Rodzice chłopca, który trzy lata temu został ciężko ranny w wyniku wypadku na szkolnej wycieczce, domagają się od Urzędu Miasta w Żelechowie 200 tysięcy złotych zadośćuczynienia. Urząd jest tu stroną, bo nauczyciele pracowali (i pracują) w Zespole Szkół w Żelechowie, dla którego organem prowadzącym jest miasto. Burmistrz pieniędzy wypłacić nie chce. Sprawa prawdopodobnie skończy się w sądzie, bada ją również Prokuratura Rejonowa w Garwolinie.
Do poważnego w skutkach wypadku doszło w maju 2009 roku. Łukasz S. miał wtedy 13 lat. Razem z kilkudziesięcioma kolegami miał jechać na zawody sportowe do Siedlec. Uczniowie znajdowali się pod opieką dwóch nauczycieli. Gdy chłopak siedział już w autobusie, okazało się, że zapomniał szkolnej legitymacji. Ustalono, że odbierze ją z rąk ojca. Autobus wyjechał ze szkoły o 9.30. Kilka minut później zatrzymał się przed domem rodziców Łukasza. Chłopak wyszedł z autobusu, chciał przebiec przez ulicę. W tym czasie autobus omijał kierowca skody. Nie zauważył dziecka, które wyszło wprost zza autobusu. Potrącił je. Obrażenia Łukasza były bardzo poważne. W opinii medycznej mowa jest o krwiaku śródmózgowym, uszkodzeniu śledziony, wątroby, ciężkim wstrząsie krwotocznym, złamaniu obu nóg. Determinacja rodziców i wysiłki lekarzy sprawiły, że chłopak funkcjonuje dziś normalnie. Kierowca skody był trzeźwy. Ustalono, że w chwili zdarzenia jechał z prędkością 40-50 kilometrów na godzinę.Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!