęć lub w ramach pobytu w internacie. Ale w dni wolne od pracy, święta, wakacje, ferie i inne to nikt nie ma obowiązku ich dokarmiać, chyba ze ktoś chce w ramach wolontariatu i charytatywnie. Bo chyba jeśli mają służyć dzieciom to nie rozumiem, że mają sprawować nad nimi opiekę panie pomoce, panie sprzątające czy może jeszcze panowie z portierni, albo ktoś inny? Jeśli pomoce mogą jako pracownicy obsługi, to może pracownicy administracyjni też mogą- mamy jeszcze kilka osób z administarcji, które może mogłyby się zajmować organizacją pożywienia i ich żywieniem. Ale tu jeśli chodzi o zwierzęta w szkole to chyba też powinny być pod stałym nadzorem weterynaryjnym. Są? Kiedyś w starej szkole na Sienkiewicza funkcjonowało minii zoo na poziomie internatu, ale z czasem zostało zlikwidowane, bo chyba nie było komu się zajmować. Były chyba ptaki, chomik, jaszczurka, i może coś jeszcze, ale pamięć zawodna, żeby to pamiętać. Myślę, że te króliki powinny zniknąć z terenu Ośrodka, skoro budzą tyle złych emocji i kontrowersji. Czy pan dyrektor rano jadąc z domu nie może przywieźć marchewki, kapusty, ziemniaków i im zanieść? Przecież jadąc prosto ze wsi może to zrobić. Nie trzeba iść do żadnych sklepów, na żadne rynki i targi. Panie KP zabierz te zwierzęta tam, gdzie będą zaopiekowane, nakarmione, napojone, osłonięte od słońca i zimna, które nadchodzi. Skoro nikt tu ich nie chce, to po co na siłę uszczęśliwiać pracowników? A dzieci też się szybko nudzą i nie są one żadną dla nich atrakcją.
A tak w ogóle, jeśli dyrektorowi tak zależy na tych królikach w szkole, to niech zabierze je z tej działki i postawi sobie ten kojec- mega klatkę pod swoim oknem przy szkole. Wtedy wszystko widać, czy nakarmione, czy jest woda, czy ktoś do nich zajrzał i zadbał o to co trzeba. Rano od razu wychodząc z auta i idąc do szkoły może wrzucić marchewką- to przecież tylko kilka kroków. Bez zbytecznego zachodu. Poza tym panie codziennie w kuchni gotują, to też coś może podrzucą. Jak nie kapusty, to chociaż suchego chleba, który króliki bardzo lubią.
I'm Stewen I'm in heaven.... :):) Steven (Trend internetowy): W przeszłości istniał trend na platformie TikTok, gdzie "Steve" był używany w formacie wideo pokazującym smutną i samotną osobę po serii zdjęć z przyjaciółmi. :)
Stewen, czy ty zajmujesz się pasmanterią? Internet podpowiada, że Steven - to polska marka produkująca rajstopy i skarpety. A może masz męskie rajtuzy na stanie? Choć nie jestem duzy, to chcę mieć rajtuzy :) Zima idzie, trzeba się ogacić... chu chu ha idzie zima zła :) Stewen, czy ty jesteś w siódmym heaven?
Cóż to władza z człowiekiem zrobiła....facet się pogubił ...a pamiętam 25 lat temu jak s(...)Naprawdę. Widać jednak,że nie tylko dyrektor winny.Slychac z komentarzy,że wśród pracowników są ogromne antagonizmy.Ale z drugiej strony,co się dziwić.Full ludzi i kupa rozkrzyczanych bab.Facet (...)
Ty nie jesteś facetem tylko zwykłym CHŁOPEM skoro o kobietach, nauczycielkach piszesz: rozwrzeszczane BABY. Nie przypominam sobie, żeby w naszej szkole były takie kobiety, no może pojedyncze przypadki. ale nie ogół. A to różnica. Jest wsród naszego grona mnóstwo wspaniałych kobiet. Piękne, mądre, utalentowane, pracowite, zabawne i posiadają tysiąc innych zalet. A to, że któraś krzyknie to i dobrze. Taka powinna być kobieta, a nie jakaś lana klucha bez wyrazu. Natomiast prawdziwy mężczyzna powinien wyrażać się o kobietach czy ogóle kobiet z większym szacunkiem i nie używałby takich określeń, co dowodzi, że ty nim nie jesteś. Zapewne wiesz, a jak jeszcze nie, to nasz ośrodek BABĄ stoi. Widocznie nie jest tak żle z tymi BABAMI, bo dyrektor na swoich zastępców wybrał 3 kobiety- to znaczy 3 BABY (wg twojego nazewnictwa). Dlaczego nie wybrał mężczyzn, to znaczy CHŁOPÓW takich jak ty? Sam sobie odpowiedz. Odpowiedź jest bardzo prosta. I ty ją znasz najlepiej. lepsza rozwrzeszczana BABA niż nijaki CHŁOP. Gadasz od rzeczy. kup sobie lepiej "super glue". . skuteczny, efekt natychmiastowy- zapobiega gadaniu głupot. A zanim następnym razem coś powiesz, to sprawdź czy mózg masz połączony z językiem. Bo wydaje mi się, że na chwilę obecną połączenia brak.
