Reklama

Dwa obciachy

Za obciach pierwszy uważam skuteczny nakaz medialnego milczenia nałożony na ks. Adama Bonieckiego, niegdyś przełożonego Zgromadzenia Księży Marianów i długi czas redaktora naczelnego „Tygodnika Powszechnego”. Powody tej decyzji nie są jasne. Nie podano żadnych istotnych przyczyn, które można uznać za przesądzające o potrzebie natychmiastowej reakcji. Sądzę, że konfratrowi zamknięto usta, bo odważył się mieć inny pogląd niż zwierzchność zakonna. Z całą pewnością powodem nie było znalezienie w opiniach głoszonych przez ks. Bonieckiego czegoś przeciwnego nauczaniu Kościoła-Matki naszej. W takim wypadku bez wątpienia zastosowano by środki daleko radykalniejsze niż „tylko” zakaz wypowiadania się w mediach publicznych.
W decyzji tej dostrzegam relatywizm kościelnych gremiów, tak chętnie pozujących na szermierzy wolności słowa, myśli i opinii. Gdy sytuacja tego wymaga, zamykają usta duchownemu mającemu własny pogląd w sprawach społecznych, niedotykających sfery stricte religijnej.

Miałabyż praktyka cenzury, upiora czasów słusznie minionych, przetrwać jeszcze w Kościele!? A kysz, myśli diabelska! A kysz!
Skuteczność „zakneblowania” ks. Bonieckiego zadaje kłam lansowanej przez część hierarchów tezie, że Kościół jest bezradny wobec poczynań o. Rydzyka. Nie oceniam i nie porównuję postaw obu duchownych – mówię o meritum. Zawsze twierdziłem, że możliwości (i to jakie!) Kościół ma; problem w tym, że nie chce ich użyć. Marianin „przegrał” z braku tak licznych i wpływowych patronów, których nie brakuje redemptoryście; ot, jak to w życiu bywa...

Obciachem drugim jest dla mnie fronda „ziobrystów”. Jakże mierzi mnie perfidia ich postępowania! Umizgując się do Jarosława Kaczyńskiego, deklarując lojalność, „ochając” i „uchając” nad jego politycznymi dokonaniami, jednocześnie dokonują „zimnego mordu politycznego”. Żadna to frajda, ale wychodzi na to, że mam rację twierdząc, iż PiS jest aliansem ludzi żądnych rządzenia dla samego rządzenia. Nie mogąc zaspokoić tych aspiracji, nie kwestionując (co ważne!) niczego z programu PiS, „ziobryści” zdradzili tego, kto w wymiarze publicznym i politycznym uczynił z nich tych, kim są. Tego, dzięki któremu pełnili funkcje państwowe i kto wsparł ich starania o mandaty posłów i eurodeputowanych. Obrzydliwość! Ale też żadna to nowość, wszak Dantona na szafot powiedli ci, z którymi posłał na kaźń krocie politycznych przeciwników.

Zawsze krytycznie odnosiłem się do PiS, bo jego pomysł na Polskę uważam za anachroniczny i nijak się mający do wyzwań stojących przed Polską w XXI wieku, ale Jarosława Kaczyńskiego mi trochę żal – tak po ludzku. Ale tylko trochę, bo sam kusił los, kusił, aż skusił...                               
Boxer

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo Tygodnik Siedlecki




Reklama
Najnowsze wiadomości