Nawet 850 tysięcy złotych może wpłynąć w przyszłym roku do kasy Węgrowa z tytułu nowej opłaty, zwanej popularnie podatkiem od deszczu. Burmistrz Jarosław Grenda zapewnia, że nie zamierza zaniechać swojego pomysłu.
Radni tymczasem mają wątpliwości. Już dwukrotnie prosili o czas na przemyślenie konsekwencji kontrowersyjnej uchwały „w sprawie wprowadzenia opłat za odprowadzenie ścieków w postaci wód opadowych lub roztopowych na terenie Miasta Węgrów.” W najbliższym czasie podatek od deszczu zapewne powróci pod obrady Rady Miejskiej. Węgrów potrzebuje pieniędzy, by zapewnić mieszkańcom sprawną kanalizację i system odwadniający. Ten rok jest suchy, ale w latach minionych znaczna część ulic i posesji w mieście była zalewana spływającą z okolicznych pól wodą. Wiosną, podczas prac w komisjach Rady Miejskiej, radni w znacznym stopniu złagodzili propozycje burmistrza. Uzgodniono, że opłata – 16 groszy (netto) od metra kwadratowego miesięcznie – nie obejmie dachów budynków. Płacić mieli tylko właściciele utwardzonych gruntów: dróg, parkingów, placów, itp. W takim kształcie projekt uchwały trafił na czerwcowe obrady Rady Miejskiej.Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!