Do chłopa....czytaj ze zrozumieniem,to nie boli....nie rozwrzeszczane tylko rozkrzyczane,a to roznica.Pracuję w gronie kobiet i wiem na co je stać...roszczeniowe,obrazalskie,gadatliwe,złośliwe i niezłe z nich aktorki.Zdania nie zmienię A że dyrektor wybrał kobiety na zastępców to raczej nie miał wyjścia.....zresztą jeden by się nadawał, ale wybrał stolicę....i dobrze zrobił ...Długo by pisać.
Już każdy z Państwa napisał, co tylko chciał. Rozumiem, że na wszystkie oskarżenia macie Państwo dowody. Od kilku tygodni Osrodek jest kontrolowany przez różne instytucje, nawet w tym momencie odbywa się kontrola. Do tej pory żadna z instytucji kontrolujących nie wykazała nieprawidłowości a zwłaszcza w zakresie, który tak chętnie jest tutaj opisywany. Łatwo jest rzucać oskarżenia anonimowo bez dowodów. Bardzo daleko to zaszło. Proszę wystąpić z imienia i nazwiska i przedstawić konkretną sytuację popartą dowodami. To jest hejt na p. Dyrektora.
Na wszystko potrzeba czasu i cierpliwości. Proszę czekać cierpliwie.
Do Obiektywnie: Chcę podkreślić, że mobbing to proces, który często trwa miesiącami, a nawet latami, i nie zawsze pozostawia ślady w dokumentach. Dowody mogą znajdować się w relacjach osób, które tego doświadczyły, i zgłaszane są do odpowiednich instytucji – nie w komentarzach publicznych. Nie doświadczywszy takiej sytuacji, trudno w pełni ocenić jej skalę i wpływ na psychikę osoby mobbingowanej. Warto czasem postawić się w sytuacji drugiej osoby i zrozumieć, że nie wszystko, co widać na zewnątrz, odzwierciedla rzeczywistość. W dzisiejszych czasach często dominuje podejście „co mi się należy” i „co ja czuję”, natomiast empatia wobec innych, zwłaszcza wobec osób w trudnej sytuacji, bywa pomijana. Dlatego warto pamiętać, że sytuacje mobbingowe wymagają poważnego podejścia i odpowiednich procedur.
Nie, nie wszystko tu zostało napisane, nie zostało napisane bardzo dużo. I nie każdy tu napisał, co chciał. *** Może trzeba cierpliwie poczekać i oczekiwać? To nie jest posiedzenie rady pedagogicznej, na której wszyscy mamy obowiązek się podpisać z imienia i nazwiska. Jeśli trzeba będzie udowadniać tam gdzie będzie to wymagane, i we właściwym czasie, to na pewno kto będzie musiał to się podpisze. co do tego to nie ma wątpliwości.
tak, na to co trzeba mamy
Trochę wyolbrzymione. brzmi to jakby tych kontroli było tysiąc i nie wiadomo od ilu już tygodni, a to chyba zaledwie kilka kontroli jak na razie i może od 2 lub 3 tygodni? A przecież chyba nie non stop. jakoś tak wielu kręcących po ośrodku "kontrolerów" nie zauważam. A dlaczego? Bo tu się pracuje, a nie obserwuje co robią inni.
Czekaj cierpliwie a będzie ci dane...!
Co ty nie powiesz.... Aż tak go bronisz? Powiedz głośno i wyraźnie- DLAczego?. A raczej napisz. Niech wszyscy się dowiedzą. Może ktoś jeszcze Cię wesprze i poprze twoje uzasadnienie. Może ja też, jeśli uznam, że to obiektywne i prawdziwe. Myślę, że możemy się tylko domyślać dlaczego tak go bronisz. Wszystko ma swoje uzasadnienie i nic nie jest przypadkowe. Prawda?
Ależ oczywiście, że mamy. Nie tylko dowody, ale i świadków. I trzeba przyznać, że nie wiemy, czy więcej świadków czy dowodów.
Pani K......, a Ty nie przesadzasz z tym wystąpieniem z imienia i nazwiska? Takie podejście do nas pracowników to żenada. Brzmi niemal jak wicedyrektorski ROZKAZ. Sama wystąp z imienia i nazwiska, a nie nam tu rozkazujesz. Tu są media, a nie szkoła. Broń do woli tego, kogo bronisz, ale sama sobie wystąp z nazwiska i imienia. Daj przykład innym. Zresztą nie musisz występować, bo i tak wszystko wiadomo. Zresztą Twoje zachowanie w pracy ma też wiele do życzenia.
