Reklama

Długa historia krótkiej budowy

- Mam pretensje do radnych, że nie chcieli, by w naszym mieście powstała hala sportowa – mówi Waldemar Larkiewicz, burmistrz Łaskarzewa. – Nie znajdzie Pani wśród nas ani jednego, który by nie chciał takiego obiektu – oburza się Edward Banaszek, wiceprzewodniczący Rady Miasta w Łaskarzewie.

– Tyle, że my nie zgadzamy się na dalsze zadłużanie miasta.

Burmistrz jest zdenerwowany, bo na ostatniej sesji radni odrzucili jego wniosek o zaciągniecie kredytu na budowę hali. Tyle że nawet ich zgoda mogłaby w budowie hali nie pomóc, bo kredyt to zaledwie połowa kosztów budowy hali. Skąd druga część pieniędzy? – Finansowanie byłoby rozłożone na lata – twierdzi burmistrz. – Zgodnie z zapisami w wieloletnim planie inwestycyjnym tych pieniędzy i tak by nie wystarczyło na dokończenie budowy – ripostuje E. Banaszek. – Zresztą, zaciąganie kredytu na kilka miesięcy przed wyborami byłoby z naszej strony bardzo nieodpowiedzialne. Nikt z nas, łącznie z burmistrzem, nie wie, czy zostanie wybrany na następną kadencję. Mielibyśmy takie zobowiązanie zostawić naszym następcom?

Reklama

Końca nie widać

Sprawa budowy hali w Łaskarzewie ciągnie się już od kilku lat. Początkowo, według zapowiedzi burmistrza, miał być to nawet obiekt sportowy z basenem. Później W. Larkiewicz poskromił swój zapał i została sama hala. Za 80 tysięcy kupiono projekt. Ponad trzy lata temu miasto uzyskało też pozwolenie na budowę. Tyle, że przez te trzy lata nie zrobiono nic, by budowę rozpocząć i pozwolenie wygasło. Teraz trzeba od nowa zdobywać część dokumentów. Koszt odnowienia pozwolenia (potrzebne nowe pieczątki, zgody projektantów itd.) to 11 tysięcy złotych. W sierpniu ma ono odzyskać ważność. – O to czy wydawać te pieniądze burmistrz też radnych nie pytał – dodaje E. Banaszek.

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo Tygodnik Siedlecki




Reklama
Najnowsze wiadomości