Reklama

Dwa plakaty

18/05/2010 09:39

Jedna jaskółka, wiadomo, wiosny nie czyni. A dwa plakaty wyborcze kampanię? I owszem – czynią. Kiedy je ujrzeliśmy, w pierwszej chwili błysnęło nam w głowach że to jeszcze były prezydent, nieodżałowany i świętej pamięci. (Jadąc przez miasto, nawet z przepisową prędkością, trudno dokładnie przyglądać się temu, co wisi na słupach ogłoszeniowych.) Nie był to jednak prezydent były. Był to aktualny, bliźniaczo do tamtego podobny kandydat na prezydenta.

Dwa nowiutkie, całkiem jednakowe plakaty Jarosława Kaczyńskiego wisiały na słupie ogłoszeniowym. Trudno zgadnąć, czy przypadek tak zrządził, czy też będzie to stały element kampanii wyborczej, umyślny zabieg, by plakaty kandydata na prezydenta Jarosława Kaczyńskiego w celu wzmocnienia przekazu, zawsze wisiały parami, po dwa. Zobaczymy.
Obok znajomego oblicza, które ostatnio bardzo złagodniało, widniało hasło: „Polska jest najważniejsza”. Nikt nie zaprzeczy; kiedy zabiega się o urząd prezydenta Polski, Polska musi, przynajmniej powinna, być najważniejsza. Problem w tym, że sama Polska, nawet na biało-czerwonym plakacie zadeklarowana, nie jest jeszcze odpowiedzią na wszystko. Na podobnie wzniosłe deklaracje zwykło się zresztą od dwóch wieków replikować cytatem z Juliusza Słowackiego (miejsce pochówku: krypta na Wawelu): Szli krzycząc: „Polska! Polska!” (...) Wtem Bóg z Mojżeszowego pokazał się krzaka, Spojrzał na te krzyczące i zapytał: „Jaka?” Diabeł, wiemy, tkwi w szczegółach. Istota rzeczy skrywa się w przydawkach. Polska, ale jaka? Która? Czyja? I przy okazji, idąc tropem przydawek: ile? Skoro rozpoczęła się kampania wyborcza, my wyborcy, powinniśmy twardo domagać się szczegółów. Nie szczędźmy pytajników.
Po co Bronisławowi Komorowskiemu i Jarosławowi Kaczyńskiemu prezydentura? Co zrobi PO, gdy uzyska władzę absolutną? Co zamierza? Jakie pomysły, oprócz recenzowania i pilnowania premiera, ma na swoją prezydenturę kandydat Jarosław Kaczyński?
Jeśli trafi się okazja, pytajmy o to kandydatów. Sami siebie też pytajmy: Czy powinnyśmy, jako wyborcy, włożyć wszystkie wyborcze jajka do jednego koszyka, czyli cała władza dla ludzi PO? Czy bezpieczniej utrzymywać na koźle tego polskiego wozu dwóch nieprzepadających za sobą stangretów, wiedząc z góry, że będą sobie wyszarpywać lejce i niczego zgodnie nie zrobią, ale przynajmniej będą sobie wzajemnie patrzyli na ręce? Trudne pytania.
Kiedy Lech Kaczyński został w 2005 r. prezydentem Rzeczpospolitej, w obiegu pojawił się dowcip – ciut śmieszny, a trochę złośliwy – że Polska to jedyny kraj, który na wszelki wypadek dysponuje zapasową kopią prezydenta. Czy teraz, kiedy o kopi mowy być już nie może, oryginał zostanie zastąpiony przez inny… oryginał? Zdecydujemy jeszcze przed żniwami.
Dariusz Kuziak

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo Tygodnik Siedlecki




Reklama
Najnowsze wiadomości