Relacje osób są subiektywne. Na podstawie samych słów nie można bezkarnie hejtowac ***. O każdym z nas można powiedzieć wszystko, więc zastanówcie się co robicie. Takie poważne zarzuty powinny być kierowane do Sądu a nie w komentarzach w internecie. Proszę pamiętać, że w internecie nie jesteśmy anonimowi. Pozdrawiam.
Sam sobie odpowiedziałeś anonimie. To, co można tu, to jest mniej więcej napisane. Raczej zdecydowanie mniej niż więcej. A reszta gdzie ma być, to już sobie też odpowiedziałeś sam.
Nauczyciele,przecież to Wy uczycie dzieci i młodzież że hejt w internecie jest obrzydliwy i karalny, na to są paragrafy. Jeśli dyrektor kogoś skrzywdził to sprawę należy kierować do sądu a nie wylewać swoje frustracje na forach.Wstyd ! że niektórzy nauczyciele narzekają że nie są szanowani przez rodziców swoich wychowanków a zachowują się jak gówniarze.Pracujecie ciężko, wykonujecie kawał dobrej roboty. Szanujcie się sami i reszta będzie Was szanować.
Proszę poczytać, czym konkretnie jest hejt. Tutaj hejtu nie widać, jedynie były 2 brzydkie komentarze, ale to broniące pana dyrektora i obrażające pracowników. Jak wyżej: odsyłam do słownika. Bo niestety, albo stety, istnieje jeszcze wolność słowa w mediach i każdy ma prawo wyrazić swoje zdanie. Zarówno ci broniący dyrekcji, jak i ci po drugiej słowa.
Dlaczego ośmielasz się pisać takie rzeczy? Czy kiedyś doświadczyłaś/ -eś tego o czym piszemy? To nie jest żaden hejt. Ale ty sam/ sama nas hejtujesz pisząc w taki sposób. Sąd to jest ostateczność. Nikt tego nie chce. Bo ktoś będzie albo wygrany albo przegrany. Jeśli nie da się problemu rozwiązać we własnym kręgu***, a sprawa jest zgłaszana już wielokrotnie do osób, które powinny pomóc, a nic w tym kierunku nie robią, to trzeba mówić o tym dalej na zewnątrz, żeby inni usłyszeli i zechcieli pomóc. Nie rozumiem, jak ktoś kto nie ma o czymś pojęcia może się wypowiadać na ten temat. Jest to bardzo przykre, że nauczyciele, którzy stają się ofiarami, w oczach osób takich jak ty- są tymi winnymi. To jest nie do pojęcia. Proszę, zastanów się i wczuj się chociaż odrobinę. A jeśli nie potrafisz okazać odrobiny wsparcia, empatii i zrozumienia, to zwyczajnie zamilcz.
tY chyba nie wiesz co to jest hejt. I za to co piszemy to ty nas tu straszysz paragrafami? A co tu takiego strasznego i nieprawdziwego jest opisane. To twoje zachowanie jest hejterskie i poniżające, kiedy piszesz o nas ze zachowujemy się jak gówniarze. Ty nie masz do nas szacunku. To jest właśnie hejt. obrażanie kogoś w ten sposób. P***
twoim zdaniem proszenie o pomoc, nagłaśnianie zła i bronienie oraz okazywanie wsparcia pokrzywdzonym jest wstydem? Rozumiem, gdyby ktoś nakłaniał kogoś do nienawiści, ale tu nikt takiego czegoś nie robi. Prawdziwym wstydem jest i powinno być ukrywanie prawdy. Ktoś ma mieć spuszczoną głowę dlatego, że odczuwa krzywdę i mówi o tym głośno? A PRAWDZIWYM WSTYDEM jest właśnie wmawianie komuś wstydu w sytuacjach, kiedy ktoś pokrzywdzony naprawdę cierpi lub znalazł się w bardzo trudnym położeniu. A tu są ludzie, którzy właśnie pokonali swój wstyd przed takimi osobami jak ty, bo zdawali sobie sprawę, że będą tak właśnie oceniani- że piorą brudy, że są hesterami, że mówią nieprawdę, że zamiast sądu to tu o tym mówią, piszą itp.itp. aLE DLACZEGO TO MY MAMY SIĘ WSTYDZIĆ? Wstydzić powinni się ci, którzy próbują wmawiać nam kłamstwo, próbują wmówić nam że jesteśmy fałszywi. Ale kto jest fałszywy i kto powinien się wstydzić przed drugimi i przed sobą? Kłamstwo zmierza w takich wypadkach do ukrycia słabości przed oczyma innych. Kłamstwo bardzo często jest opłacalne. Do czasu. Ale kłamstwo ma krótkie nogi. I nigdy nie warto kłamać, że coś nie ma lub nie miało miejsca, jeśli zgoła prawda jest odmienna. I czasami w najmniej oczekiwanym momencie może się komuś noga powinąć. a szczególnie wtedy, kiedy czuje się zbyt pewnie. Pewność bywa zazwyczaj niepewna.
