Reklama

Czysta pneuma

14/11/2007 12:58

Mimozami jesień się zaczyna. Zima zaczyna się od wymiany opon. Wcześniej można się jeszcze łudzić, trwać uparcie w letnio-jesiennej aurze, udawać, że nic się nie stało. Bo lato wciąż wspominamy i nie wszystkie liście z drzew spadły, bo jeszcze nie wyciągamy kurtek tych najcieplejszych, bo rękawiczki, czapki i szaliki są jeszcze w pogardzie.

Ale w końcu przychodzi chwila bolesnej prawdy. I nie ma przeproś. W towarzystwie kilku podobnych sobie nieszczęśników drepczę w lodowatych porywach wichru przed warsztatem wulkanizacyjnym. W duchu, w duchu na kość zmrożonym, cieszę się, że mój samochód dostąpił już końcowego, definitywnego etapu automobilowej przemiany. Że auto już na podnośniku, a nie na końcu kolejki, która ciągnie się przez podwórko do bramy i jeszcze kawałek dalej, na ulicę. Dwa razy do roku samochody - te ikony praktycznego indywidualizmu, symbole wolności jednostki, opływowe apoteozy swobody ruchu - kołują przykładnie, jak ptaki przed odlotem, i karnie grupują się w kolejkach przed warsztatami wulkanizacyjnymi. Na wiosnę radośnie, w podnieceniu, przed zimą w ponurym nastroju uświadomionej konieczności. Warsztat wulkanizacyjny to przedsionek zimy, zimowa poczekalnia, wielki zimowy czyściec. Miejsce pneumatycznych samochodowych przeistoczeń. Pozbawione kół auta wyglądają niepoważnie i bezbronnie. W dziecięcych zabawkach każdy samochodzik jest dobry tak długo, dopóki mu się koło nie urwie. I nic dziwnego, bo samochód bez kół to zaprzeczenie samochodu, blaszana wydmuszka, bezradnie zawieszona nad ziemią. Wiatr pędzi po pozbawionym kolorów niebie bezbarwne powietrze. Pędzi, gromadzi i spręża. I dobrze robi, bo bez precyzyjnie odmierzonych dawek sprężonego powietrza wymiana opon nie byłaby możliwa. W warsztacie wulkanizacyjnym wszystko jest pneumatyczne. Pneumatycznymi wkrętakami koła odkręca, pneumatycznie auta się podnosi i pneumatycznie, bo jakże inaczej, dętki się wypełnia. Zużyte wiosenne powietrze, które od marca czy kwietnia do cna wyobracało się w kołach, uchodzi z opróżnianych dętek. Na jego miejsce wtłacza się powietrze jesienne. W zimowych oponach będzie ono wirować przez krótkie dni i długi wieczory i noce, nisko nad lodowatym, zaśnieżonym asfaltem. Oby szczęśliwie, aby do wiosny… Dariusz Kuziak

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo Tygodnik Siedlecki




Reklama
Najnowsze wiadomości