Do: Do nauczycieli Warto najpierw zrozumieć, czym naprawdę jest hejt. Hejt to obrażanie, wyśmiewanie, używanie wulgaryzmów czy poniżanie innych. Tutaj czegoś takiego nie ma. To, co się pojawiło, to relacje ludzi, którzy doświadczyli konkretnych sytuacji – opisali je, bo miały miejsce, a nie dlatego, że chcieli kogoś oczernić. Mówienie o krzywdzie, o braku szacunku, o złym traktowaniu, o przekraczaniu granic — to nie hejt, tylko reagowanie na problem, który dotyka wielu osób. A jeśli rzeczywiście takie sytuacje miały miejsce (a z tego, co widać po liczbie komentarzy, miały), to trudno je sprowadzać do „frustracji”. To raczej wołanie o godność i normalność, które – niestety – trzeba było wyrazić publicznie, skoro nikt wcześniej nie chciał słuchać. Czasem prawda boli bardziej niż hejt – może dlatego tak trudno ją przyjąć?
Do: Do nauczycieli Może po prostu nie zdajesz sobie sprawy, że takie sytuacje zdarzają się również wśród osób pełniących funkcje kierownicze. Czasem ktoś, kto ma władzę, zapomina, że szkoła to nie prywatne podwórko, tylko wspólne miejsce pracy wielu ludzi, z różnymi doświadczeniami i emocjami. Dlatego właśnie warto mówić o takich sprawach otwarcie, z szacunkiem, ale też z odwagą — żeby nic nie było zamiatane pod dywan.
Szanowni Państwo Komentujacy, choć sama jestem nauczycielem ( nie pracuję w opisywanej szkole) mogę Państwa tylko pocieszyć, ze nie tylko u Państwa w szkole jest takowy dyrektor***. Takie historie bywają w niemalże w każdej szkole. Miałam wielu nad sobą dyrektorów i nie którzy z nich byli prawdziwymi mobberami. I dlaczego Ci Dyrektorzy mobberzy dalej są u wladzy? Są na stanowisku któraś dekadę. Na to pozwala wladza samorządowa, bo dyrektorzy szkol to dobrzy kumple z prezydentem, z burmistrzem czy z wójtem. Konkursy na dyrektorów szkół są tak zorganizowane, aby człowiek wójta czy prezydenta wygrał konkurs. Jak było z Państwa dyrektorem,tego nie wiem. Nie tak dawno słyszałam historię o dawnej dyrektorce w szkole w ***wszystkich z dnia na dzień zwolnić, i krytykowała panie kucharki, ze nie potrafią gotować. Istna Magda Gessler, owa Pani dyrektor juz od kilku lat na emeryturze. Z własnego doświadczenia też doświadczyłam dyrektorkę, która na mnie nakrzyczała na wiadomość, ze jak mogłam zajść w ciążę z początkiem roku szkolnego i ze ona będzie miała problem z zatrudnieniem kogoś na zastępstwo. Było to już kilkanaście lat temu, dziecko moje juzprawie dorosłe. A rozmowę z moją dawnadyrektorka pamiętam, jakby była wczoraj. Wystarczyło tylko nagrać taką rozmowę i przedstawić do PIP. Jaka była to pełna emocji rozmowa, ze po tyłu latach ją bardzo dobrze pamiętam. Ta pani wciąż na stanowisku. Wierzę Panstwu, ze może być u Państwa w szkole nieciekawa atmosfera. Często taką atmosferę stwarzają sami dyrektorzy, ze pracownik boi się chodzić do pracy, bo może być wezwany w każdej chwili na dywanik. Z drugiej strony być dyrektorem szkoły w dzisiejszych czasach, nie jest łatwo. Jest to ciężka i bardzo odpowiedzialna fucha. Za żadne pieniądze nie chciałabym sprawować takiej funkcji, chyba ze w jakieś małej, wiejskiej szkole. Dziś szkołą rządzą rodzice, dyrektor musi tańczyć tak,jak zaśpiewają rodzice bądź organ prowadzący. O nauczycielach już nie wspomnę, nauczyciel nie ma nic do powiedzenia. Nikt nie broni nauczycieli. Jak mają nauczyciele wesprzeć ucznia, jeśli nauczyciel sam potrzebuje wdparcia, bo jest tylko człowiekiem. nie ma wsparcia od strony dyrektora własnego, rodziców, a szczególnie od strony kuratorium. P.S.*** Podsumowując, dyrektorem się bywa, a człowiekiem się jest. Kto w szkole nie pracuję, ten w cyrku się nie śmieje.
A tak na marginesie, to prócz dyrektora, jeszcze jest jedna osoba, która bardzo, ale to bardzo przyczynia się do tworzenia tej złej atmosfery w Ośrodku, do podsycania, jątrzenia i te wszystkie podobne klimaty. Wielokrotnie przejawiająca nietakt w stosunku do innych pracowników, wielokrotnie rzucająca różne bezpodstawne oskarżenia i domysły. Osoba, która szybciej powie, niż pomyśli, nie ma wyczucia czy to powinno mieć taki wydźwięk i brzmienie, nie pomyśli czy wypada tak mówić czy nie. Ale co tam. Komu można, to można. Osoba często wyolbrzymiająca pewne kwestie i sytuacje. Doradca, który doradza. Dziwne, że jeszcze tu nikt nic nie napisał o tym.
W punkt. Wszyscy wiemy, o kim mowa.
Co tam słychać w Waszym pięknym świecie??? Facebook pęka w szwach od wspaniałych akcji,cudownych ludzi,szczęśliwych dzieci ...czy to pozory,czy dyrektor robi dobrą minę do złej gry, bo boi się o stołek?
Doradca bez taktu -bardzo trafne , a zarazem delikatne określenie tej osoby .
Pytacie, co u nas... Ano pojawiły się nowe premie u pewnej grupy, ciekawe zjawisko...
Dyrektorowi zależało na promocji Ośrodka, łapał się cepeliady i kład przede wszystkim nacisk grajków, nawet na próby kazał się zapraszać- oczywiście w celu cenzury jak zapraszał gości politycznych, ale jak widać nie spodziewał się że promocja Ośrodka zależy od jego traktowania podwładnych. Ponad 40 tys osób przeczytało ten artykuł! Szkoda tylko , że w takim świetle!!!!! Świetny menagerier:)) Słoma z butów? Tylko z Dziew…l ! Króliki potwierdzają jakość, alpaki gwarantują styl :)
To pewnie pomówienia, nie promocję ośrodka ale Dziewul. Przyjedźcie, są dobre auta w dobre ręce.
"Wódz" od czasu kontroli stał się jakiś taki nienaturalnie miły. Takie nowe zjawisko.Może już mu tak zostanie. Oby. Oby nie tylko na czas kontroli... Ale to chyba zbyt piękne, by było prawdziwe. To chyba raczej pozory. Ludzie się nie zmieniają tak z dnia na dzień. Chyba raczej żeby zamydlić oczy.
Dlaczego nadal nie znamy wyników kontroli? Ciągle nie zgadzają nam się nasze wypłaty, potrącają nam z pensji. Czy ktoś ma nad tym kontrolę, czy już zawsze będzie taki bałagan? Dlaczego zarabiam mnie niż kilka miesięcy temu???
Kochana...drugi próg podatkowy. My z innych szkół też tak msmy
To nie chodzi o drugi próg, tylko inne cuda na kiju.
Po tym artykule i komentarzach , jedna z pań wice jakby przeszła przemianę . Zaczęła używać naszych imion , nawet dzień dobry sama teraz mówi, bo wcześniej nawet nie odpowiadała na nie . Jakby mniej podjudzania i złośliwych komentarzy . Mamy kolejny pozytyw …..
A gdzie się zaszył nasz principe? Jeszcze w historii ostatnich 10 lat nie było takiej sytuacji, że minie zaraz prawie 2 miesiące i jakaś taka dziwna cisza, nie biega, nie rozstawia, nie słychać podniesionego i złowieszczego tonu. W ogóle go prawie nie widać. Czasami gdzieś przemknie.Chyba mocno zajęty papierami, dokumentami, a może kontrolami? Może mocno przejęty? No nie spotykane. Ale co najważniejsze świat się nie zawalił. Ludzie przychodzą do pracy, robią nadal swoje. I nie trzeba za nimi biegać i pilnować. I co da się? DA SIĘ? Oczywiście, że się da.
Z nosem w dokumentach. I ciągle na wyjazdach... A my pracujemy i nic się nie dało. Bez kontroli wszystko idzie.
Szanowni niezadowoleni. Wszystko co tu piszecie to bzdury wyssane z palca. Dwie lub trzy osoby przy wsparciu ludzi, którzy mają osobiste urazy do p. Dyrektora napędzają i nakręcają nienawiść w kierunku całej kadry kierowniczej oraz do siebie nawzajem. Kontrola za kontrola i żadna nie wykazuje nieprawidłowości. Może warto o tym wspomnieć. Opowiadanie niestworzonych historii na forum jest łatwe. Mimo wszystko większość nauczycieli i terapeutów w Ośrodku to ludzie rzetelnie realizujący swoje obowiązki, którzy nie obawiają się szefa. Jeśli chce się rządzić placówka można stanąć do konkursu, który jest już niedługo i pokonać obecnego dyrektora w uczciwej walce zamiast siac nienawiść i hejt. Ktoś się zagalopował.
Nie zakłamuj rzeczywistości Nauczycielu
A Ty jesteś tylko nauczycielem, czy pełnisz może jeszcze inną dodatkową funkcję w naszym Ośrodku? Wygląda, że raczej tak jest. Wynika to z Twojej wypowiedzi i z wiedzy, którą jak widać dokładnie posiadasz. Stąd można wnioskować dlaczego tak piszesz. Nikt nic nie wie o wynikach kontroli. Przynajmniej oficjalnie. Nieoficjalnie słychać o różnych dziwnych rzeczach, ale czy to plotki, czy prawda? A Ty skąd wiesz, że kontrole nic nie wykazały i jakie to były kontrole, jeśli nikt nic oficjalnie nie mówi o wynikach kontrol? Jakie były, to nikt z nauczycieli raczej nie wie dokładnie, ile tych kontroli było i skąd one były. Ja przynajmniej nie mam o nich pojęcia. Kręciły się chyba panie z Urzędu Miasta i tyle. Chyba kontrolowały finanse. I przestań tak bronić dyrektora. Nawet, gdyby kontrole wykazały coś mocno niezgodnego, to nie sądzę, żebyśmy zostali o tym dokładnie poinformowani.
Jakie niestworzone historie masz na myśli? Napisz, które są wymyślone lub niestworzone. A wiesz ile historii nie zostało tu jeszcze opisanych? Nie wiesz. Dlaczego jesteś taką wielką obrończynią?
Droga pani, po komentarzu widać, z kim piszemy. I żeby nie zakłamywać rzeczywistości, to jednak chyba nie jest tak dobrze? Jedna rada była, podczas której były przedstawione nieprawidłowości. A na resztę czekamy, bo póki co cisza. Ale cisza tylko w naszej szkole, bo po mieście aż huczy. I proszę się nie przejmować, my wiemy, co wyszło i dlaczego od kilku tygodni tylko teczki, segregatory i inne papiery latają po ośrodku. Czekamy cierpliwe na dalszy rozwój sytuacji. I faktycznie kilka osób się znajdzie, ale to takich, którym pasuje obecny układ. Większość ma dość... Nawet dziś były rozmowy, że czas, żeby to się rozwiązało.
A skąd są osobiste urazy do dyrektora? Rozumiem, ze w Twoim mniemaniu z powietrza??? Tak, dyrektor jak widać w twoim odczuciu to chyba więcej niż jakikolwiek święty! Zapatrzona jesteś w niego jak w obrazek. I jest to bardzo widoczne. Czego niestety nie da się ukryć. Może nie zdajesz sobie z tego sprawy, ale patrząc z boku bardzo dobrze to widać.
A Ty jesteś chyba tą jedną lub drugą albo trzecią z tych 3, które go bronią. Przecież nikt więcej go tu nie broni. Nie dziwne? Dlaczego?
"pokonać obecnego dyrektora w uczciwej walce". O jakiej walce piszesz? Co to za walka, jak nie było więcej kandydatów na stanowisko. To kto z kim walczył uczciwie i kto kogo pokonał? Chyba sam siebie pokonał :):) To jakiś absurd. Chyba to pisząc to ty się zagalopowałaś sama. A do konkursu to wcale nie aż tak blisko. Nie przesadzaj. W jakich my czasach żyjemy... uczciwość...
Że to wszystko bzdury wyssane z palca? A skąd wiesz? Ludzi możesz przekonać do swojego stwierdzenia, ale Boga nie oszukasz. nad nami jest jeszcze Bóg, który wszystko widzi i wie. Dokładnie i w każdym szczególe. Zna każdą myśl i wie, o każdym słowie, o każdym złym czynie i zachowaniu. I na Twoim miejscu proponuję powściągliwość w dokonywaniu takich ocen, bo nie wiesz co mówisz.
W kierunku całej kadry? Nie przesadzasz? Wśród kadry są też osoby, które są w porządku***
Boicie się?
a ja odnoszę wrażenie, że bronią tu szefa są tylko 2 panie. Jedna z prawej, druga z lewej. I tyle.
Wszystkie oskarżenia anonimowo! Jakie to proste bez twarzy i nazwiska wypisywać takie okropne komentarze.
O kim mówisz? O sobie jak rozumiem. Dlaczego ty piszesz anonimowo? Zacznij od siebie. Przedstaw się. Chętnie poznamy Twoje nazwisko
Czy Ty naprawdę nie jesteś świadoma tych krzywdzących zachowań w ciągu ostatnich lat???!!!Czy po prostu boisz się ze coś stracisz jak się zmieni szef???!!
Obrzydliwe to być największym lizusem i donosicielem na terenie szkoły. Ale u nas podobno takich nie ma ????
Wstaw swoje. zdjęcie i nazwisko. Dlaczego tego nie zrobisz? Masz jakieś obawy...
Stefan, w punkt. Podobno nie ma... Podobno
Masz rację Obrzydliwe. Nie tylko O b r z y d l i w e , ale i K ł a m l i w e jest to co piszesz.
Na Radzie Pedagogicznej był czytany protokół po kontroli Kuratorium, który nie wykazał nieprawidłowości. Ta tajemna wiedzę posiadają wszyscy obecni na Radzie.
Ale to na pewno nie był protokół dotyczący kontroli finansów. Ta była raczej po wspomnianej przez Ciebie radzie. Czekamy na ten protokół. Po tej kontroli to chyba nie jest już tak kolorowo, z tego co się słyszy w pokoju. ***. Na inne protokoły też poczekamy. Jak taka jesteś pełna wiedzy, to na pewno wiesz jakie inne kontrole były. Podziel się z nami swoją tajemną wiedzą
Ooo jak miło, zdradzona została tajemnica rady pedagogicznej. Miło. Że nasza pani się nie boi tak publicznie o tym pisać .
Taką tajemnicę rady można zdradzać?
Kto pisze publicznie co dzieje się na posiedzeniu Rady pedagogiczne,j podlega karze dyscyplinarnej. Każdego nauczyciela uczestniczącego w posiedzeniu Rady Pedagogicznej obowiązuje tajemnica.Oj nauczycielu chyba się zagalopowałeś.
A mnie od kilku dni zastanawia inna kwestia. W ostatnim czasie mamy dużo "zespołów" i w pokoju zasłyszano, że związane one są z kontrolą, bo podobno osoby piszące skargę, poprosiły o więcej zespołów. No w szoku jestem. Wątpię, żeby te osoby, które doniosły, miały chęć siedzenia w szkole całe dnie. Chciałabym państwu przypomnieć jedynie, że w maju (tak,maj!) podczas spotkania było powiedziane, że jeśli mamy za mało pracy, to będziemy mieli zespoły do każdego ucznia. I nawet wtedy ktoś zabrał w tej kwestii głos. I jeśli będziecie udawać, że tak nie było, to warto sobie wiedzę odświeżyć. A te osoby, które powielają tą nieprawdę, chyba mają za zadanie pokłócić radę. Ale nie dajmy się, musimy iść wszyscy jednym frontem, nawet jeśli mamy inne zdania. Nie takie rzeczy przechodziliśmy w szkole. Były zmiany dyrektorów, lepsze, gorsze, czekają nas nowe, ale my bądźmy razem. Miłego wieczoru wszystkim.
"Divide et impera" (łac. "dziel i rządź") to zasada, która współcześnie odnosi się do strategii utrzymywania kontroli lub władzy poprzez celowe wzmacnianie podziałów i konfliktów między członkami danej grupy, by zapobiec ich zjednoczeniu i wspólnemu działaniu."
Prawda. W naszym gronie mnóstwo podziałów i grup. Każdy raczej wie jaka tego przyczyna i kto dzieli. Zawsze były, są i będą podziały. Ale nie były one wcześniej tak widoczne jak obecnie. Grono podzieliło się bardzo od początku ostatniej dekady- na ludzi szefa i nie ludzi szefa. Ale ktoś to zapoczątkował i stosował takie określenia. Jest nas ponad setka i ktoś powie, że trudno zapanować nad taką ilością kadry. Ale to nie prawda. Podziały się tworzą, kiedy ktoś sam je tworzy. A bardzo dużo zależy od kierownictwa placówki i tego, co sobą prezentują i jak się zachowują względem innych. Jak nie ma szacunku odgórnie to co tu więcej gadać i się dziwić, że są podziały.
Analogia. Drzewo poznacie po jego owocach. Dobre drzewo nie rodzi złych owoców, a złe nie rodzi dobrych. Kto nie dba o dobrą atmosferę w miejscu pracy, to nie będzie ich miał. Wytworzona atmosfera w miejscu pracy i wzajemne relacje międzyludzkie w najwyższej mierze zależą od zarządzającego danym miejscem. Pokaż mi swojego szefa, a powiem ci jaka jest atmosfera w twojej pracy.
Na szczęście nie ja jedna o tym pamiętalam. Dobrze, że ktoś tu publicznie o tym napisal Trzeba głośno o tym mówić, a nie kłamać. Czasy kłamstw i udawania się skończyły. Nastał czas prawdy?
ok. Napisałaś, że dwie lub trzy osoby przy wsparciu ludzi, którzy mają osobiste urazy do p. Dyrektora. Brzmi to nie inaczej jak potwierdzenie, że jednak coś się dzieje w stosunku do tych pracowników ze strony osoby o której wspomniałaś. A co znaczy wg Ciebie osobiste urazy? Czy w pracy w relacji pracownik- dyrektor można mieć osobiste urazy? Takie stwierdzenie raczej może wynikać z bardzo bliskich relacji, a nie oficjalnych pracowniczych jakie powinny raczej obowiązywać w pracy. Mimo, że to placówka państwowa, to niestety mają tu miejsce bardzo bliskie dziwne relacje, które nie powinny mieć miejsca.
Nauczycielu drogi, a skąd Ci wiadomo, że większość nauczycieli i terapeutów w Ośrodku to ludzie rzetelnie realizujący swoje obowiązki, którzy nie obawiają się szefa? Nie wierzę, że jako nauczyciel masz wiedzę na temat aż 115 pracowników pedagogicznych. Ja rzetelną wiedzę na temat pracy nauczycieli to mam tylko o sobie.
A może zapisując takie twierdzenia nie jesteś tylko nauczycielem?
Czy jesteś księdzem spowiednikiem i spowiadasz tych wszystkich ludzi- no bo skąd posiadasz tak obszerną wiedzę nt wszystkich pracowników uczących i ich podejścia i realizacji obowiązków. Czy te 2 lub 3 i ta reszta osób ich wspierających jak napisałaś nie wykonuje dobrze i rzetelnie swoich obowiązków? Jeśli nie, to dlaczego tam pracują ci ludzie?
A ty tak na serio uważasz, że dyrektor szkoły nie ma sobie nic do zarzucenia? Jest Adwent, i niech każdy zrobi wgląd w swoje serce i spojrzy czy jest taki święty. Nikt święty nie jest, ale wygląda na to, ze niektórzy niektórych za takich właśnie uważają. za ludzi bez skazy. Ludzie, którzy mają się za lepszych (niekiedy tylko dlatego ze mają stanowisko) często wypierają krzywdy, które wyrządzili innym. Albo nie widzą nic zdrożnego w tym co zrobili innym. Zatwardziałość serca i ślepota. A może to brak inteligencji emocjonalnej. Nie każdy ją posiada.Szkoda.
Twoje/Wasze argumenty stanowczo nie przekonują i nie przemawiają na korzyść tego, kogo bronisz/ bronicie. Pisanie, by tylko pisać, że tak wszystko jest super ze Stony szefostwa. Może jakieś szczególne osiągnięcia wymienisz/ wymienicie. Jakiś szczególny stosunek do pracowników zasługujący na medal? Ogólniki nikogo nie interesują. Taki dobry dyrektor i tyle lat pracy, a jednak nikt tu mocno się nie pokusił, by napisać naprawdę jakieś superlatywy. Mało tu orędowników takiego dobrego dyrektora. Jeśli taki jest super, to chwalcie na potęgę, pod niebiosa. Czekamy z ciekawością.Niech każdy się dowie o tej szerokorozumianej dobroci. Każdy jest na swój sposób dobry. Jeśli jest dobry i traktuje uczciwie wszystkich to ok, ale jeśli tylko dla i wybranych to różnica znacząca.To nie przywilej bycie dobrym i uczciwym. Taki raczej każdy powinien być, a każdy pracodawca szczególnie. Mało kto chwali....A taki amerykanski...szkoda
A może akurta ci dwaj lub trzej nauczyciele i ci którzy ich wspierają- wg twojego raportu) może to oni byli, a może nadal są najbardziej rzetelnymi pracownikami? Ci, którzy nie mają pod górkę w swojej pracy ze względu na trudniejsze relacje z dyrektorem, często nie muszą tak bardzo się starać, bo i tak zawsze zostaną potraktowani delikatniej i mniej się od nich wymaga, niż od tych pierwszych. Przykre, ale prawdziwe.
Drogi nauczycielu, w naszej pracy już od dawna nie liczy się rzetelność, uczciwość, pracowitość, chęć działania. Niestety inne cechy są ważniejsze i wszyscy dobrze wiemy, jakie... niestety raczej te mniej pozytywne. Osoby, które w porę to wyłapały i chcąc patrzeć rano w lustro bez wyrzutów sumienia, już od dawna usunęły się w cień z różnych powodów. Są niewidoczne, jak cień.... :( Ale chociaż nie udają, rączek nie całują, nie slodzą i mają swoje zdanie (którego głośno z wiadomych powodów nie wypowiadają). I proszę Uwierz, jest nas takich dużo...Takie to czasy nastały.
A czy to prawda, że tworzy się lista osób, które były w tygodniku? Podobno pewna pani dostała takie zadanie i chodzi się tym chwali na prawo i lewo. I kto zlecił jej to zadanie? On mowi, kto. Ale czy to prawda? Jest już ta lista? Długa, czy krótka?
A ja się nawet cieszę, bo się pojawiły premie, za którw mogę sobie coś kupić. Kiedyś premi nie było, na nic pieniędzy nie było jeszcze rok temu, a teraz sa. I jeszcze mamy obiecane jakieś spotkanie w ferie. Nigdy tak nie było zeby ktos o nas tak myslal. Odbyły tak dalej. O wszystkim co było można zapomnieć. I dla zainteresowanych króliki są nadal i będą. Są bardzo zaopiekowanie. Jak nigdy.
Przez tyle lat co pracuje w tym ośrodku nie powiem ani jednego zdania złego na p. Krzysztoa. Faktycznie jest wymagający i stanowczy ale od tego jest szef który musi zapanować nad taką ilością różnych pracowników. A ci co składają skargi delikatnie mówiąc w głowach się pomieszało. . Zastanówcie się ludzie co wy robicie.
Ciekawe kto tak słodzi...
W głowach to się pomieszało tym co widzą a dalej siedzą cicho. Poklepując tego człowieka po plecach.